Wydrukuj tę stronę
niedziela, 17 marca 2019 18:35

Migawki z miasta - Czy to Twoje?

 

Butelki szklane i plastikowe, puszki po konserwach, opakowania po mleku, kartony, a nawet rejestracja samochodowa ze stalowym mocowaniem. Mówi się o dzikich wysypiskach na przedmieściach, a ile ich zalega koło naszych własnych domów?

W zeszłym roku do Poznania przyjechał Miquel Garau Ginard. Hiszpan, urodzony na Majorce, do stolicy Wielkopolski przybył wiedziony głosem serca - za dziewczyną, która mieszka w tym mieście. Jeszcze w ubiegłym roku podczas pobytu w Barcelonie zorganizował akcję "Nie rzucaj niedopałków na ziemię", w trakcie której tysiąc osób w ciągu jednego dnia zebrało około miliona niedopałków po papierosach. Kiedy przybył do Poznania, jego kolega mieszkający w Belgii rzucił mu wyzwanie, by codziennie przez dziesięć dni poświęcał na sprzątanie swojej okolicy. Miquel podjął się tego i zaczął sprzątać okolice poznańskiego stadionu Lecha, a przy odpadach pozostawiał napis "Is this yours?". Efekt? Zobacz: "Hiszpan posprzątał okolice Stadionu Miejskiego: "przyjąłem wyzwanie". 

Akcja wyjątkowa, ale jak ma się to do Gniezna? Kilkukrotnie w ciągu ostatnich tygodni mieliśmy okazję przejeżdżać ul. Poznańską. To tam, na wysokości rozległego pola przy Dziekance, zauważyć można było mnóstwo odpadów i śmieci, zalegających w rowie położonym wzdłuż chodnika. Miquel Garau Ginard po swojej akcji w Poznaniu rzucił wyzwanie innym, by dokonywali tego samego co on w swoich okolicach. Zdecydowaliśmy się podjąć tego w niedzielne popołudnie, gdyż najwyraźniej problemu nie zauważa nikt - ani zarządca drogi, ani właściciel terenu położonego koło chodnika, ani również rada osiedla czy ktokolwiek odpowiedzialny, mieszkający w tej części miasta. A śmieci widać, nawet podczas jazdy samochodem w kierunku centrum. I jaka to wizytówka Pierwszej Stolicy Polski?

W ciągu 40 minut udało się nam posprzątać około 35-metrowy odcinek terenu zielonego, zbierając odpady do trzech worków - szkło, tworzywa sztuczne i zmieszane. W sumie kilkanaście kilogramów odpadów. Ilość butelek po wódce, sokach i winach była tak duża, że nie udało się jej w całości zapakować do worka. Wśród odpadów odnaleźliśmy kilka paragonów ze sklepów, położonych na terenie osiedla. To tylko świadczy o tym, w jakim poważaniu mają porządek mieszkańcy własnego osiedla. Fakt, że śmieci nie były zbierane w tym miejscu co najmniej od 3 lat, udowadniają terminy przydatności na opakowaniach, które udało się zebrać. 

 

Tym samym rzucamy wyzwanie zarówno zarządcy drogi, ewentualnie właścicielowi terenu i wysyłamy maile z informacją pod odpowiednie adresy. Na dalszej długości chodnika odpadów zostało co najmniej dwa razy tyle, ile uzbieraliśmy dzisiaj. Jak długo zejdzie odpowiednim instytucjom na uprzątnięcie tego terenu? Sprawdzimy. 

Galeria

16 komentarzy