niedziela, 14 lutego 2016 12:17

„Bez mówienia prawdy, nie ma mowy o pojednaniu”

 

Gniezno odwiedził znany kapłan, publicysta i działacz kresowy ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Tematem spotkania były przede wszystkim Kresy Wschodnie i ogólnie rozumiane stosunki polsko-ukrańskie na przełomie kilku dekad.

Zanim jednak gość spotkania przemówił do obecnej w sali licznie zgromadzonej publiczności, wszystkim został wyświetlony krótki film dokumentalny "Zapomnij o Kresach". Obecne w tym materiale świadectwo rzezi wołyńskiej, nawet mimo upływu lat, wciąż wywoływało poruszenie wśród słuchaczy.

Po prezentacji filmu, głos zabrał gość główny spotkania ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, któremu towarzyszył także Piotr Szelągowski, również działacz kresowy. Kapłan wyszedł do problemu masakry na Wołyniu w latach 40. XX wieku od samego zjawiska ludobójstwa: - Problem ten pojawił się o wiele wcześniej i do dziś mamy z tym zjawiskiem do czynienia. Na jednym ze spotkań przypomniano, że takie zdarzenie już miało miejsce w XIX wieku w Kongu, gdzie władca Belgii, doprowadził do zagłady wielu milionów Afrykańczyków tylko dla tego, że nie chcieli mu się podporządkować. Takie zdarzenia miały miejsce w USA - zagłada Indian. Były ludobójstwa dokonane przez inne narody, sięgając aż do samego Starego Testamentu, gdzie mamy dowody takich zdarzeń. Problem więc jest długotrwały, a dzisiaj na naszych oczach mamy ludobójstwo chrześcijan na Bliskim Wschodzie - przyznał ks. Isakowicz-Zaleski. Gość spotkania wyjaśnił znaczenie angielskiego słowa "ludobójstwo", tj. genocide, które powstało po II wojnie światowej i jest efektem połączenia dwóch łacińskich słów - geno czyli naród i cide - zniszczyć.

Jak przyznał kapłan, pierwszym tak obszernie udokumentowanym ludobójstwem, jakiego dokonano z pełnym przyzwoleniem władz kraju i przy dokładnie przygotowanemu systemowi działania, była masakra Ormian w trakcie I wojny światowej: - W ciągu kilku lat, spośród 2 milionów Ormian, wymordowano 1,5 miliona. To nie były działania wojenne tylko świadome mordowanie w barbarzyński sposób wszystkich. Niszczono kościoły, klasztory czy książki zapisane alfabetem ormiańskim, chcąc zatrzeć wszelkie ślady po tym narodzie. Świat tego ludobójstwa nie potępił, a jedynym który zabrał głos był ówczesny papież Benedykt XV, który nawoływał do reakcji Europę. Ta nie zareagowała, bo w tym układzie politycznym Turcja była ważna dla różnych planów. Gość spotkania stwierdził, że takie kompletne przemilczanie tego wyjątkowo tragicznego wydarzenia, skutkowało kolejnymi masakrami, jakie miały miejsce w XX wieku: - Hitler przed atakiem na Polskę i narzuceniem tej walce totalnej bezwzględności wobec Polaków uzasadnił to znanym stwierdzeniem - "bo któż dzisiaj pamięta o Ormianach?" To idealny przykład, że zapomnienie o jednym ludobójstwie, nie potępienie tego zła, powoduje że w innej części świata inny szaleniec powie: dobrze, świat nich nie powiedział, to my też możemy mordować - podsumował problem.

Wyjście od tematu masakry Ormian i przemilczania tej tragedii, ks. Isakowicz-Zaleski wyjaśniał powody, dla których jego zdaniem należy przywracać pamięć o wydarzeniach na Wołyniu: - Jeżeli mówimy na temat ludobójstwa, to nie po to by rozdzierać rany i jątrzyć, jak to nie raz zarzuca Gazeta Wyborcza tym, którzy bronią prawdy historycznej o ludobójstwie na Kresach czy w innych sprawach. Tu chodzi o podejście i nazwanie zła po to, by przestrzec następne pokolenia i narody, że tak nie wolno postępować. Zdaniem kapłana, ze wszystkich znanych tragedii mających charakter ludobójstwa, świat jednoznacznie potępił tylko Holokaust: - Nie ma przedawnienia, zbrodniarze są wciąż ścigani, a niektóre kraje mają w kodeksach o tzw. kłamstwie oświęcimskim, czyli jeśli ktoś zaprzecza zagładzie Żydów, może być karany sądownie. Po to mówimy na te tematy, by przestrzegać inne narody. Tymczasem na naszych oczach państwo islamskie wyrzyna chrześcijan

Ks. Isakowicz-Zaleski w odniesieniu do pamięci mówił o wydarzeniach na Wołyniu i obecnej sytuacji w relacjach polsko - ukraińskich. Jego zdaniem, unikanie odpowiedzialności przed tym, czego dokonała Ukraińska Powstańcza Armia, doprowadza do tego iż nie ma szans na pojednanie bez przyznania się do winy przez Ukraińców. Jak dodał, rozumie on pobudki, jakie kierowały naszymi wschodnimi sąsiadami, dążącymi do powstania własnego państwa, ale sposób działania oraz obrana metoda okazała się zgubna w skutkach, a jej najbardziej krwawy okres przypadł na czas po ataku Niemiec na ZSRR: - Pierwszymi ofiarami Ukraińców byli Żydzi, później stworzono jednostkę SS Galizien dokonującą już mordów na Polakach. Na przełomie 1942 i 1943 powstała UPA, która miała przymiotnik "powstańcza", ale nie walczyła z Niemcami tylko jej ideą było "wyczyszczenie" Ukrainy z obcoplemieńców. Więc kiedy wymordowano Żydów, następną grupą byli Polacy - mówił duchowny.

Jak przyznał gość wieczoru, na wydarzenia jakie miały miejsce na Wołyniu nie był przygotowany nikt, ani polski rząd w Londynie, ani Armia Krajowa, a już w ogóle miejscowa ludność: - To tylko rozzuchwaliło UPA. Najbardziej w historii zapisała się tzw. krwawa niedziela, kiedy to sotnie UPA czując się bezkarnie, uderzyły na sto miejscowości w biały dzień, kiedy ludzie szli do kościołów. To sytuacja bez precedensu, bo na takie coś nie wpadli ani Niemcy ani sowieci. Zginęło wielu księży, których niekiedy przeżynano przerzynano  piłami na pół lub zarąbano siekierami przy ołtarzu. Ludzi mordowano też w kościołach w czasie mszy świętej. Powstało potem takie określenie jak "niedokończone msze wołyńskie", bo wiele tych mszy nie zakończyło się - opowiadał ks. Isakowicz-Zaleski. Duchowny zaznaczał, że UPA działała w pełnym porozumieniu z Niemcami, którzy ułatwiali im mordowanie na terenie innych województw kresowych II Rzeczypospolitej.

W trakcie spotkania kapłan stwierdził, że po obecnym polskim rządzie oczekuje, że w końcu wydarzenia na Wołyniu zostaną jednoznacznie uznane za ludobójstwo, gdyż obecne stwierdzenie "czystki etniczne o znamionach ludobójstwa", uchwalone w poprzedniej kadencji Sejmu, jest jego zdaniem "koszmarkiem językowym": - Zawsze to tłumaczę najprościej, że jak ktoś kradnie samochód, to jak się tłumaczy? Nie, że ukradł, ale zapomniał powiedzieć właścicielowi iż pożyczył. Wtedy mamy czyn o znamionach kradzieży? Jest kradzież, albo jej nie ma. Takie próby zamazywania faktów, są dobre dla adwokatów, którzy bronią złodziei - podsumował ks. Isakowicz-Zaleski.

Odnosząc się do obecnych czasów, gość wieczoru stwierdził iż pewne polskie działania polityczne wobec Ukrainy na przełomie ostatnich lat, są dla niego nie do końca zrozumiałe. Wschodni sąsiad, która za nic ma historyczną prawdę i skutecznie unika mówienia o wydarzeniach na Kresach a do tego wspiera działania organizacji hołdujących Stefanowi Banderze, przywódcy UPA i jednego z autorów rzezi wołyńskiej, są jednoznacznym dowodem - Ukraina do pojednania nie dążyła i nie chce dążyć. Jak dodał ks. Isakowicz-Zaleski, zapewne mocnym ruchem w kierunku poruszenia opinii publicznej będzie film "Wołyń" w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego, którego premiera ma mieć miejsce w październiku 2016 roku.

W trakcie spotkania, które zostało zorganizowane przez Stowarzyszenie Gnieźnieńscy Patrioci, duchowny odpowiadał także na pytania, kierowane do niego od publiczności. Nie unikał on żadnych tematów, związanych ze swoją działalnością oraz omawiających relacje polsko - ukraińskie. Po zakończeniu ponad dwugodzinnego wydarzenia, ks. Isakowicz-Zaleski podpisywał także książki, które można było nabyć tego wieczoru.

Zobacz także: Nagranie ze spotkania z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim

3 komentarzy

  • Link do komentarza wilk wtorek, 16 lutego 2016 00:21 napisane przez wilk

    Prawda o tamtych wydarzeniach musi być oczywista,choć jest może drażliwa dla Ukraińców,jednak uważam,że należy z Ukraińcami zawrzeć taką małą Unię,jak niegdyś z Litwą i oczywiście spotkać się wyżalić i....wybaczyć!!! Bez wolnej Polski nie będzie wolnej Ukrainy !! To dotyczy też Białorusi i także ....Litwy !!! Czas,by animozje wybaczyć i zadeklarować tzw. wieczną przyjaźń !!!!

  • Link do komentarza mjj niedziela, 14 lutego 2016 19:08 napisane przez mjj

    O pamięć o tragedii wołyńskiej należy się upominać. Nie może być zapomniana, bo to był prawdziwy holokaust. Żydzi potrafią upominać się o pamięć dramatu swojego narodu, Ormianie dopiero bo blisko wieku mogą swobodnie o tym mówić, choć Turcy nadal nie uważają tego, co zrobili za ludobójstwo. A kto się upomni o straszliwie umęczonych i zabijanych z niezwykłym okrucieństwem Polaków z Wołynia?

  • Link do komentarza pierożek niedziela, 14 lutego 2016 18:40 napisane przez pierożek

    bardzo ciekawe spotkanie!

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane