sobota, 14 maja 2016 08:29

Ostatnie „tchnienie” parowozowni

 
Ostatnie „tchnienie” parowozowni fot. Rafał Wichniewicz

W piątkowy wieczór gnieźnianie mieli okazję zobaczyć unikalny i dla niektórych nawet wzruszający film, opowiadający o ostatnich naprawach parowozów w Gnieźnie sprzed kilku lat.

Materiał ten przygotował dla zainteresowanych Bogumił Bielecki. To właśnie ten gnieźnieński dokumentalista jako jeden z ostatnich "z zewnątrz" pojawił się w 2009 roku w zakładzie przy ul. Składowej, by nakręcić to, za czym wkrótce miały się zamknąć już karty księgi zawierającej historię prawie 140 lat gnieźnieńskiej parowozowni.

- Wtedy wyjeżdżał stąd ostatni remontowany parowóz. Moje rejestrowanie trwało tu w trzech etapach, także nie ująłem tego jednego dnia, a dzięki temu też mogłem nagrać różne fazy napraw lokomotyw. To wszystko tutaj wtedy żyło, jednak już były pogłoski, że parowozownia się kończy. Tu wszystko było wtedy jeszcze na chodzie, pracowali ludzie z wieloletnim stażem, którzy wypowiadają się w filmie na temat swojej pracy. Była ona niskopłatna, ciężka, ale to była też ich pasja, to byli ludzie zgrani i było mi bardzo przykro tworząc ten film i wiedząc, w jakim kierunku to wszystko zmierza - mówił Bogumił Bielecki. Na materiale, który został wyemitowany w dawnym warsztacie uczniów, stanowiących swoistą salę spotkań w trakcie odbywających się Dni Pary, można było obejrzeć wszystkie czynności wykonywane przez pracowników zakładu. Dotyczyły one naprawy różnych lokomotyw parowych, jakie jeszcze wówczas stacjonowały w halach wachlarzowych - wiele z nich do dzisiaj funkcjonuje w różnych miejscach Polski tylko i wyłącznie dzięki pracy gnieźnieńskich mechaników.

- To było bardzo emocjonujące przeżycie. Wszyscy maszyniści mówią, że parowóz to nie jest maszyna, tylko to jest coś, co ma duszę. Męczy się, sapie, poci. Dzisiejsze lokomotywy się włącza i wyłącza, a parowóz trzeba było prawie osiem godzin przygotowywać do wyjazdu i potem, jak się ona kończyła to trzeba było ją wygaszać - wspomina swoją wyprawę sprzed siedmiu lat dokumentalista. Jak jednak dodał, tego wieczoru 13 maja był po raz pierwszy w parowozowni od czasu nakręcenia swojego filmu: - Ten widok, jaki jest tu teraz, jest dla mnie straszny. Jak widzę te puste hale i zniszczenie... Nadzieję widzę jedynie w tych młodych ludziach i pasjonatach, którym może uda się to uratować. Czasem gorsze zabytki uważa się za zabytki historii, ale ta parowozownia to jest nasze dziedzictwo. Mimo iż może jej budowę zlecali Niemcy na początku, a później w trakcie wojny, to jednak budowali to w większości Polacy. To dziedzictwo marnieje i przykro na to patrzeć.

Film obejrzała spora grupa zainteresowanych, wśród których było wielu dawnych pracowników lokomotywowni. Jak można było zauważyć, żywo przyglądali się temu, co stanowiło już tylko wspomnienie, a co jeszcze tak naprawdę kilka lat temu było codziennością tego miejsca.

1 komentarz

  • Link do komentarza ramol70 sobota, 14 maja 2016 08:51 napisane przez ramol70

    tylko w Gnieźnie można zmarnować taki potencjał jakim było to miejsce!! żal serce ściska!!

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane