Wydrukuj tę stronę
środa, 23 września 2015 10:30

Rekultywacja „Wenecji” będzie trwać latami

 

Do jeziora Jelonek trafia wciąż sporo biogenów, które powodują ich gromadzenie się w osadach dennych. Efektem jest przekwitanie oraz ostatnie śnięcia w akwenie.

W środę 23 września z dziennikarzami spotkał się prof. dr hab. inż. Stanisław Podsiadłowski, który wyjaśnił jakie będą sposoby przywrócenia sytuacji na jeziorze Jelonek: - Po ostatniej rekultywacji nastąpiło odnowienie osadów dennych, które przez ostatnie lata akumulowały biogeny i w końcu nie miały gdzie ich przyjąć. Stąd pojawiły się zakwity. Po tym zostały one oczyszczone i po kilku latach proces się powtórzył. Niestety zapełniły się dosyć szybko, co oznacza, że do jeziora wpada wciąż dużo biogenów. Siłą rzeczy trzeba rekultywację prowadzić dalej - przekonuje naukowiec z Instytutu Inżynierii Biosystemów.

Na jeziorze obecnie porusza się łódź, która prowadzi inaktywację fosforu za pomocą specjalnego urządzenia. Zdaniem prof. Stanisława Podsiadłowskiego, takie działania trzeba będzie prowadzić kilka razy w ciągu roku. Ponadto pojawiły się pomysły inwestycji, które mają przyczynić się do rekultywacji: - Warto będzie wykonać specjalne fontanny, które będą miały zdolność nie tyle widowiskową, ale przede wszystkim doprowadzać będą silnie natlenioną wodę na dno zbiornika, aby trafiała ona na dno, a nie powierzchnię. Normalne fontanne opuszczają ją tylko na taflę wody. W tych fontannach można będzie zastosować jeszcze specjalne preparaty, które będą wiązać fosfor - twierdzi naukowiec.

Jak przyznał wiceprezydent Jarosław Grobelny, koszty działań związanych z rekultywacją podjętą w tym roku, szacowane są na wysokość 27 tysięcy złotych. Ile pieniędzy zostanie wydatkowane w przyszłym roku, obecnie jeszcze trudno jest oszacować: - Przed nami jest jeszcze szczegółowa analiza, która ma stwierdzić, skąd pojawia się taki duży napływ biogenów do jeziora. Pozostaje to do zidentyfikowania, a przymierzać będziemy się do tych urządzeń, przypominających fontanny, które będą doprowadzać tlen na dno akwenu - informuje Jarosław Grobelny i dodaje: - Jezioro ma w niektórych miejscach tylko 30 cm głębokości, co powoduje, że silnie nagrzewają się osady denne przez co ich reaktywność jest większa.

Ponadto jeszcze w tym roku w akwenie ma zostać wypuszczony drapieżny gatunek ryb, najpewniej będzie to szczupak. Ma on regulować ilość białej ryby, która kilka tygodni temu udusiła się z powodu braku tlenu w wodzie. Służby porządkowe wyciągnęły z wody w sumie cztery tony ryb, ale szacuje się, że na dnie może spoczywać jeszcze ich około ośmiu ton.

Galeria

15 komentarzy