czwartek, 15 października 2015 13:48

Można? Można!

 

Na zmiany, jakie zaszły po 1989 roku, teoretycznie nikt nie miał wpływu, bo właściwie nikt nie znał dobrze mechanizmów, które ujawniła nowa rzeczywistość.

Nikt nie znał też efektów, jakie przyniosą różne działania w perspektywie 10 czy 20 lat. Rok temu obchodzono hucznie 25 lat wolności, które dla Gniezna oznaczały wiele. Wiele zamkniętych zakładów, hal produkcyjnych, wiele kolejek za pracą i po wódkę, bo cóż tu innego robić, kiedy nie ma stałego zajęcia? Choć jesteśmy i tak o wiele wyżej od niektórych zapomnianych, byłych miast wojewódzkich czy dawnych górniczych miejscowości, to jednak obraz tej nędzy gospodarczej wciąż jest widoczny w naszym mieście.

Zapuszczone, choć wynajmowane hale Polanii, sterty gruzu po Poloknach, pustynia po garbarni i cukrowni i jedyne, co się ostało w takiej formie, w jakiej zostało to pozostawione przez system – Parowozownia. Zakład, który w szczytowym okresie zatrudniał i utrzymywał tysiące gnieźnian, dziś stanowi nic. Nic oczywiście zdaniem tych, do których obiekt ów należy.

Jeszcze ponad dekadę temu, kiedy wnętrza parowozowni wypełniał gwar i stukot narzędzi, nikt by nie pomyślał, że przyjazd zwykłej, niepozornej lokomotywy przemysłowej, stanie się wyjątkowym wydarzeniem w naszym mieście. A jednak. Mimo zapewnień kolejnych kadencji samorządów czy spółek kolejowych, jeden z największych (samowystarczalnych!) kompleksów kolejowych w tej części Europy, był systematycznie dewastowany. Efektem są dziś kompletnie zdegradowane tereny i budynki, które spokojnie od dwudziestu lat mogłyby już stanowić atrakcję lepszą, niż średniowieczna historia miasta, zamknięta w kilku gablotach. Czy tak się kiedyś stanie, dopiero się okaże. W najgorszym przypadku, gdyby nic z tego nie miało wyjść, nikt nie będzie miał prawa narzekać, że nie próbowano nic w tej sprawie zdziałać. Pozostanie tylko żal, że nie chcieli pomóc ci, którzy pomagać powinni.

To wszystko bez rzucania nazwiskami, bo trzeba wiedzieć, że są osoby (nie tylko miłośnicy kolei), którzy swoją pasją starają się przywracać nadzieję w to miasto i to działając, a nie tylko gadając i pokazując się wszem i wobec. Wtedy widać, że czasami naprawdę warto iść pod prąd.

21 komentarzy

  • Link do komentarza JK środa, 21 października 2015 08:05 napisane przez JK

    @Senior:

    Jest między tym, co pan myśli, a tym, co ja myślę, drobna różnica - panu nie przeszkadza marnotrawienie publicznego grosza na kosmiczne pomysły, a mnie bardzo przeszkadza.

  • Link do komentarza senior poniedziałek, 19 października 2015 11:23 napisane przez senior

    Tak czytam i czytam tę dyskusję, która przybiera coraz bardziej wymiar jałowy. Porównywanie jakiegoś teatru do uratowania lokomotywowni, która mogłaby się stać prawdziwym magnesem dla turystów, jest jak porównywanie węgla kamiennego do kamienia węgielnego. Więc dalej w tym temacie nie ma co dyskutować. Ja twierdzę tak samo, jak większość mieszkańców zatroskanych naszym miastem, że oprócz zabytków sakralnych istnieje pilna potrzeba uruchomienia kolejnego miejsca, które byłoby warte odwiedzania tak, by tego potencjalnego turystę zatrzymać w Gnieźnie dłużej, niż na dwie-trzy godziny. I własnie i lokomotywownia, ale także stacja kolejki wąskotorowej mogłyby stanowić taki atut. Ktoś tutaj na tym forum pisze również o Stadninie Ogierów. Przychylam się do tej opinii. To są bardzo ciekawe propozycje, ale niestety, samo miasto nie udźwignie ciężarów tych inwestycji. Rolą prezydenta jest szukać sposobów i pieniędzy na takie zamierzenia, a rolą nas, wyborców i mieszkańców jest troska o to, by miasto sie rozwijało, czego dowodem jest dyskusja m.in. na tym forum. Niestety, zaden teatr nie przyciągnie rzeszy turystów, a wspomniane projekty na pewno.

  • Link do komentarza Mirek poniedziałek, 19 października 2015 09:14 napisane przez Mirek

    Zdaniem ekspertów od polityki największe porażki rządów PO to m.in. rozbudowa biurokracji, fatalna polityka kadrowa i bezideowość. Czy tylko ?

  • Link do komentarza JK poniedziałek, 19 października 2015 08:54 napisane przez JK

    @Senior:

    Och, ta lokomotywownia to rzeczywiście wielkie zmartwienie! Największe w całym Gnieźnie. A Pan pisze o niej, jakby już była tą instytucją kultury. A co ze zmartwieniem p.n. nowy szpital?

    Pan już nie widzi potrzeby dyskusji, proszę więc nie dyskutować. Np. o Korezie - http://www.alfa.com.pl/slask/201008/s36.htm, który podobno korzysta z dotacji państwa.

    Kasę z ministerstwa na poziomie kilkuset tysięcy złotych otrzymują na Śląsku imprezy masowe, np. OFF czy Rawa Blues, Bielska Zadymka. Ale nie prywatne niszowe teatry.

  • Link do komentarza senior niedziela, 18 października 2015 21:11 napisane przez senior

    A czy przywołany przez Pana teatr nie otrzymuje za frico od władz miasta pomieszczenia dla swojego teatru? No to o czym dalej dyskutować. A jeżeli jeszcze wystawia czasemsztuki poza stałym miejscem w miastach, gdzie nie ma stałego teatru, to ma prawo korzystać z dofinansowawania zgodnie ze specjalnym projektem. Ale co innego tatr, a co innego tak duże przedsięwzięcie, jak lokomotywownia, na początek której potrzeba naprawdę duzych pieniędzy i żaden sponsor tego nie załatwi.

  • Link do komentarza JK niedziela, 18 października 2015 17:48 napisane przez JK

    @Senior:

    Ze mną w sprawie finansowania prywatnych przedsięwzięć kulturalnych nie musi się Pan zgadzać. Wystarczy zgadzać się z faktami. Np. z takimi nt. prywatnego teatru - http://life.forbes.pl/teatry-prywatne-w-polsce-moj-teatr-moj-biznes,artykuly,169175,1,2.html. Teatr Korez z Katowic, jeden z najlepszych w Polsce, to też prywatna trupa.
    Ja w zeszłym roku współpracowałem z organizatorami sporego międzynarodowego festiwalu muzycznego w południowej Polsce (4 dni, 5 lokalizacji), sporo lat sam byłem organizatorem imprez muzycznych, m.in. w Estradzie, a więc kwestie finansowania takich imprez trochę znam.
    Proszę zauważyć, że tego typu firmy, jak np. Budka Suflera, to prywatne firmy rozrywkowe, które żyją z własnej działalności. Na estradzie występuje także bardzo wiele zespołów i muzyków z kręgu muzyki klasycznej i nowoczesnej, którzy są w stu procentach na własnym rozrachunku. Jeżdżą po całym świecie, wydają płyty. Jeżeli korzystają ze wsparcia prywatnego, a korzystają, to nie obciąża to budżetów państwa i samorządu, a miejscowości, w których to się odbywa, zarabiają przy okazji sporo pieniędzy. W ciągu roku bywam na kilkunastu koncertach i przedstawieniach, płacę za bilety i dojazd, czasami za nocleg. Lubię to.
    Jeżeli malarz otrzymuje zamówienie publiczne, np. na wystrój wnętrza muzeum, to to jest normalna transakcja i świadczenie usługi przez podmiot prywatny podmiotowi publicznemu.
    Galerie sztuki są właściwie już tylko prywatne i to od bardzo dawna. Jeżeli korzystają z jakichś niższych stawek czynszu, to jednak to nie jest za darmo, a galeria sztuki to nie jest galeria handlowa, jak na Winiarach.

    Można rozmawiać o wykorzystaniu dużych obiektów na cele komercyjne nawet z jednym przedsiębiorcą. Przykładem jest Kulczyk i jego Stary Browar (pamiętamy umierającą Półwiejską sprzed 20 lat, prawda?). Szkoda, że pani Kulczykowa sprzedaje to teraz niemieckiej firmie, ale to nic nie zmienia.

    W ciągu ostatnich lat w Polsce zbudowano od nowa lub zmodernizowano sporo pięknych publicznych obiektów muzealnych i koncertowych. To też dobrze. Białą Filharmonię w Szczecinie uznano w świecie za najpiękniejszy obiekt architektoniczny zeszłego roku, Narodowe Centrum Muzyki zostało już uznane za najnowocześniejszą salę koncertową w Europie, siedziba WOSPRiTV w Katowicach ma idealną akustykę, proszę spojrzeć na ich programy i spróbować kupić bilet bez kilkutygodniowego wyprzedzenia.

    Nie twierdzę, że prywatna kultura jest gorsza od państwowej, ani też na odwrót. Twierdzę, że na dobrym poziomie prezentacji artystycznych da się nawet nieźle zarobić. W Gnieźnie działa co najmniej jedna prywatna agencja koncertowa, której to się całkiem dobrze udaje. A pani Janda firmuje swoim nazwiskiem kosmetyki, przecież nie za darmo.

  • Link do komentarza senior sobota, 17 października 2015 19:40 napisane przez senior

    Panie "jk" Nie do końca się z Panem zgadzam, ze polskie instytucje kulturalne utrzymują się z własnej działalności. Prosze pana, niestety świat jest tak skonstruowany, że coś jest za coś. Nie ma nic za darmo!
    Jeżeli chodzi o kulturę, to sięga ona po prywatne pieniądze, bo za państwowe nie ma szansy się rozwijać. Z kolei biznes potrzebuje „ludzkiej” twarzy, czasem wręcz nowej inspiracji do działania, ale też oczekuje, że każda inwestycja, także ta w kulturę, kiedyś zwróci mu się z nawiązką. I nie należy się temu dziwić, bo sponsoring to transakcja handlowa. I uwaga proszę pana, takich rozmów nie prowadzi się z jednym jakimś przedsiębiorcą. To niepoważne.
    Natomiast jesli chodzi o media, to przecież nie jest Pan chyba tak naiwny i nie uwierzy, że w zamian za określoną dolę czy to w postaci reklam czy nagród w konkursach etc. muszą one prezentować kierunek, często, a w zasadzie zawsze - polityczny zgodny z oczekiwaniami sponsora.
    Jeżeli więc samorządowi zależy na nowej placówce muzealnej ( w naszym przypadku dawna parowozownia) to musi znaleźć na to pieniądze niezależne, czy to z własnego budżetu czy z centrali. Inna sprawa to późniejsza eksploatacja i utrzymanie, ale dobry gospodarz, który powinien być menedżerem powinien wiedzieć, jak to robić. Inaczej po prostu nie nadaje się na zarządcę.

  • Link do komentarza Klemens sobota, 17 października 2015 17:09 napisane przez Klemens

    Nie można bo kasa jest potrzebna na wysokie gaże, na asystentów, na doradców, na rzeczników, na brokerów, na tych co czekają w kolejce , na tych co niebawem , na tych co w grudniu, na tych co w styczniu

  • Link do komentarza JK sobota, 17 października 2015 08:56 napisane przez JK

    @Autor:

    W Polsce istnieje bardzo dużo prywatnych instytucji i przedsięwzięć w sferze kultury, np. teatry, zespoły muzyczne, wytwórnie filmowe, rozgłośnie radiowe, telewizje, kina, które nie otrzymują dotacji z funduszy publicznych i utrzymują się wyłącznie ze swojej działalności.

    Zdarza się też, że państwowe i samorządowe instytucje kultury są finansowo samowystarczalne, nie trzeba do nich dopłacać. Ale dopłacanie do miejskiego teatru czy opery, a już w szczególności utrzymywanie biblioteki, jest w pełni uzasadnione, tak samo, jak finansowanie szkoły z naszych podatków. To są wydatki konieczne, gdy nie rozwiązujemy tego inaczej. Aby zachować zasadę równości praw wszystkich podmiotów, które świadczą usługi publiczne w sferze edukacji, subwencja oświatowa trafia także do szkół prywatnych. Przypadek Wolsztyna jest po prostu manipulacją.

  • Link do komentarza JK piątek, 16 października 2015 22:55 napisane przez JK

    @Autor:

    Mój komentarz nt. instytucji kultury Parowozownia Wolsztyn jest po prostu ironiczny. Argumentacja na rzecz dofinansowania tej instytucji jako instytucji kultury była - jak dla mnie - nie do uwierzenia: władze samorządowe województwa wielkopolskiego uznały, że ta jednostka należąca do PKP jako instytucja kultury będzie mogła być nierentowna i będzie można do niej dopłacać bez naruszania zasad finansowania firm z budżetu samorządu. Jawny przekręt z uzasadnieniem, że robi się go dla tzw. społecznego dobra i dla innych wyższych celów.

    Na miejscu np. przewoźników prywatnych zażądałbym od radnych wojewódzkich dopłat do prowadzenia działalności z budżetu samorządowego. Właściciel autobusu dopłaci do tej "instytucji kultury", która będzie jego konkurentką na rynku usług przewozowych. To jest niesprawiedliwe, bowiem przewóz osób nie jest w żadnej mierze działalnością kulturalną, artystyczną. Nie jest dobrem kultury, jak spektakl teatralny, pomimo że może komuś dostarczać przeżyć i wzruszeń w podobnej skali.

    https://www.umww.pl/parowozownia-instytucja-kultury

    Będzie już pewnie z 8 lat, jak z pewnym przedsiębiorcą oglądałem budynek lokomotywowni pod kątem zagospodarowania go na salę koncertową/widowiskową z wykorzystaniem obrotnicy jako sceny obrotowej. To jest możliwe i byłoby wskazane, gdyby ktoś chciał dać na to pieniądze. Dużo pieniędzy. Rozmawialiśmy również o sposobach na komercyjne wykorzystanie tych obiektów. To też możliwe.

  • Link do komentarza smutne, ale prawdziwe piątek, 16 października 2015 20:37 napisane przez smutne, ale prawdziwe

    Panie redaktorze - Co z tego, ze Pan tak mądrze napisze, że są entuzjaści, że wielu z nas wie, że oprócz zabytków sakralnych potrzeba w Gnieźnie jeszcze jednego czy dwóch tzw. mocnych ośrodków kulturalnych, jak tego nie czuje prezydent i jego otoczenie? Jak ważniejszy dla niego jest kilkutysięczny etat w TBSie dla poprzednika niż zainteresowanie się turystycznym rozwojem miasta.

  • Link do komentarza Autor piątek, 16 października 2015 15:45 napisane przez Autor

    Szanowny Panie JK, proszę pokazać instytucję kultury, która przynosi dochody przekraczające wydatki. Jeśli takie nawet są, to jest to znikomy procent obiektów kulturalnych. Nikt nie mówi, że cały kompleks wykorzystać. W parowozowni mogłoby się zmieścić spokojnie muzeum kolejnictwa, muzeum Gniezna, a także instytucje kulturalne, które obecnie działają niekiedy w bardzo ograniczonych warunkach. Wszystko jednak potrzebuje gospodarza.

  • Link do komentarza JK piątek, 16 października 2015 15:22 napisane przez JK

    Lokomotywownia z otoczeniem mogłaby być nadal wykorzystywana do celów gospodarczych. Jako obiekt muzealny byłaby nierentowna i wymagałaby podobnego wsparcia publicznego, jak tzw. instytucja kultury Kolej Wolsztyńska. Nadałaby się do celów niekoniecznie związanych z kolejnictwem. PKP pozbywa się od kilku lat zbędnego majątku i wciąż warto o ten obiekt zabiegać. Ale trzeba mieć jakiś plan i jakiegoś kontrahenta.

    Nie można porównywać takiego obiektu i jego wartości historycznych np. z zabytkami sakralnymi. Ta opinia: "od dwudziestu lat mogłyby już stanowić atrakcję lepszą, niż średniowieczna historia miasta (...)" zawiera sporo przesady.

  • Link do komentarza stąd piątek, 16 października 2015 11:53 napisane przez stąd

    Jeżeli w Gnieźnie ważniejszy jest piach na rynku i sztuczne palmy za kilkadziesiąt tysiecy, a nie ma na naprawę chodników i porządek w mieście, to czy jest z kim w ogóle rozmawiać???

  • Link do komentarza pisarz piątek, 16 października 2015 10:59 napisane przez pisarz

    Tej gnieźnieńskiaj władzy to już sie nie chce komentować, bo po roku działalności już trzy tomy by wyszły. Niestety, niepochlebne!

  • Link do komentarza waldi piątek, 16 października 2015 08:56 napisane przez waldi

    podobno w urzędzie zamontowali jakieś półki na dokumenty dla ludności i podobno preziowi się nie podobały i zaraz je zdjęli. żeby kasy nie marnować to poproście żeby dali do lokomotywowni będzie na czym części układać

  • Link do komentarza sagfdsfgds piątek, 16 października 2015 07:01 napisane przez sagfdsfgds

    Wszystko można tylko trzeba mieć takie "gospodarskie" podejście. Jak słyszę że ważniejsze jest robienie gabinetów i ich wyposażanie oraz zatrudnianie w ramach odwdzięczania się to raczej nie należy spodziewać takich prawdziwych "gospodarskich" podejść.

  • Link do komentarza mieszkaniec piątek, 16 października 2015 00:10 napisane przez mieszkaniec

    Jak moze byc dobrze, jak na stołki wybiera sie ludzi bez doświadczenia samorządowego, a w zasadzie tylko z klucza partyjnego. To musi się kiedyś sypnąć.

  • Link do komentarza wyborca czwartek, 15 października 2015 16:27 napisane przez wyborca

    Każda władza chciała się tylko przypodobać niewymagającym mieszkańcom. Jakieś imprezy, darmowe koncerty emerytowanych artystów, pierogi, anormalna plaża na Rynku itp. Ale żaden z nich nie miał tego powera, by z Gniezna uczynić miasto, do którego będą przyjeżdżali turyści. Dobrze, ze choć powstało kilka hoteli, ale dziwić się trzeba hotelarzom, że nie powołają jakiegoś związku, który wpływałby na władze w celu ożywienia miasta. Przecież to ich interes, tak jest na Zachodzie, tam zrzeszaja się hotelarze, restauratorzy i wywierają nacisk na władzę, by stworzyła warunki do przyjazdu gości. Wladza powinna pełnić rolę służebną wobec swoich wyborców, a nie być celebrytami łaskawie uczestniczącymi w mało znaczących lokalnych imprezach.

  • Link do komentarza poprostu czwartek, 15 października 2015 16:05 napisane przez poprostu

    każdy z dotychczasowych włodarzy interesował się tylko i wyłącznie odległą historią miasta, oraz "próbował" ożywić miasto poprzez "dawanie pracy" czyli "załatwienie inwestora, który dałby pracę", niestety żaden z nich nie myślał o tym, że muzeum np. kolei wąskotorowej też dałoby pracę, że poprzez stosowne fundacje, ludzi z pasją można byłoby od dawna mieć prawdziwa atrakcję turystyczną, taką, która daje dużo radości, frajdy, bo można jej doświadczyć właśnie, taką możliwość daje właśnie kolejka, którą można obejrzeć z bliska, pojechać, itd, ale niestety splendor utworzenia czegoś takiego spadłby nie na włodarza a na tych ludzi z pasją, więc z szewską pasją robi się wszystko by nic takiego nie powstało.....

startpoprz.12nast.koniec

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane