środa, 23 listopada 2016 18:36

„Dlaczego to tak długo trwało?”

 
„Dlaczego to tak długo trwało?” archiwum redakcji

Po publikacji nt. zatrzymania oszusta, który pobierał środki finansowe od uczniów gnieźnieńskich szkół na nieistniejące stowarzyszenie rekonstrukcji historycznej, z naszą redakcją skontaktowało się kilka osób.

Wszyscy, jak przyznawali, mieli wcześniej kontakt z 23-latkiem. Twierdzą, że proceder trwał już dłuższy czas, ale nikt do tej pory nie decydował się sprawy zgłosić do odpowiednich organów. W środowisku rekonstruktorów niektórzy grzmią – dlaczego to tyle trwało?

Przypomnijmy iż w ostatnich dniach gnieźnieńska Policja przyjęła zawiadomienie o oszustwie oraz usiłowaniu oszustwa. Polegało ono na pobieraniu pieniędzy od uczniów szkół ponadgimnazjalnych, które miały być przeznaczone na stowarzyszenie zajmujące się rekonstrukcją historyczną. Środki te pobierał 23-letni gnieźnianin, który ostatecznie zebrane fundusze miał roztrwonić na własne potrzeby.

Jest dość znanym faktem iż ten sam młody mężczyzna, jeszcze przed ponad dwoma laty reprezentował jedną z lokalnych grup, zajmujących się nowożytnym odtwórstwem na terenie Gniezna. Już wtedy miał działać w podobnym stylu - pożyczał pieniądze, których nie zwracał. Na co je zbierał? Między innymi na zakup sprzętu czy ekwipunku. Początkowo ufano mu, bo tematem zajmował się dłużej od innych, a gnieźnieńskie odtwórstwo historyczne dopiero się rodziło. W końcu jednak miarka się przebrała: Wtedy grupa powstawała i faktycznie udało się ją zawiązać pod jego egidą, ale kiedy tych długów – jak się okazało – narobił u każdego, został wyrzucony, a on sam pozostał z nazwą „Dragoner 1918”, którą zastrzegł w urzędzie patentowym razem z logiem - przyznaje jeden z członków dawnej grupy. Sprawdzamy w ewidencji i faktycznie – znak dawnej grupy „Dragoner 1918” jest zastrzeżony i został zgłoszony na tę samą osobę, która teraz została zatrzymana przez Policję. Stowarzyszenie jednak pod tą nazwą w Krajowym Rejestrze Sądowym nie figuruje.

Widząc ferment, jaki powstał w organizacji na skutek tych działań, dotychczasowi członkowie po pewnym czasie (w lipcu 2015 roku) założyli własną grupę – nazywając ją po prostu „Dragoner”. Od działań poprzednika odcięli się, choć nadal był im coś winien: - W moim przypadku na początku były to długi w pieniądzach i sprzęcie. Wszyscy daliśmy mu ultimatum, że miał to oddać w ciągu kilku miesięcy. Udzielał się jeszcze przy rekonstrukcji w grudniu 2014 roku. Potem miał oddać do marca 2015 roku, ale nie zrobił tego i do dziś nadal jest dłużny u kilku z nas. Odcięliśmy się zupełnie od niego od tego czasu - przyznaje jeden z "wierzycieli" Damiana. Takich osób odezwało się do naszej redakcji kilka – jedni pożyczyli, a do innych w tej sprawie odezwał się kilka miesięcy temu: - Część pieniędzy nam oddał, ale wciąż u wielu był zadłużony - słyszymy dalej. Padają różne sumy, także te z trzema zerami.

Rekonstrukcje historyczne od kilku lat cieszą się sporą popularnością, także w Gnieźnie. Popyt na te działania, jak przy każdej innej akcji społecznej, mógł rodzić zainteresowanie także oszustów. Nikt jednak, z kim mieliśmy okazję rozmawiać, nie podejrzewał iż na kolejny krok i to w takim "stylu" zdecyduje się ten 23-latek. W proceder, za który usłyszał niedawno zarzuty, według naszych informacji ma być wciągniętych około czterdziestu uczniów, którzy zaufali i chcieli zaangażować się działalność rekonstrukcyjną. Najpierw były wpłacone składki na powstające stowarzyszenie, później środki na pierwsze elementy mundurów, aż w końcu ktoś zauważył, że coś jest nie tak, bo obiecanego ekwipunku ani organizacji w ogóle nie ma.

Absolwenci szkoły średniej, do której uczęszczał, przyznają iż jako kolega chodził na zajęcia najczęściej ubrany w wojskowym stylu. Kiedy jeszcze w trakcie nauki organizowany był spektakl pt. „Miłość koncentracyjna” z chęcią zagrał żołnierza niemieckiego. Tutaj także od września br. miał zachęcać do wstępowania do nowej grupy rekonstrukcyjnej – zainteresowanych było kilka osób, które miały już przekazać pieniądze. Tu jeszcze nauczyciele go znali, gdyż był absolwentem szkoły. W innych placówkach musiał najpierw zainteresować swoją osobą dyrektorów. Jak to robił? Powoływał się na różne osoby, z którymi kiedyś miał kontakt, ale z którymi już go tak naprawdę nie utrzymywał. Wśród nich był m.in. Robert Gaweł, obecnie senator, ale od lat zaangażowany w przywracanie pamięci o Powstaniu Wielkopolskim. W rozmowie z nami parlamentarzysta przyznał, że nikomu nie udzielał zgody na takie działanie i obecnie zastanawia się nad krokami prawnymi względem oszusta. Potwierdził wersje zdarzeń podane przez innych rekonstruktorów, a także iż całe towarzystwo odcięło się od działań Damiana już dawno temu. Przyznał jednak, że młody mężczyzna potrafił zainteresować działalnością – w skrócie mówiąc „miał gadane”. Nic więc dziwnego, że zachęcił wiele osób: - Tym wszystkim zaszkodził tylko środowisku rekonstruktorów. Trudno będzie odbudować tę stratę w opinii - słyszymy. Wyjaśnienia jednak należą się wszystkim.

Po publikacji wiadomości o zatrzymaniu, artykuł z naszego portalu trafił na jedno z forów społecznościowych na Facebooku, które skupia rekonstruktorów z całej Polski. Niemal natychmiast pojawiły się też komentarze osób z innych części kraju, które znały sprawcę i cały proceder jego działania. W jednym z komentarzy przyznali: - Po tym jak otrzymał z naszej strony kancelaryjne nakazy natychmiastowego zwrotu przywłaszczonego majątku z jednoczesnym zagrożeniem skierowania sprawy na drogę prawno-sądową wymiękł i zwrócił części kolegów wyłudzenie pieniądze. Był to dokładnie taki sam mechanizm - rzekome repliki butów w wyjątkowo przystępnych cenach, szytych przez jakiegoś emerytowanego gnieźnieńskiego szewca itd. - przyznaje jeden z członków GRH Pomerania 1945. Przedstawiciele obecnego „Dragonera” dodają: - Gdzie nie pojedziemy jako „Dragoner” i usłyszą, że jesteśmy z Gniezna to się pytają czy go znamy, bo jest winny im pieniądze.

Młody mężczyzna na swoim profilu na portalu społecznościowym prezentuje się w stroju powstańca wielkopolskiego, ale także żołnierza SS. Widnieje w serwisie jednak nie pod swoim, ale pod zmyślonym, niemieckim imieniem i nazwiskiem. - Lubił niemiecki ordnung - słyszymy od jednego z rekonstruktorów. - Co to znaczy? - pytamy. Rozmówca tylko porozumiewawczo się uśmiecha - Wiadomo o co chodzi. Z tego powodu też lepiej było zerwać z nim kontakt - mówi. Czyżby jednak?

W całej sprawie zastanawia fakt, że jest tak dobrze wszystkim znana, a dopiero teraz wyszła na jaw: - Z różnymi osobami rozmawiał, od różnych brał pieniądze, a wpadł przy dzieciakach, bo rodzice postanowili to ukrócić - słyszymy. Poszkodowani, którzy się z nami skontaktowali, nie chcą w sprawie wypowiadać się pod swoim imieniem i nazwiskiem. Być może dlatego, że niektórym jest trochę głupio, bo sprawa została wcześniej zamieciona pod dywan. Teraz, kiedy zrobiło się głośniej, zamierzają iść i zgłosić się na Policję. Nie zamierzają tego tak pozostawić, ale i tak nie są pewni, czy uda im się odzyskać pieniądze. Dla nich najważniejszym jest ratowanie dobrego imienia rekonstrukcji historycznej i nie zamierzają w tym temacie składać broni.

7 komentarzy

  • Link do komentarza qwerty wtorek, 06 grudnia 2016 18:13 napisane przez qwerty

    korda, kogo masz na mysli?

  • Link do komentarza korda sobota, 26 listopada 2016 11:42 napisane przez korda

    cieniasy z was, ze nie potrafiliscie z nim zrobic porządku to raz,dwa takich idiotów z zapędami neofaszystowskimi w tym miescie jest pelno

  • Link do komentarza wertyuio środa, 23 listopada 2016 23:59 napisane przez wertyuio

    @ koryfeusz - coś mi się zdaje, że ma Pan rację. Taki młody nie wiedziałby, że ma zastrzec nazwę w Urzędzie Patentowym i wygląda na to, że może miał jakiegoś "opiekuna", który się nim posłużył. Może zacznie sypać?

  • Link do komentarza gość środa, 23 listopada 2016 22:10 napisane przez gość

    Zabrakło osoby z jajami, która od razu by się za niego zabrała. A tak to się ślizgał i kąsał kolejne ofiary.

  • Link do komentarza Koryfeusz środa, 23 listopada 2016 22:04 napisane przez Koryfeusz

    Pewną wiedzę miał, zastrzegł nazwę razem z logiem z urzędzie patentowym. Albo posiadł wiedzę na ten temat, albo ktoś mu to doradził. Jeśli ktoś doradził to ciekawe czy zdawał sobie sprawę z jakim cwaniakiem ma do czynienia? No chyba, że podejrzany sam wymyślił zastosowanie tych prawnych procedur? Ale byłby tak mądry? Te naciąganie to sam wymyślił? Jeśli tak to faktycznie cwaniak. Oczywiście jeśli ktoś mu podsunąłby ten pomysł to odpowiednia instytucja wyjaśni tę sprawę. Niech podejrzany modli się, aby nie trafić do więzienia, taki młody to może wzbudzić tam zainteresowanie.

  • Link do komentarza nocwnoc środa, 23 listopada 2016 21:39 napisane przez nocwnoc

    Skoro to tak długo trwało to pewnie miał nadzieję, że sprawy nikt nie zgłosi. ... młody i głupi, i do tego cwaniak! Na szczęście ktoś poszedł po rozum do głowy!

  • Link do komentarza czytelnik środa, 23 listopada 2016 20:31 napisane przez czytelnik

    Taki młody, a juź takie kłopoty ma z prawem, Co on sobie myślał, że sprawa nie wyjdzie na jaw? Jak zacznie mataczyć, to go wsadzą do paki, a życiorys już ma przerąbany.

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane