poniedziałek, 02 stycznia 2017 13:09

Na nowy rok

 
Na nowy rok archiwum autora

Wielu zapewne przyzwyczaiło się do pewnej złośliwości, z jaką przychodzi tu komentowanie samorządowej rzeczywistości w naszym mieście. Tym razem będzie znowu coś o radnych.

Rzecz w tym, że chodzi o miejskich działaczy sprzed 94 lat, ale informacja, którą tu przytoczę, jak ulał pasuje do naszej gnieźnieńskiej rzeczywistości. Jest to też dowód na to, że warto sięgać po starą prasę, w której - jak żyw - mamy sytuacje wycięte z teraźniejszości. 

Redaktor relacjonujący posiedzenie Rady Miasta Gniezna z kwietnia 1923 roku donosił, jak w skrócie przebiegło posiedzenie:

(...) Przed przystąpieniem do porządku dziennego p. przewodniczący, zaznaczając, że wszelkie punkty programu obrad zostały już szczegółowo i gruntownie przedyskutowane na posiedzeniach Wydziału finansowego, prosił radnych, o ścisłe trzymanie się granic rzeczowości i powściągliwość w przemówieniach, aby nie przedłużać niepotrzebnie posiedzenia i nie marnować drogiego czasu. Mimo jednak tego wezwania i najlepszych zresztą chęci p. przewodniczącego debaty nie utrzymały się na poziomie właściwym, a to dzięki kilku tylko radnym, uważającym stale salę obrad Rady miejskiej za wiecowy teren popularnych zebrań, na których opatentowany z tytułu swej przynależności do partji radykalnych "działacz" hipnotyzować może bezkrytycznie masy soczystym frazesem i szerokim gestem urodzonego obrońcy "praw ludu". W rezultacie tych niepohamowanych popisów retorycznych przeznaczonych dla galerji, która jednakowoż z wrodzoną ludziom niewdzięcznością poziewała szczerze i wzdychała ostentacyjnie, posiedzenie przeciągnęło się do 4 z czubkiem godzin choć porządek dzienny można było - nawet po solidnem i bardzo wyczerpującem byle jedno rzeczowym przedyskutowaniu go - załatwić w ciągu godziny. Zmarnowano zatem niepotrzebnie trzy godziny czasu. (...)

Nie ma co wskazywać - kto dziś przeciąga, a kto ziewa wśród publiczności - czy to na posiedzeniu Rady Miasta czy Rady Powiatu. Warto jednak pomyśleć, że wówczas trwająca 4 godziny sesja, dziś uznana by została za niepisany standard. Czasy się zmieniają, ale zachowania... chyba nie.

5 komentarzy

  • Link do komentarza gracja wtorek, 03 stycznia 2017 23:33 napisane przez gracja

    poszukiwany - zaginiony radny tak?? owszem odnalazł się, widziano go niestety w prywatnych i świątecznych sytuacjach - całkiem zdrowo wyglądał.... nawet na koncercie kolęd, ale czy w magistracie go kto widział, nie wiem.... bo praca to jedno, a życie i działalność społeczna to zupełnie insza sprawa.... do tego rodzina jeszcze, nie ma czasu pewnie wszystkiego ogarnąć...

  • Link do komentarza zatroskany wyborca poniedziałek, 02 stycznia 2017 22:23 napisane przez zatroskany wyborca

    A czy Poszukiwany się już odnalazł?

  • Link do komentarza wyborca poniedziałek, 02 stycznia 2017 18:45 napisane przez wyborca

    4 godziny? To pestka w porównaniu do sesji 8-9 godzinnych w obecnych czasach, bo i tak bywa.. Czyli, że współcześni radni są znacznie lepsi w "hipnotyzowaniu " uczestników.

  • Link do komentarza uczestnik poniedziałek, 02 stycznia 2017 16:02 napisane przez uczestnik

    czytając tę relację z dawnych czasów, miałam wrażenie, że opis dotyczy dzisiejszego "wielkiego nieobecnego" ostatnio z rady miejskiej.... a to, że komisje są mało atrakcyjne z punktu widzenia przyszłego kandydata to wiemy nie od dziś, więc może zaniechać komisji i wszystko omawiać w ramach nieustającej kampanii wyborczej podczas sesji ciągłych....

  • Link do komentarza obserwatorka poniedziałek, 02 stycznia 2017 15:34 napisane przez obserwatorka

    czyli nie odbiegamy od normy, wszystko po staremu....

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane