wtorek, 06 czerwca 2017 07:40

Zwłoki leżały na trawie kilka godzin, a lekarza wciąż nie było...

 
Zwłoki leżały na trawie kilka godzin, a lekarza wciąż nie było... fot. Rafał Wichniewicz

Ile czasu potrzeba na stwierdzenie, że osoba, wyłowiona z jeziora po dłuższym czasie, nie żyje? Jak się okazuje - nawet kilka godzin. Do takiej sytuacji doszło w miniony czwartek 1 czerwca nad Jeziorem Winiary.

Przed kilkoma dniami na popularnych „Łazienkach” doszło do tragedii. Pracownicy sprzątający tereny zielone wokół tego akwenu, natknęli się na siatkę z dokumentami. Po krótkim przeszukaniu terenu, znaleźli w wodzie pływające ciało kobiety. Była godzina 9:30.

O sprawie natychmiast zawiadomiono służby. Policja na miejscu pojawiła się po kilkunastu minutach, poprowadzona w miejsce znalezienia przez jednego ze świadków. Ciało pływało blisko brzegu od strony osiedla Orła Białego, niedaleko przejścia podziemnego pod Trasą Zjazdu Gnieźnieńskiego. Po wydobyciu zwłok z wody, dokonano oględzin miejsca zdarzenia, a na miejsce wezwano lekarza, który zgodnie z procedurami miał stwierdzić zgon. Dotarcie zajęło mu jednak kilka godzin – pojawił się dopiero około 13:30, ale i tak czynności związane z działaniem śledczych przeciągnęły się do około 15:15. To po tej godzinie zwłoki zostały zabrane z miejsca zdarzenia, a więc niemalże 6 godzin od momentu ich odnalezienia – do tej pory ciało leżało przez kilka godzin w miejscu publicznym, na trawniku.

To nie jest pierwszy taki przypadek, jaki wydarzył się w ostatnich latach. Przed kilkoma miesiącami, na jednej z sesji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego dyskutowano o tym palącym problemie, omawiając inne podobne przypadki, kiedy czekanie na lekarza przedłużało się do nawet 7 godzin. Problem jednak nie jest nowy i występuje od przynajmniej kilku lat: - To jest po prostu nieuregulowane. Kiedyś było tak, że podjeżdżało pogotowie z lekarzem będącym na dyżurze i na miejscu, po przeprowadzeniu krótkich badań, stwierdzano zgon. Teraz, odkąd jest system ratownictwa, to jest to nie do przeskoczenia. Pogotowie ratunkowe nie może przyjechać do takiego przypadku, chyba że jest wątpliwość co do tego, czy ta osoba na pewno nie żyje. W tym przypadku, o którym tu mowa, zaczyna się szukanie lekarza rodzinnego danej osoby. Tymczasem to rozwiązanie powinno być proste - musi być lekarz, który jest na dyżurze i on przyjeżdżałby stwierdzać zgon w krótkim okresie czasu. Wiadomo jednak, że są różne problemy, proceduralne czy kadrowe, bo lekarzy po prostu brakuje. Myślę iż powinno się nad tym usiąść i pomyśleć, bo takie sytuacje jak powyższa są nie do zaakceptowania - przyznał nam Dariusz Igliński, lekarz medycyny.

W powyższej sprawie dowiedzieliśmy się, iż o jej rozwiązanie na bieżąco od lat monituje zarówno Komenda Powiatowa Policji, a także Prokuratura Rejonowa. Tej pierwszej instytucji na tej kwestii szczególnie zależy, bo każde miejsce odnalezienie zwłok trzeba zabezpieczyć. To wiąże się z tym, że patrol wysłany na taką interwencję, jest zajęty przez cały ten czas, aż do momentu zabrania ciała. W miniony czwartek 1 czerwca trwało to prawie 6 godzin. Kto jednak powinien podjąć się stwierdzenia zgonu? Zgodnie z ustawą z 31 stycznia 1959 r., o cmentarzach i chowaniu zmarłych: - 1. Zgon i jego przyczyna powinny być ustalone przez lekarza, leczącego chorego w ostatniej chorobie. 2. W razie niemożności dopełnienia przepisu ust. 1, stwierdzenie zgonu i jego przyczyny powinno nastąpić w drodze oględzin, dokonywanych przez lekarza lub w razie jego braku przez inną osobę, powołaną do tej czynności przez właściwego starostę (...). Często jednak zdarza się, że lekarze, którzy opiekowali się daną osobą, mają inne zobowiązania w danej chwili i nie mogą przyjechać od razu na wezwanie do miejsca odnalezienia zwłok.

Ponieważ temat znalazł się swojego czasu w debacie publicznej na posiedzeniu rady, zapytaliśmy Starostwo Powiatowe czy podjęło w tym kierunku jakieś kroki: - W tym celu pracowano wszelkie procedury mające zastosowanie w przypadku konieczności stwierdzenia zgonu i jego przyczyny oraz wystawienia karty zgonu osobie zmarłej na terenie powiatu gnieźnieńskiego, kiedy nie można ustalić lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej sprawującego opiekę nad zmarłym lub lekarza leczącego chorego w ostatniej chorobie odpowiadającego za stwierdzenie zgonu - czytamy w odpowiedzi ze Starostwa, które dodało iż w budżecie na 2017 rok zarezerwowano kwotę 9 tys. złotych, które są przeznaczone na zobowiązania wynikające z realizacji tej umowy. Urząd podjął też starania o pozyskanie lekarzy, którzy mogliby udawać się na wezwania: - Wydział Ochrony Zdrowia Starostwa Powiatowego w Gnieźnie wystosował ponadto pisma do przychodni POZ na terenie powiatu gnieźnieńskiego z prośbą o rozważenie możliwości pracy w zespole osób powołanych do stwierdzenia zgonu i jego przyczyny oraz wystawienia karty zgonu osobie zmarłej na terenie powiatu gnieźnieńskiego, kiedy nie można ustalić lekarza Podstawowej Opieki Zdrowotnej sprawującego opiekę nad zmarłym lub lekarza leczącego chorego w ostatniej chorobie odpowiadającego za stwierdzenie zgonu. W odpowiedzi, akces do pracy zgłosił tylko jeden lekarz, co praktycznie uniemożliwia sprawne wykonanie wskazanej wyżej czynności.

Poszukując informacji na ten temat, można natknąć się na podobne sytuacje w całym kraju. Jest to więc problem, który ogranicza się nie tylko do naszego regionu i borykają się z nimi inne samorządy, szpitale i służby. Większość odpowiedzi na zadawane pytania także sprowadza się do kwestii braku lekarzy, ale trudno jest takie wyjaśnienia przedkładać rodzinie, która od kilku godzin czeka przy zwłokach bliskiego na potwierdzenie iż faktycznie on nie żyje. Być może w tym kierunku powinno podjąć się szersze rozmowy, nie ograniczające się tylko do posiedzenia rady, ale do zmiany obowiązujących przepisów - by sytuacje, takie jak powyższa, nie powtórzyły się ponownie.

18 komentarzy

  • Link do komentarza leon piątek, 09 czerwca 2017 11:55 napisane przez leon

    Wprowadzić instytucję koronera i po problemie.
    Żeby stwierdzić zgon w takich przypadkach nie trzeba eksperta. To czynność urzędowa, nie medyczna.
    Nasze władze najchętniej zrobiłyby z tego kolejny OBOWIĄZEK lekarzy

  • Link do komentarza cieslak czwartek, 08 czerwca 2017 06:30 napisane przez cieslak

    Do Rafał. To teraz jak już się dobrze czujesz usiadz w domu ze słownikiem ortograficznym i naucz się ulic w gnieźnie!!!!

  • Link do komentarza Rafał środa, 07 czerwca 2017 12:20 napisane przez Rafał

    toniczek 85 problemu bym nie miał zadzwonić na pogotowie,ale nie miałem telefonu.Normalnie tak bym zrobił bez twojej rady pod publike.

  • Link do komentarza toniczek85 środa, 07 czerwca 2017 10:00 napisane przez toniczek85

    Brawo Rafał! Zamiast zadzwonić na pogotowie, poinformować gdzie jesteś, że masz bóle zamostkowe, postanowiłeś posiedzieć na ławce w pobliżu miejskiej kamery, intensywnie i sugestywnie się w nią wpatrywać, trzymając jednocześnie rękę na klatce piersiowej. Teraz masz pretensje, że nikt Cię nie zauważył. Ty tak na serio?? Aaa, zapomniałem. Nie chciałeś fatygować pogotowia, wolałeś liczyć na bystre oczko obserwującego miejskie kamery. To wszystko tłumaczy.
    Obawiam się, że jedynie szczęśliwy los sprawił, że nadal z nami jesteś i nie postanowiłeś np. wskoczyć do jeziora ze związanymi nogami, albo włożyć mokrych palców do kontaktu.
    ps
    Taka rada - jak zacznie Ci się palić dom, musisz się przemóc i zadzwonić nieśmiało na Straż Pożarną, bo jak wyskoczysz z okna w palącym się szlafroku wprost pod miejską kamerę, może się tak zdarzyć, że operator tejże pójdzie np. odcedzić kartofelki, zamiast wypatrywać czujnie, czy nic Ci się znów nie przydarzyło.

  • Link do komentarza Rafał wtorek, 06 czerwca 2017 18:45 napisane przez Rafał

    Trochę czasu temu zasłabłem w domu.Miałem bardzo wysokie ciśnienie.Jakoś udało mi się ubrać i chciałem iść na pogotowie.Była godzina 5.30 rano jak wyszedłem z domu w kierunku pogotowia.Mieszkam w centrum więc nie chciałem ich do mnie fatygować. Lecz ból w klatce piersiowej jak szłem nasilał się więc postanowiłem sięgnąć po ostatnią deske ratunku. Usiadłem na ławce na ulicy Łubiańskiego koło MOK u bo myślałem że mnie kamera miejskiego monitoringu złapie i ktoś mnie zauwrzy.ból był nie do wytrzymania,trzymałem się za serce i patrzyłem na tą kamere że ktoś mnie zobaczy i przyjedzie patrol policji.Nie stety byłem tam około 15 minut i nic.Dosłownie nie mogłem w to uwierzyć że tak jest. Piszę to i płacze bo bym tam umarł, i też by nie wiedzieli.Poczułem się puzniej lepiej i poszłem na pogotowie.Pytam tylko po co ten moitoring jak bym i tak pomocy nie dostał

  • Link do komentarza powiatowy wtorek, 06 czerwca 2017 13:11 napisane przez powiatowy

    Nowa starosta i przepisy w takiej sprawie? Chyba sobie żartujecie! Oni prostych ustaw nie potrafią zrozumieć, a co dopiero takie problemy!

  • Link do komentarza do t wtorek, 06 czerwca 2017 12:19 napisane przez do t

    ale poprzedniego starosty już nie ma od 2 lat , teraz jest nowa starosta i powinna jak najszybciej zgodnie z ustawą odkręcić te zaniedbania zanim kadencja się skończy

  • Link do komentarza t wtorek, 06 czerwca 2017 11:49 napisane przez t

    Jest to z pewnością spowodowane zaniedbaniami poprzedniego rządu

  • Link do komentarza gość wtorek, 06 czerwca 2017 10:47 napisane przez gość

    Gniezno to jeden wielki śmiech miałem okazje sie przekonać a bo to karetki nie wyślą do chorego bo po co lepiej do jakiegoś gazera leżącego na ulicy wysłać mniej będzie roboty zero obeznania w chorobach po co stawiaja jakieś szpitale jak oni na chorobach się nie znają i obsługa masakra

  • Link do komentarza az wtorek, 06 czerwca 2017 10:39 napisane przez az

    no to niech ta właściwa starosta jak ma takie prawo to powoła lekarzy i po sprawie, mnie do wojska powołano i nikt się nie pytał czy chcę byc powołany.

  • Link do komentarza punkt wtorek, 06 czerwca 2017 10:11 napisane przez punkt

    zgon moze stwierdzić każdy lekarz, ale nie każdy lekarz moze wykluczyć udział osób trzecich, co jest dowodem już w ewentualnej sprawie w sądzie....

  • Link do komentarza mw wtorek, 06 czerwca 2017 09:46 napisane przez mw

    Wielki czas, by Polska dorobiła się porządnej ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych. To, co sie dzieje w tym zakresie przekracza wszelkie normy współczesnego świata. Pilnie potrzebna jest funkcja koronera, pilnie potrzebne są przepisy regulujące sprawy dotyczące zmarlych. Dzisiaj jest tak, że każdy z ulicy może oworzyć zakład pogrzebowy i nie mając żadnego zaplecza działać wbrew normom sanitarnym i przepisom prawa. Niestety, wspomagaja go w tym często instytucje lecznicze i sanitarne, a organizacje zrzeszające właścicieli pogrzebowych są niekompetentne i bardziej zależy im na składkach niż na rzeczywistej zmianie i poprawie bałaganu związanego z działalnością w tej smutnej profesji. A bycie członkiem Izby Pogrzebowej nie daje żadnej rękojmi uczciwości i zachowania etyki a także poszanowania prawa przez prowadzących te uslugi.

  • Link do komentarza dobra zmiana wtorek, 06 czerwca 2017 09:26 napisane przez dobra zmiana

    Mnie to nie dziwi . Z mediów znane są przypadki że żywy czekając w kolejce (na fundusz) nie doczekał się wizyty u lekarza. Może niech zamawiają prywatnie za kasę lekarza do nieboszczyka , w końcu my też płacimy składki a chodzimy się leczyć prywatnie.

  • Link do komentarza Jak wtorek, 06 czerwca 2017 08:38 napisane przez Jak

    Z tego co mi wiadomo to każdy lekarz może stwierdzić zgon.

  • Link do komentarza heheheh wtorek, 06 czerwca 2017 08:32 napisane przez heheheh

    Rozumiem że kiedyś rozwiązanie było prostsze aż nadeszły zmiany

  • Link do komentarza bnm wtorek, 06 czerwca 2017 08:28 napisane przez bnm

    Wniosek nasuwa się taki - jak komuś coś się przydarzy to lepiej dawać oznaki życia żeby przyjechało pogotowie bo jak się straci przytomność i będzie wyglądało na nieboszczyka to pogotowie nie przyjedzie , tak więc sami sobie będziemy winni dalszego następstwa ?

  • Link do komentarza moja rada wtorek, 06 czerwca 2017 08:18 napisane przez moja rada

    Co za problem , jak pogotowie można ściągać tylko jak są wątpliwości to po prostu trzeba zawsze mieć wątpliwości , w końcu jeżeli ktoś nie jest lekarzem to nie musi się znać czy osoba na pewno nie żyje. Na przykład jest coś takiego jak śmierć kliniczna , u pacjenta znajdującego się w stanie śmierci klinicznej mogą zostać przywrócone oznaki życia.

  • Link do komentarza punkt wtorek, 06 czerwca 2017 08:06 napisane przez punkt

    Problem leży w tym że powiat Gniezno nie ma na swoim terenie patomorfologa i trzba go 'ściągać ' z Poznania - a tamci mają swoje zajęcia - sekcje, wykłady .... nikomu chyba z Gniezna nie opłaca się ta specjalizacja

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane