czwartek, 09 lipca 2015 19:05

„To był zwykły bandytyzm”

 

Odbyła się kolejna rozprawa w sprawie byłego olimpijczyka Piotra M. Sąd postanowił jeszcze raz wysłuchać zeznań poszkodowanego.

Na początku rozprawy adwokat oskarżonego wyjaśnił, że strony nie doszły do porozumienia co do wysokości kary, jaką miałby zapłacić Piotr M. - Warunkiem pokrzywdzonego było zabezpieczenie tej kwoty w sposób wymagający zgody osoby trzeciej, która na to działanie nie wyraziła zgody więc nasze pertraktacje były niemożliwe - wyjaśnił. Sędzia Sądu Rejonowego Katarzyna Czyżowicz postanowiła wysłuchać jeszcze raz zeznań stron.

Przypomnijmy, że wydarzenia, w sprawie których toczy się proces, rozegrały się w czerwcu 2014 roku. Wówczas to, do jednego z gnieźnieńskich przedsiębiorców na adres domowy zaczęły przychodzić anonimowe listy i smsy z żądaniami pieniędzy. W ich treści znalazły się także groźby, a od samego początku całej sprawie przyglądali się policjanci, powiadomieni przez zastraszonego. Mimo prób rozeznania w sprawie, nie można było stwierdzić, kto może być nadawcą tych wiadomości. W końcu, dzięki zaangażowaniu służb, po przeszło dwóch tygodniach ciągłego zastraszania, udało się schwytać sprawcę w trakcie przekazywania mu żądanego okupu. Autorem listów okazał się być Piotr M., były olimpijczyk w hokeju na trawie oraz... sąsiad przedsiębiorcy.

Pierwsza rozprawa w sprawie sportowca odbyła się 28 maja br. Wówczas to odczytano zeznania złożone w Prokuraturze Rejonowej, a strony zatwierdziły ich treść. W dalszej części, po złożeniu dodatkowych wyjaśnień, przystąpiono do ustalania formy wyroku dla Piotra M. Wobec sporu co do wysokości kwoty, jaką ma zapłacić oskarżony, zadecydowano o odroczeniu sprawy.

W trakcie posiedzenia, które miało miejsce w czwartek 9 lipca br., Sędzia Sądu Rejonowego Katarzyna Czyżowicz poprosiła o złożenie zeznań przez poszkodowanego. Przez blisko dwie godziny przedsiębiorca opowiadał o przebiegu zdarzeń, od momentu otrzymania pierwszego listu, poprzez zaangażowanie służb w rozwikłanie sprawy i strachu rodziny, po jego relacje z byłym sąsiadem. Ten ostatni okazał się być w jego mniemaniu zwykłym "bandytą". Na to stwierdzenie zdziwieniem zareagowała obecna w sali część rodziny oskarżonego, przy czym sędzia musiała ich pouczyć o zachowaniu spokoju w trakcie rozprawy. - Nie rozumiem zdziwienia rodziny za to określenie „bandyta”. Jakby ktoś przeżył to, co my wtedy przeżywaliśmy, ten strach i obawę o własne życie, to inaczej by go nie nazwał - stwierdził poszkodowany.

W trakcie rozprawy przedsiębiorca wspomniał również kuriozalne z jego punktu widzenia działania, jakich podjął się wymiar sprawiedliwości w całej sprawie. Pierwsza to decyzja lekarza, który wydał orzeczenie o rzekomych problemach z psychiką podejrzanego, a później także decyzja Sądu Okręgowego o zwolnieniu go z tymczasowego aresztu: - Nikt mnie nie powiadomił, że on wyszedł. Do dziś nie otrzymałem żadnego pisma w tej sprawie, a przecież mógł coś mi zrobić. O jego zwolnieniu dowiedziałem się przypadkowo od policjanta, który w tę sprawę był zaangażowany. Absurdem w jego mniemaniu było to, że podejrzany otrzymał zakaz zbliżania się na odległość 200 metrów, podczas gdy mieszkał w odległości 40 metrów. Wspominał także fakt, że wkrótce po zatrzymaniu, żona podejrzanego spokojnie opalała się i pieliła w ogrodzie, podczas gdy on z rodziną zwyczajnie wciąż bał się wyjść z domu. Dla niego była to niepojęta sytuacja.

Poszkodowany przyznał też, że w przypadku niepomyślnego dla niego wyroku sądu, będzie chciał wyjaśnić powody, dla których musiał dodatkowo tracić nerwy i zdrowie przez poprzednie decyzje wymiaru sprawiedliwości: - Mam od lat problemy z sercem, jestem po kilku zawałach, a po całej sprawie dwukrotnie trafiłem do szpitala. Po tym co się stało zwyczajnie nie mogę odpuścić. Poza tym obiecałem to córce, że nie odpuszczę - mówił przedsiębiorca, któremu wyraźnie trzęsły się ręce na samo wspomnienie wydarzeń sprzed roku. 

Wobec przedłużania się rozprawy, sędzia zadecydowała o wyznaczeniu dodatkowego terminu na odczytanie złożonego zeznania i wysłuchaniu następnie żony poszkodowanego. Kolejna rozprawa ma się odbyć we wrześniu br.

10 komentarzy

  • Link do komentarza wyborca antyPO piątek, 10 lipca 2015 23:54 napisane przez wyborca antyPO

    Senator nie ma ręki do ludzi. A teraz odgraża sie, ze samorząd za nim.......tęskni. Troche pokory panie senatorze, naprawdę, oby pycha nie kroczyła przed panem!

  • Link do komentarza wyborca piątek, 10 lipca 2015 18:01 napisane przez wyborca

    Trafił do aresztu, z którego wyszedł w ubiegłym tygodniu ku zdziwieniu pokrzywdzonego i innych mieszkańców Gniezna. Dlaczego tak się stało?

    http://www.epoznan.pl/news-news-50931-Reprezentant_Polski_grozil_biznesmenowi._Wypuscili_go_z_aresztu

  • Link do komentarza szperacz piątek, 10 lipca 2015 17:51 napisane przez szperacz

    Odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi, był kandydatem do samorządu z listy PO układanej przez senatora Gruszczyńskieg - warto przeczytać komentarze http://www.sportfan.pl/artykul/szantazowal-grozil-smiercia-polski-olimpijczyk-aresztowany-52652

  • Link do komentarza pracownica senatora piątek, 10 lipca 2015 17:13 napisane przez pracownica senatora

    Tak to chyba polityka tu macza palce żona tego bandyty nikt nie pisze gdzie i u kogo pracuje to są fakty takiej opieszałości.

  • Link do komentarza Ela piątek, 10 lipca 2015 16:48 napisane przez Ela

    No proszę włoski na żel sobie postawił. Bohater od siedmiu boleści.

  • Link do komentarza Zena piątek, 10 lipca 2015 16:13 napisane przez Zena

    POpek siedzi a drugi na wolności. Jak to możliwe? Jeden niszczył życie nieletnim a ten zniszczył życie rodzinie. Koledzy powinni siedzieć w osobnych celach obok siebie! Gwiazdory Gniezna(((((

  • Link do komentarza czytelniczka piątek, 10 lipca 2015 15:59 napisane przez czytelniczka

    Bardzo podoba mi się postawa poszkodowanego. Ten człowiek potrafi iść pod wiatr, bronić bezpieczeństwa, godności własnej rodziny mimo, że oskarżony ściśle związany, promowany był przez polityków platformy.
    Nazwanie oskarżonego bandytą uważam za zasadne. Tylko bandyta czuje podniecenie gdy inna osoba odczuwa lęk, strach. Bardzo dobrze, że Gniezno24 upublicznia informacje z sali rozpraw. Niech ludzie wiedzą co dzieje się w gnieźnieńskich sądach!

    Całej Rodzinie poszkodowanego życzę dużo sił w walce o godność i bezpieczeństwo. Zapewniam Was, że macie wielkie poparcie społeczne. Nie odpuszczajcie!

  • Link do komentarza lenin czwartek, 09 lipca 2015 22:53 napisane przez lenin

    Poszkodowany zachowywał się jak należy. Czyn oskarżonego to bandytyzm i czy się komu to podoba, czy nie, tak należy to zakwalifikować. No cóż, gnieźnieńskie PO w tej kadencji jakoś dziwnie traci wielu swoich członków. A to pijany za kierownicą, a to jakieś molestowanie młodocianego, a to groźby karalne i żadanie okupu, no i jeszcze inne, które, gdy przyjdzie czas ujrzą światło dzienne.

  • Link do komentarza sweetbaby czwartek, 09 lipca 2015 22:36 napisane przez sweetbaby

    Ile taka sprawa może trwać?? jest winny, powinna być kara i to natychmiast!! a tu jakieś rozważania, przesłuchania dodatkowe, kolejne przesłuchiwania, narażanie ofiary i jego rodziny na kolejny stres, po co?? wydaje się kasę ma pracę prokuratorów, sędziów itp?? jest winny, przyznał się, niech idzie siedzieć i koniec!! tu nie powinno być okoliczności łagodzących!!

  • Link do komentarza turystka czwartek, 09 lipca 2015 19:43 napisane przez turystka

    POlski wymiar niesprawiedliwości!!

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane