czwartek, 29 października 2015 08:45

Inna pamięć

 

Krzyż może pojawić się tuż za drzewem, a może być na środku pola – zazwyczaj w niespodziewanym miejscu, ale jednocześnie tak oczekiwanym na tych terenach.

Praktycznie każde miasto ma coś, co można określić na miarę nekropolii. W Warszawie są to Powązki, w Krakowie cmentarz Rakowicki, Lwów ma Łyczaków, a Wilno Rossę. W Poznaniu jest to Cmentarz Zasłużonych Wielkopolan. Gród Lecha w zasadzie nie ma takiego, choć wielu wskazuje na nekropolię na Piotrowie, gdzie z poziomu ul. Kłeckoskiej wrażenie robi rząd grobowców, ustawionych jeden koło drugiego. Grobów starych też jest sporo na tym cmentarzu, a i Akropol Bohaterów zadecydowano ulokować prawie wiek temu, właśnie w tym miejscu.

Są tacy, którzy uwielbiają chodzić na spacery po cmentarzu, a i są tacy, którzy boją się zaglądać na nie nawet na Wszystkich Świętych. Czasami jednak się zdarza, że cmentarz wyrasta na drodze znienacka. Tak dosłownie i najczęściej ma to miejsce w górach. W tym roku mija sto lat od bitwy, jaka rozegrała się rejonie Bieszczad i Beskid, pomiędzy wojskami rosyjskimi i połączonymi niemieckimi oraz austro-węgierskimi. Efektem było około 200 tysięcy poległych, którzy na zawsze spoczęli na tym paśmie gór, a dziś o tym świadczą niewielkie wycięcia w drzewostanie czy polach, na których to stoją uszeregowane groby. Wśród nich nazwiska niemieckie, rosyjskie, węgierskie, czeskie, słowackie, polskie itd. Mimo zmienności losów, kiedy to rejon Bieszczad został wyludniony wkrótce po II wojnie światowej, pamięć o tych miejscach pozostała. Nie ma już ludzi, którzy by o nich pamiętali, świadków tych wydarzeń, często także rodzin poległych. A jednak pamięć trwa i to mimo iż cmentarze te w zasadzie pokrywają zbocza każdej większej góry w tym rejonie.

Podobnie jest z wymienianym już powyżej czasem po ostatniej wojnie - wyludnione wsie, zniszczone domostwa, zapuszczone pola i sady. Dziś o tym, że w tym miejscu dawniej tętniło życie, stało gospodarstwo czy istniała osada, świadczą krzyże łacińskie lub greko katolickie, wykonane z żelaza lub kamienia. Onegdaj lokalizowano je przed budynkami i tak stoją do dziś, jednak już samotnie. Idąc lasem, po szlaku, natrafia się na kolejne takie krzyże i już wiadomo, że stoi się w miejscu, gdzie dawniej żyli ludzie. Są one często niemymi świadkami niekiedy brutalnej historii tego rejonu.

Wszystkie miejskie nekropolie, wymienione na początku, zlokalizowane są w większości przy ruchliwych trasach. Mija się je samochodami na co dzień, nie odczuwając przy tym niczego szczególnego. Nawet odwiedzanie grobów rodzinnych zdarza się, że odbywa się pro forma. Znicz, zapałki, miotła - zamieść, zapalić, postawić.

Inaczej jest w Bieszczadach i Beskidach. Tam, kiedy dotrze się na cmentarz wojenny, znajdujący się głęboko w leśnej głuszy, czuć to, co powinno towarzyszyć każdemu w takiej chwili i w takim miejscu. Wieczny spoczynek.

4 komentarzy

  • Link do komentarza ramol70 czwartek, 29 października 2015 19:58 napisane przez ramol70

    Każdy z nas jest inny i potrzebuje "innej" pamięci. Jedni zamawiają msze, odmawiają różańce, inni chodzą codziennie na grób, jeszcze inni robią to raz w roku właśnie na wszystkich świętych i robią pokaz mody nagrobnej :), Tak, tak, co roku są nowe modele zniczy, nowe wzory wianków, tradycyjne mycie nagrobków, a potem już w dzień pokaz przed rodziną i znajomymi, ot taka tradycja. Dalej, jedni traktują 1 listopada jako okazja to spotkania znajomych i rodziny, drudzy przeżywają po raz kolejny niedawną śmierć, ale takie jest życie, bo każdy z nas jest inny, na innym etapie w życiu i inaczej odbiera "tu i teraz". Wszystkim życzę na to święto pamięci - by pamiętali o swych przodkach, by pamiętali skąd są i jak się znaleźli tu i teraz!

  • Link do komentarza Sabina czwartek, 29 października 2015 18:42 napisane przez Sabina

    Pamięć o przodkach jest bezcenna, ale czy ona powinna przejawiac się w tak kolorowy, niestety osobiście mnie śmieszący sposób? Czy nie wystarczy jeden znicz na grobie, a musi byc ich piętnaście i to kazdy innej barwy? Nikogo potem nie obchodzą koszty wywożenia kilku ton odpadów po tych świętach, a przecież koszty te idą w dziesiątki, a nawet setki tysięcy złotych!

  • Link do komentarza turystka czwartek, 29 października 2015 17:48 napisane przez turystka

    Is­tnieje­my, póki ktoś o nas pamięta. .....

  • Link do komentarza Judyta czwartek, 29 października 2015 11:15 napisane przez Judyta

    W Polsce jest bardzo dziwny zwyczaj dekorowania grobów ponad miarę. Stosy kwiatów, takze sztucznych chińsko-kolorowych, niezliczone ilości zniczy mają w wielu wypadkach zaspokoić nasze pragnienia bliskości ze zmarłym, czasem zadosćuczynienia, ze w życiu realnym nie byliśmy dla niego bardzo dobrzy. No i druga rzecz - to pokazanie sie innym, jacy my to jesteśmy pamiętliwi i dobrzy. A, że potem nie przychodzimy często przez cały rok na ten grób, to już inna sprawa. Ważne, że pokazaliśmy się w tłumie na Wszystkich Świętych.

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane