piątek, 29 września 2017 17:48

„Zjełczałe kotlety” - kolejne starcie ws. oddziału chirurgicznego

 
„Zjełczałe kotlety” - kolejne starcie ws. oddziału chirurgicznego fot. Rafał Wichniewicz

Na czwartkowym posiedzeniu Rady Powiatu Gnieźnieńskiego, swoją kontynuację miała dyskusja wokół ubiegłorocznego konkursu na prowadzenie poradni i oddziału chirurgicznego w gnieźnieńskim szpitalu. Temat, w którym w zasadzie coś nowego pojawia się średnio raz lub dwa razy na pół roku, ponownie rozpalił dyskusję pomiędzy działaczami i dyrekcją.

Temat ten pojawił się w kontekście aktualnej działalności szpitala i przy obecności dyrektora placówki Krzysztofa Bestwiny. Temat dotyczący konkursu, który w połowie 2016 roku wygrała firma zewnętrzna, a przez co z placówki musieli odejść dotychczasowi lekarze, rozpoczął przewodniczący Dariusz Igliński. We fragmencie ponad dwugodzinnej dyskusji występuje kilku radnych, raport NIK, opinia ministerstwa zdrowia i zasadnicze pytanie - co dalej z tym zrobić?

- Pan wypowiedział się do mediów iż "lekarze, kierując to pismo (do ministerstwa - przyp. red.), mijali się z prawdą" i że wystąpiliście do ministerstwa z wyjaśnieniami i z zapytaniami, co jest i co dalej w tym względzie robić. Dostaliście państwo odpowiedź z ministerstwa i na wszystkie pytania, które skierowaliście w związku z sytuacją ZOZ-ie, niestety uzyskaliście odpowiedź, że wasze działania nie są zgodne z prawem - rozpoczął temat przewodniczący Dariusz Igliński i zadał pytanie: - Co chcecie z tym zrobić? My jako Rada, jako organ tworzący ZOZ, chcemy o tym porozmawiać i wyjść z tej sytuacji, aby ona była bezpieczna zarówno dla szpitala, jak i dla mieszkańców powiatu gnieźnieńskiego. Pisma z ministerstwa podkreślają, że przeprowadzenie tego konkursu jest nieprawne. W związku z tym można się doszukać wcześniejszych wyników kontrolnych NIK z kraju, gdzie badano tożsame przypadki i w kontrola NIK-u w każdym zauważała inne aspekty niż u nas w Gnieźnie. Odnieśmy się do tego, wreszcie usiądźmy by tę sprawę rozwiązać. Dariusz Igliński dodał iż w jego opinii przewodniczący klubów powinni się spotkać z dyrektorem i starostą, aby sprawę rozwiązać do najbliższej sesji: - Wyrok Sądu Administracyjnego podkreśla kompetencje rady w tym sensie i rada to kontroluje, a nie zarząd. My musimy się do tego odnieść, abyśmy nie zostali posądzeni o bezczynność.

Następnie głos zabrał dyrektor szpitala, który stwierdził iż do tej pory na obradach Rady Powiatu nie omawiano raportu NIK, bo było to "blokowane". Przewodniczący odparł iż nic takiego nie miało miejsca: - Raport został przekazany w dniu sesji i nie było wtedy rozmowy, gdyż radni nie mieli szans zapoznać się z wystąpieniem pokontrolnym. Wszyscy otrzymali je natychmiast, także nic nie zostało zatrzymane w biurze. Mamy też odniesienie się ministerstwa do tego raportu i mamy odpowiedzi, jakie ministerstwo przesłało na państwa pytania. Musimy się z tym wszystkim odnaleźć. Rozmawialiśmy przy jednym z wywiadów i padło takie stwierdzenie "no tak, ale skoro inni też tak robią?". Nie znaczy to, że mamy zachowywać się jak inni, skoro gdzieś jest łamane prawo - stwierdził Dariusz Iglińśki i przekazał iż wszystkie pisma otrzymane z ministerstwa, nie były uznawane przez dyrekcję szpitala. Nawet wtedy, kiedy dyrekcja sama napisała do Ministerstwa Zdrowia, odpowiedź była niesatysfakcjonująca i wspierała poprzednie odpowiedzi: - Mogę nawet zacytować pana słowa iż ma pan czeka na odpowiedź z ministerstwa, a teraz kiedy przyszła, nie jest po myśli, to ją po prostu zlekceważymy. To tak nie może być. Albo siadamy i rozmawiamy z duchem prawa, albo mówimy iż jedno nam się podoba i to bierzemy, a drugie nie, więc je odsyłamy. Po co pan pytał ministerstwo, skoro pan lekceważy teraz tę odpowiedź? 

Na te pytania odpowiedział Krzysztof Bestwina: - Jedno to jest stanowisko Ministerstwa Zdrowia, a drugie Najwyższej Izby Kontroli. Na temat stanowiska ministerstwa rozmawialiśmy tutaj na sesjach wiele, wiele godzin. Na temat raportu NIK nie było debaty. Wystąpienie pokontrolne jest z 26 kwietnia tego roku. Teraz mamy praktycznie październik i nie było żadnej dyskusji, bo jak pan mówi - ja traktuję to, co jest mi przychylne, a to co jest nieprzychylne, to nieprzychylne. To samo mogę powiedzieć o panu przewodniczącym. Pan podejmuje rozmowy na temat przychylnej dla pana interpretacji stanowiska ministerstwa zdrowia, a nie jest przychylny protokołowi NIK-u - mówił dyrektor szpitala i dalej stwierdził iż ciągle pojawia się informacja, że NIK "czegoś nie skontrolował", co w opinii Krzysztofa Bestwiny oznacza iż nie wszyscy dobrze przeczytali raport i zacytował fragment wystąpienia NIK, dotyczący przyznania usługi firmie SOWMED: - Ministerstwo stoi na swoim stanowisku, że ta interpretacja w raporcie jest niewłaściwa. Pytanie, kto ma to rozstrzygnąć? Dariusz Igliński stwierdził iż dopiero teraz, pod koniec września, kiedy dyrektor jest na sesji, istnieje możliwość skonfrontowania obu dokumentów: - Nie było możliwości rozmowy dyrektorze. Proponuję, aby przy najbliższej sesji, spotkać się i przedyskutować to wszystko. Dziś nie miejsce na to, ale powinniśmy o tym rozmawiać. Bo co to oznacza, że ministerstwo wprowadza nas i pana w błąd? Krzysztof Bestwina stwierdził: - W ostatnim czasie toczy się poważna debata opinii ministerstwa w sprawie eksportu leków. To są miliardowe kwoty w oparciu o stanowisko Ministerstwa Zdrowia. Na to Dariusz Igliński odparł: - Teraz też toczy się postępowanie w sprawie Najwyższej Izby Kontroli i też CBA się za to wzięło. Nie przesadzajmy. Nie dewaluujmy ministerstwa, bo ja nie robię tego wobec NIK - mówił Dariusz Igliński stwierdzając ponadto, że dyrektor twierdzi iż ministerstwo się nie zna na sprawie, ale Krzysztof Bestwina od razu odpowiedział iż nic takiego nie powiedział. - Każdy, jak my tu siedzimy, jako Rada, organ tworzący szpital, my musimy stanąć i odpowiedzieć. Nie możemy mieć tylko przekazywane, że wszystko jest dobrze (...). Mi zależy na rozwiązaniu problemu. Powinniśmy nad tym usiąść już wtedy, kiedy we wrześniu ubiegłego roku były wątpliwości i nie byłoby dalszego ciągu, rozpatrywania skarg na wojewodę, dyrektora i myślę, że byśmy to rozwiązali. Nigdy nie było merytorycznej rozmowy z państwa strony, tylko przekazywane było iż wszystko jest dobrze.

Wówczas głos zabrał radny Andrzej Kwapich: - Póki co, w Polsce obowiązuje jakiś porządek prawny i jakby ci, którzy mają wątpliwości, znali konstytucję to by wiedzieli iż artykuł 202 i 203 tę sprawę definitywnie rozwiązuje. Póki co, to NIK kontroluje ministerstwo, a nie ministerstwo kontroluje NIK. Uważam, że nie ma tego tematu i nie odgrzewajcie starego kotleta, bo to w sumie już nie są stare kotlety, ale kotlety zjełczałe. Po kontroli NIK-u wszystko jest jasne i oczywiste. Nie możemy iść w dywagacje i przepychanki słowne, które donikąd nie prowadzą. To, co państwo przedstawiacie, jest powielaniem tego, co już było - stwierdził i zwrócił się do przewodniczącego: - Niech pan nie mówi o innych przypadkach, tylko o tej konkretnej, nas dotyczącej. Nie rozumiem, jak może być inna opinia organu, podwładnego NIK-owi, które ma prawo tylko NIK kontrolować i może wydawać w tej sprawie inną opinię niż po wnikliwej kontroli wydaje NIK. Nie róbmy społeczeństwu wody z mózgu. Nie bądźcie wczorajsi, idźcie do przodu. W tym momencie wybuchła raczej mało polemiczna wymiana zdań z radnymi opozycji. W końcu przewodniczący zapytał radnego: - To po co dyrekcja wysyłała zapytanie do ministerstwa?

Radny Dariusz Pilak stwierdził: - Co było przedmiotem i zakresem kontroli NIK? W piśmie, które otrzymałem z ministerstwa wynika jasno iż NIK nie stwierdził uchybień i nieprawidłowości, ale uznała iż wymienione umowy zostały zawarte i są realizowane zgodnie z ustawą o działalności leczniczej i umową zawartą z NFZ. Zapominamy o sprawie tego, który też płaci za wykonanie, a więc NFZ. Dalej w tym piśmie jest napisane iż "niniejszym w omawianej sprawie istotniejsza jest kwestia, której kontrolerzy bezpośrednio nie badali". Tego nie ma pan w raporcie NIK-u. Czego? Otóż czy omawiane umowy mogły być zawarte - mówił radny i stwierdził iż dyrektor mówi o czymś zupełnie innym i o czymś innym także przewodniczący. Stwierdził też iż trzeba wrócić do istoty dokumentów, bo w jego opinii mówienie iż raport NIK-u zawiera wszystko, co jest przedmiotem dyskusji, nie jest prawdą. Fakt, że dyrekcja zwróciła się do innej instancji z wątpliwościami oznacza iż obie opinie należy traktować na tej samej zasadzie. 

- To, co przeczytałem w wystąpieniu pokontrolnym NIK-u, jest dla mnie jednoznaczne i ja nie widzę tutaj problemu, mówiącego iż ktoś czegoś nie zinterpretował. Inspektorzy NIK byli u mnie, przedstawialiśmy informacje, wszystko wyjaśnialiśmy, wszystko dokładnie sprawdzali i ja naprawdę nie wiem, o co chodzi w tym wszystkim. Jeśli jest inspektor NIK i prosi o wszystkie dokumenty, okoliczności, sprawdza je i odnosi je do poprzednich kontroli NIK prowadzonej w innych ZOZ-ach, na podstawie tego tworzy wystąpienie pokontrolne i zapisuje to w protokole, to ja nie wiem czego mam się doszukiwać. Dla mnie to jest jasne i oczywiste - stwierdził dyrektor. Dariusz Pilak zapytał, czy wraz z zapytaniem do ministerstwa, dyrektor wysyłał też raport NIK lub zakres kontroli, na co Krzysztof Bestwina odparł: - Nie jestem pewien, ale wydaje mi się iż wysyłaliśmy. Dla mnie literalnie - jest protokół NIK, w którym jest dość jednoznaczne stwierdzenie. Najpierw na początku wystąpienia, a potem w dalszej treści. My ministra nie pytaliśmy, ale przedstawialiśmy swoje stanowisko.

Radna Krystyna Żok stwierdziła iż wypowiedź dyrektora, jakoby radni nie chcieli się zapoznać z raportem NIK, jest dla niej niezbyt miła. Radny Robert Andrzejewski natomiast dodał iż sugerowanie stronniczości przewodniczącemu przez Krzysztofa Bestwinę, jest nie na miejscu. Wiceprzewodniczący Tadeusz Pietrzak poprosił o zakończenie dyskusji, a radny Radosław Sobkowiak zwrócił się do dyrektora szpitala: - Nie byłoby problemu, gdyby nie było podpisywana na szybko, na kolanie, umowa w dniu sesji w poprzednim roku. Tak pan to uczynił. Tego wszystkiego by nie było i tego zamieszania. To nie było nikomu potrzebne. Po tym radny zwrócił się do wicestarosty Jerzego Berlika z pytaniem o to, czy Zarząd podejmował z dyrektorem rozmowę na temat pisma z ministerstwa, na co usłyszał odpowiedź iż nie. Odnosząc się do zarzutów Roberta Andrzejewskiego Krzysztof Bestwina stwierdził iż to tylko interpretacja radnego: - Pan przewodniczący nie jest przychylny temu rozwiązaniu, który jest na oddziale chirurgicznym. Nie wiem czy dobrze to oceniam. Dariusz Igliński zapytał: - Sugeruje pan, że jestem stronniczy? Dyrektor odparł: - Nie, sugeruję, że ma pan jedno stanowisko w tej kwestii. Przewodniczący odparł: - To stanowisko poparte przez ministra zdrowia (...). Gdyby wszystko było zgodnie z prawem, nigdy bym się nie odezwał - mówił Dariusz Igliński i stwierdził iż nie należy lekceważyć raportu NIK-u, ani opinii Ministra Zdrowia. 

W toku dalszej dyskusji, która toczyła się jeszcze przez godzinę, Dariusz Igliński przedstawił dowody na to iż poradnia chirurgiczna ma częste przerwy w funkcjonowaniu. Dowodem na to ma być kilkadziesiąt zdjęć z kartkami na drzwiach, informującymi i przerwach lub zamknięciu w kolejnych dniach. Dyrektor odrzucił te stwierdzenia mówiąc iż wszyscy są przyjmowani na bieżąco, a w razie braku obecności lekarza, pacjenci są telefonicznie informowani o zmianie terminu. Wiceprzewodniczący Marian Pokładecki stwierdził iż to nie jest wykonywanie usługi w takim zakresie, w jakim powinno to wyglądać. Robert Andrzejewski zasugerował, że dyrektor powinien naliczać kary za takie postępowanie, na co Krzysztof Bestwina odparł iż firma ma wynagrodzenie ryczałtowe: - Firma przyjmuje pacjentów, realizuje świadczenia, wykonuje kontrakt, nie zwiększa listy oczekujących pacjentów i nie ma tutaj problemów. Firma ma za wykonaną usługę, a nie iż lekarz ma siedzieć określoną liczbę godzin w poradni i za to otrzymuje wynagrodzenie. Otrzymuje za wykonanie kontraktu.

Dyskusja w końcu sama rozpłynęła się w wypowiedziach innych działaczy, co nie oznacza iż nie powróci - albo na kolejnym posiedzeniu, albo (jak wspomniano na początku) na specjalnie ku temu zwołanemu spotkaniu. Finału takiego spotkania raczej można się spodziewać, bo nikt ze swojego stanowiska nie ustąpi. Przyznanie się do porażki byłoby deprecjonujące dla obu stron. 

62 komentarzy

  • Link do komentarza Olo środa, 04 października 2017 12:39 napisane przez Olo

    Odejście naprawdę dobrych chirurgów,i ściąganie nowych którym trzeba płacić więcej to nie jest dobre rozwiązanie. Tam qdzie wkrada się przekręt i prywata nie ma miejsca dla ludzi chorych. Jako mieszkaniec Gniezna wstydzę się dobrej zmiany,bo dawno nie obserwowałem tak skonfliktowanej struktury.

  • Link do komentarza prawnik środa, 04 października 2017 12:36 napisane przez prawnik

    do pracownicy - jak sie pisze takie oszczerstwa, to lepiej mieć dowody. Interrnet nie jest anonimowy.

  • Link do komentarza Pacjent środa, 04 października 2017 12:12 napisane przez Pacjent

    Poprzedni chirurdzy świetni fachowcy. Miałem dwie poważne operacje i jestem super zadowolony. Operacje na czas żadnych kolejek do qabinetu aby dowiedzieć się na temat swojego zdrowia. Komentarz pracownicy trochę przeklamany,nie wiadomo dlaczeqo?można się tylko domyślać.

  • Link do komentarza Ewa środa, 04 października 2017 11:54 napisane przez Ewa

    Pracownica może by się podpisała z imienia i nazwiska.

  • Link do komentarza Pracownica środa, 04 października 2017 10:27 napisane przez Pracownica

    Kilku komentatorów, którzy stracili atrakcyjne związki z poprzednią ekipą o. chirurgii opluwa dyrekcję szpitala i starostę. Jako pracownica o. wiem dobrze jak wyglądała praca poprzedniej ekipy: 1. Standardem była obecność jednego, dwóch w porywach trzech chirurgów - którzy pracowali jednocześnie w pięciu miejscach poza naszym szpitalem dla którego z reguły nie mieli czasu, bo prywacizna była ważniejsza !
    2. Widziałam ludzi tłoczących się pod gabinetem lekarskim, którzy nie mogli uzyskać informacji o stanie zdrowia swoich bliskich, bo lekarzom najzwyczajniej się nie chciało rozmawiać z rodzinami - w pewnym momencie zamontowali nawet kamerę, żeby widzieć który upierdliwy człowiek stoi pod drzwiami.
    3. Pamiętam jak na dyżurach same musiałyśmy sobie radzić, bo lekarz nie wychodził z dyżurki a czasem w ogóle go tam nie było.
    4. Pamiętam wściekłość pacjentów i zespołu bloku operacyjnego, kiedy co tydzień a czasem kilka dni w tygodniu "spadały" operacje planowe bo jaśnie panowie nie dojechali do szpitala.
    5. Pamiętam jak część poprzedniego zespołu chirurgów wyzywała nas od nieuków nie wspominając o licznych przekleństwach.
    6. Pamiętam codzienność, która była stresem, bo nie wiedziałam w jakim nastroju jest dany lekarz i jak będzie mnie tym razem traktował.
    7. Pamiętam wiele niedobrych rzeczy z tamtego okresu i nie wyobrażam sobie powrotu do tamtych czasów.
    Teraz tego już nie ma !
    Obecni lekarze to normalni ludzie o dobrym usposobieniu, którzy przede wszystkim dobrze traktują pacjentów - o czym sami pacjenci często mówią. Tak samo dobrze traktują pozostały personel.
    Wszystkie to złe komentarze generują źli ludzie, którzy nie chcą żadnych zmian, a wolą aby było jak dawniej a wcale nie było dobrze.

  • Link do komentarza Baltazar wtorek, 03 października 2017 22:51 napisane przez Baltazar

    Lemingi nie potrafią nawet przeczytać prostego postu ze zrozumieniem. Nikt tutaj przecież nikomu nie życzy smierci, choć ona dopadnie każdego z nas. . Prędzej czy później, ale tak jest ten świat ułożony, że człowiek rodzi się z jej piętnem. Robactwo to epitet na tych konfidentów, którzy dopuszczają się zdrady Polski, którzy chcą by było, jak było. Jezus także zobowiązał swoich uczniów do upominania innych, którzy czynią zło.

  • Link do komentarza analityk wtorek, 03 października 2017 21:35 napisane przez analityk

    Hm... Ciekawe połączenie... Odmawianie różańca i nazywnie Polaków o innych poglądach robactwem. Do tego życzenie innemu człowiekowi śmierci. Chamski wpis pełen podłości.

  • Link do komentarza melchior wtorek, 03 października 2017 20:29 napisane przez melchior

    gnieźnianin - o Tobie był mój post.
    Słowa różaniec i robactwo w jednej linijce w Twoim poście mówią o Tobie wszystko .

  • Link do komentarza gnieźnianin wtorek, 03 października 2017 19:52 napisane przez gnieźnianin

    melchior, otwórz oczy o ile nie masz zaćmy, bo ty widzisz nadal życie za komuny i Platformy. Nie dostrzegasz dobrych zmian a może to żółć zalewa tobie te zamglone oczy. Tak dobrze w Polsce jeszcze nigdy nie było. Ludzie mają pracę, na dzieci sa pieniądze, widać, jak podnosi się stopa życiowa, czego dowodem są budowane domy, kupowane mieszkania, wyjazdy na wczasy nie tylko w Polsce, pełne wózki zakupów. Czego chcieć więcej? Jest wolność, możesz pisać każde głupoty i nikt ciebie za to nie wsadzi do paki, kraj jako jeden z nielicznych jest bezpieczny. Wprawdzie istnieją różne KODy i ich fani, którzy skarzą na Polskę do jej wrogów, którzy chcą za wszelką cenę zdestabilizować kraj. Ale jak widać większość Polaków im na to nie pozwoli i jest nadzieja, że to robactwo wymrze raz na zawsze.jedź z nami na różaniec na granicy, poprawisz sobie samopoczucie!

  • Link do komentarza Powiatowy wyborca wtorek, 03 października 2017 17:05 napisane przez Powiatowy wyborca

    A może tak Wydział Zdrowia z dyr na czele przeanalizowałby raport NIKu i pisma z ministerstwa. Ponoć to jedyny kompetentny wydział w całym urzędzie - tak opowiada szefowa tego wydziału.

  • Link do komentarza melchior wtorek, 03 października 2017 16:04 napisane przez melchior

    W dzisiejszych czasach starosta i dyrektor nie odpowiadają za nic. Mogą łamać prawo, robić fochy, drwić sobie ze zwykłych ludzi i demoralizować społeczeństwo swymi poczynaniami zamiast być autorytetem. PIS zabił wszelkie autorytety i zdeprawował zwykłych ludzi - pokazując,że nie ma za nic kary. Tak jest w powiecie, w urzedzie wojewódzkim, prokuraturze .Bo tak jest wszędzie .Bolszewizm w wydaniu kaczystów dokonał ogromnych zniszczeń, których nie da sie przeliczyć na pieniądze, gdyż te zniszczenia tkwią w ludzkiej psychice. Deprawacja dotyczy przede wszystkim zwykłych urzedników, którzy mają za słabe morale, aby powiedziec swoje zdanie, bo mogą za to zapłacić utratą pracy i tym samym źródła dochodów. Brniemy więc wszyscy razem w to wielkie bagno - bez zastanowienia , byle przeżyc kolejny dzień. Jedyne, co trzyma w jakiejś nadziei, to fakt, że po chmurach zawsze wychodzi slońce.

  • Link do komentarza wyborca wtorek, 03 października 2017 15:19 napisane przez wyborca

    W takim razie jedno krótkie pytanie. Za co odpowiada dyrektor, starosta?

  • Link do komentarza obserwator wtorek, 03 października 2017 11:01 napisane przez obserwator

    Do napisane przez też wyborca !!

    Panie Wyborca, czytając Pana komentarz, aż strach pomyśleć, jak mało obiektywnym może być człowiek, myślący!!
    To prawda Pan Dyrektor ,nie musi znać się na budowie (inwestycjach), jednakże podejmując określone decyzje ,musi wiedzieć, ze niosą one mniej lub bardziej oczekiwane skutki!! Z moich obserwacji, wynika, iż Dyrekcja, nie do końca zdaje sobie z tego sprawę ,lub celowo tak postępuje - tylko co chce w ten sposób osiągnąć??

    Co do drugiej sprawy, mam do Pana ogromny żal, że tak szorstko, no na pograniczu arogancji wypowiada się Pan na temat Pana Pilaka i byłego Starosty!!
    Mam wrażenie, że komentarz Pana jest podyktowany, osiągnięciem zamierzonego celu (nie dyskredytuje się ludzi ,tylko dlatego, że są "innej opcji politycznej)!!
    Będę bardzo zadowolony, gdy, ton Pana wypowiedzi, będzie łagodniejszy!!

  • Link do komentarza observer wtorek, 03 października 2017 09:49 napisane przez observer

    @wyborcas - słusznie zauważyłeś - dyrektor jest niepotrzebny - robi chaos., zamieszanie, nie zna sie na niczym, podobnie jak starosta - zatrudnia tabuny prawników i doradców, a wszystko i tak pogrążone jest w niekompetencji i bezprawiu.

  • Link do komentarza też wyborca wtorek, 03 października 2017 09:35 napisane przez też wyborca

    Wyborco z 6:25 - ty tak na serio? Wyśpij się porządnie zanim napiszesz kolejną bzdurę. Oczywiście, że ani starosta, ani prezydent czy jakikolwiek dyrektor nie są od wewnętrznego zarządzania inwestycjami, a nawet innymi wydziałami. Od tego szefowie urzędów maja swoich przedstawicieli - dyrektorow wydziałów, oddziałów, kierowników, a w przypadku inwestycji budowlanych - kierowników budów z inspektorami nadzoru, którzy są odpowiedzialni za tok pracy. Nie ma co pisać o obowiązkach wymienionych poszczególnych osób, bo każdy nawet najmniej przeciętny komentator znajdzie to w internecie, do czego także i ciebie odsyłam.

  • Link do komentarza wyborca wtorek, 03 października 2017 06:25 napisane przez wyborca

    Hm...Idąc Twoim tokiem rozumowania nie potrzebny jest dyrektor, starosta. Oni są tylko od spijania kawy. Każdy mierzy jednak po swoich znajomych i po swoich doświadczeniach. Żenujące.

  • Link do komentarza też wyborca poniedziałek, 02 października 2017 22:04 napisane przez też wyborca

    Wyborco, żaden dyrektor realizujący inwestycje nie musi się na nich znać. Tylko leming może pisać takie głupoty. Po to istnieje taka funkcja, jak inspektor nadzoru, kierownik budowy, nadzór projektancki, inżynierowie i cała gama budowlańców - fachowców, by każda budowa miała ręce i nogi. I żaden dyrektor nie dokonuje osobiście wyboru tych pracowników, bo są na to szczegółowe przepisy i dyrektor Pilarczyk bardzo skrupulatnie je przestrzegał. Niestety, w każdej dziedzinie są ludzie nie do końca uczciwi i takim okazał się nadzór budowlany tej rozbudowy, co własnie nikt inny, jak dyrektor Pilarczyk mimo, że jest lekarzem stwierdził jako pierwszy. I wszystko dałoby się uratować, gdyby nie postawa radnych PO i poprzedniego starosty wspomaganego przez byłego senatora, którzy robili wszystko, by pogrążyć tę inwestycję. A największym ich "osiągnięciem" było zrealizowanie idiotycznej wystawy na Rynku nie wiadomo po co i co chcieli tym osiągnąć. Osiągnęli tyle, ze Pilak nie jest już starostą, a senator ( na szczęście) senatorem!

  • Link do komentarza wyborca poniedziałek, 02 października 2017 13:29 napisane przez wyborca

    Dobre sobie. Pilarczyl jak to wielokrotnie podkreślali jego zwolennicy jest lekarzem i na zarządzaniu się nie zna. Co aż nadto było widać podczas rozbudowy szpitala.

  • Link do komentarza Pikolo poniedziałek, 02 października 2017 11:55 napisane przez Pikolo

    Na Starostę Pilarczyk

  • Link do komentarza uczeń podstawowki poniedziałek, 02 października 2017 11:32 napisane przez uczeń podstawowki

    Od dziś na chirurgii nie pracuje kolejny chirurg sowmedu k.m. czy ktoś wie jaki był powód odejscia jedynego endoskopisty. Co z pacjentami w stanie zagrożenia życia? Kliniki poznańskie?

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane