Jesteś tutaj:Reportaże Mistrz interesu i przegrany w życiu
środa, 28 października 2015 12:58

Mistrz interesu i przegrany w życiu

 
Tadeusz Bronisław Mikołajczak Tadeusz Bronisław Mikołajczak źródło: internet

Jak różne były koleje losu młodych ludzi, których zastała nowa sytuacja polityczna i gospodarcza Polski na początku okresu międzywojennego, najlepiej świadczy życiorys Tadeusza Bronisława Mikołajczaka. W stosunkowo młodym wieku udało mu się otworzyć kilka firm i z powodzeniem konkurować na ogólnopolskim rynku, by ostatecznie skończyć jako bankrut.

Urodził się w 1895 roku w jednej z podgnieźnieńskich wsi. Mimo iż ukończył jedynie szkołę podstawową, był bardzo chłonny wiedzy, przez co jako samouk czytał interesujące go publikacje i wydania o różnej tematyce. Umiejętność, jaką posiadał w wykorzystywaniu marketingu i reklamy, postanowił przekuć w sukces. Dlatego w 1920 roku założył fabrykę wódek Tabromik, która swoją nazwę wzięła od pierwszych liter jego imienia i nazwiska - TAdeusz BROnisław MIKołajczak. W ten sposób właśnie rozpoczął się okres jego życia, który jest usłany pasmem sukcesów i porażek, także tych na niwie prywatnej.

Młody potentat

Nie jest dzisiaj jasnym, w jaki sposób Tadeusz Mikołajczak rozwinął swój zakład, ani skąd dokładnie udało mu się pozyskać fundusze na rozwój firmy. Na samym początku zatrudniał bowiem osiem osób, a po roku było ich już 250 nie tylko w samym Gnieźnie, ale także pozamiejscowych placówkach. Rozgłos firmie Tabromik w regionie przyniósł proces, jaki wytoczył potentatowi wódczanemu – Bolesławowi Kasprowiczowi. Ten bowiem, reklamując się w lokalnej prasie w 1921 roku, stwierdził iż jego wódki, likiery i inne wyroby „są jedynie oryginalne i prawdziwe gnieźnieńskie”. Zarzut o nieuczciwą konkurencje został podtrzymany, lecz jaką karą się skończyło dla B. Kasprowicza – dziś już nie wiadomo.

T. Mikołajczak bardzo szybko stał się właścicielem kamienicy przy ul. Dąbrówki 13, a już wkrótce powiększył swój majątek o kolejne budynki w Gnieźnie i Poznaniu. W Grodzie Lecha zakupił dawny spichlerz przy ul. Krzywe Koło, w którego wnętrzach postanowił utworzyć zakład stolarski - powstała „fabryka obróbki drzewa i masowej wytwórni krzeseł” - i to wszystko jeszcze w 1922 roku. Fabryka Wyrobów Drzewnych bardzo szybko się rozrosła, przez co trzeba było zakupić posesję tuż obok i również ją zabudować obiektami przemysłowymi. O interesownej bezwzględności młodego przemysłowca świadczył fakt, iż przez pewien czas przerzucał się pismami m.in. z miejscowym urzędem budowlanym, a w sprawie chodziło o zabudowę w całości placu przy ul. Krzywe Koło. Ostatecznie zakończyło się to ugodą i T. Mikołajczak musiał ustąpić i zostawić fragment podwórka, jednak mimo to firma rozwijała się prężnie – w 1921 roku produkcja wynosiła średnio 12-15 wagonów tygodniowo.

Pierwsze rysy na życiorysie zaczęły pojawiać się w drugiej połowie lat 20. W 1926 roku Tadeusz Mikołajczak założył rodzinę wraz z Marią Danutą Ostrowską, młodszą od niego o 12 lat wadowiczanką, którą poznał przypadkiem w Poznaniu. Ślubu udzielał im bp Antoni Laubitz, a uroczysta msza święta miała miejsce w katedrze gnieźnieńskiej. Już wkrótce z tego związku urodził się Krzysztof Mikołajczak, jednakże jeszcze w 1927 roku małżeństwo rozpadło się i Maria wraz z synem wyjechała do Poznania, choć oficjalnie rozwodu jeszcze nie było.

Obrotny biznesmen

O skali obrotności T. Mikołajczaka stanowiło kilka ciekawych historii. Kiedy w 1921 roku Towarzystwo Komunikacji Lotniczej Aerotarg wydało w Poznaniu znaczki na przelotową opłatę pocztową z Poznania doWarszawy, Gdańska i Łodzi, na podpisie znalazła się reklama firmy z napisem TABROMIK. Dziś znaczki te stanowią unikalną kolekcję wielu filatelistów i w zależności od oferty, osiągają obecnie ceny na rynku od 50 zł do nawet 1500 złotych.

Innym przykładem swoistej filantropii młodego przemysłowca, było jego zaangażowanie w klub piłkarski Polonia Środa Wielkopolska. W 1923 roku drużynę dopadły kłopoty finansowe, które stawiały działalność zespołu pod znakiem zapytania. Z pomocą przyszedł nowy sponsor tytularny, który do 1930 roku dofinansowywał zespół, grający pod nazwą Tabromik Środa Wielkopolska.

Ciekawostką pozostaje także fakt, że w swojej Fabryce Wyrobów Drzewnych, w 1925 roku rozpoczął produkcję drewnianych igieł gramofonowych, na które Tabromik uzyskał patent (nr 2327). Wyjątkowym wydarzeniem było także wydanie nut walca „Tabromik” (sic!) w 1925 roku, a kampanię reklamową firmy wzmocnili także pisarze Kornel Makuszyński czy Juliusz Kaden-Bandrowski.

Tadeusz Mikołajczak był także publicystą – w 1929 roku opublikował zestaw kilku opowieści fantastycznych, zawartych w książce „Gospoda na księżycu”, wydanej w Poznaniu nakładem Drukarni Literackiej. Zanim jeszcze doszło do tego, pewnym epizodem było wydawanie lokalnego „Dziennika Gnieźnieńskiego”, który był odbitką sanacyjnego „Dziennika Poznańskiego”. Tutejszy endecki „Lech. Gazeta Gnieźnieńska” nieustannie atakował konkurencyjną prasę, głównie pod kątem politycznym, ale także i ad personam wobec pracowników wydawnictwa. Pierwszy numer dziennika ukazał się 1 marca 1925 roku, a ostatni 1 stycznia 1929 roku.

Koniec szybkiej kariery

W drugiej połowie lat 20. T. Mikołajczak zaangażował się w spekulacyjny wykup gruntów pod budowę linii kolejowej ze Śląska na Pomorze, co nie zostało niezauważone przez opinię publiczną. Największa afera wybuchła jednak w marcu 1929 roku.

Z polecenia władz sądowych Poznania, policja aresztowała pod koniec tego miesiąca dyrektorów spółki Superofosfat, zajmującej się produkcją i obrotem nawozami - Tadeusza Mikołajczaka, podanego wówczas już jako byłego właściciela zakładu Tabromik, Władysława Łabędzińskiego dyrektora Banku Przemysłowców w Poznaniu oraz inż. Marcinkowskiego. Wszyscy zostali oskarżeni o zgłoszenie „fałszywego bankructwa i usuwanie przedmiotów majątkowych”. Samo aresztowanie wywołało szok opinii publicznej, gdyż wszyscy panowie byli powszechnie znani jako przedsiębiorczy przemysłowcy. Zatrzymanie oznaczało koniec chylącej się ku upadkowi od jakiegoś czasu kariery T. Mikołajczaka.

Rozpoznawanie sprawy Superfosfatu trwało długo i dopiero w 1932 roku prokurator wniósł akt oskarżenia przeciwko członkom Zarządu spółki i Tadeuszowi Mikołajczakowi, który de facto w jego skład nie wchodził. Nie jest znany werdykt w tej sprawie, natomiast wiadomo iż w 1932 roku zapadł wyrok sądowy o rozwodzie na niekorzyść gnieźnianina. Wkrótce po tym zapadł on na zdrowiu i umarł 28 stycznia 1933 roku w swoim domu przy ul. Dąbrówki 13 w wieku 37 lat. Pogrzeb odbył się trzy dni później na cmentarzu św. Krzyża, a na miejscu żegnały go siostry oraz najbliższa rodzina.


Żona Maria zaraz po rozwodzie wyszła za mąż w 1932 roku za magistra farmacji Kazimierza Kwaśniewskiego. Zmarła w 1950 roku w Bochni. Syn T. Mikołajczaka, Kazimierz Kwaśniewski, został profesorem zwyczajnym socjologii i etnologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Po dawnych zakładach Tabromik nie pozostał żaden ślad, poza etykietami i butelkami. Do dziś istnieją jeszcze dwa budynki, należące dawniej do T. Mikołajczaka. Jego grób prawdopodobnie już nie istnieje.

5 komentarzy

  • Link do komentarza Uzupełnniający poniedziałek, 13 czerwca 2016 08:58 napisane przez Uzupełnniający

    Jego żona nie była wadowiczanką, urodziła się w Wieliczce. Jego syn ma na imię Krzysztof Maria, nie Kazimierz.

  • Link do komentarza Uzupełniający wtorek, 16 lutego 2016 10:21 napisane przez Uzupełniający

    Mikołajczak Tadeusz Bronisław (ok.1895-1933)
    Tadeusz Bronisław MIKOŁAJCZAK (ok. 1895-1933) urodził się na wsi pod Gnieznem, w rodzinie rzemieślniczej. Odebrał wykształcenie podstawowe, ale jako samouk dokształcał się intensywnie, szczególnie w teorii marketingu i reklamy. Po kilku latach pracy najemnej założył w 1921 r. fabrykę wódek TABROMIK (nazwaną od inicjałów swych imion i nazwiska) w Gnieźnie, którą prowadził do końca życia, która zaczęła od 8, a rozwinęła się do 250 robotników, produkującą likiery, a zwłaszcza „Old Polish Brandy”, konkurującą ze znaną firmą Bolesława Kasprowicza (twórcy wódki „Soplica”). Ten ostatni w reklamach w „Przeglądzie Handlowym” i w kalendarzu „Lecha” w 1921 r. napisał, że jedynymi prawdziwie gnieźnieńskimi wódkami są jego wyroby, co zostało przez firmę Tabromik zaskarżone przed Sądem Okręgowym w Gnieźnie jako przejaw nieuczciwej konkurencji i zakazane tymczasowo pod karą grzywny, aż do rozstrzygnięcia skargi; o wyroku, lub ugodzie w tej sprawie brak wiadomości. Zamieszkał przy ul. Dąbrówki 13. Towarzystwo Komunikacji Lotniczej Aerotarg w Poznaniu podczas I Targów Poznańskich w 1921 roku wydało dwa znaczki z reklamowym napisem jego firmy T.A.B.R.O.M.I.K. (projektował Wilhelm Rudy), które były uznane jako dodatkowa opłata pocztowa za przewóz lotniczy w lotach z Poznania do Warszawy, Gdańska i Łodzi od 29 maja do 16 czerwca 1921 r. Hojnie wspomagał inicjatywy społeczne i narodowe, np.w 1921 r. 10000 marek polskich „na Górny Śląsk”; „Na rozwój Kół ka Samokształcącego im. Juliusza Słowackiego w Gnieźnie … 200 Mk” („Lech” 17.07 1921); „na urządzenie bibljoteki na Pomorzu 150 000 mk.” („Lech” r. 1921, nr 235); „na głodne dzieci polskie” na ręce prezydentowej Marii Wojciechowskiej, (za jej osobistym podziękowaniem) 3 miliardy [ówczesnych] marek polskich („Goniec Częstochowski”, r. 1924, Nr 153).
    W 1923 r., gdy klub piłkarski Polonia Środa Wielkopolska dopadły poważne kłopoty finansowe, przyszedł mu z pomocą, a klub na lata 1923-1930 zmienił nazwę na Tabromik . 7.11.1925 firma TABROMIK uzyskała patent nr 2327 na drewniane igły gramofonowe .(Opis patentowy Nr 2327).
    Wydawnictwo B. Rudzkiego, Warszawa, ul. Marszałkowska 146, wydało w ramach „Biblioteczki Muzycznej” nr 120 nuty walca „TABROMIK”, kompozytor: O. M. Heitzmann (Wiedeń). W wyniku jego kampanii reklamowych firmę Tabromik wymienili m.in. Kornel Makuszyński (Moje listy, Warszawa 1923, „Książki Ciekawe”, s.63: „W głowie się mąci na widok samych tytułów butelek. Tabromik dostałby ...”) , Juliusz Kaden-Bandrowski (W anonsie uprzedzającym druk powieści, w „Dzienniku Polskim”: „Jak Tabromik dał Ojczyźnie najlepsze likiery, tak Bandrowski dawać będzie najlepszy Barszcz, generał Barszcz!” Firma wymieniana jest do dziś, np. A. Zakrzewski, Prosto z Wiejskiej: Sejm i Senat II Rzeczypospolitej w karykaturze i satyrze‎, Wrocław 1990, s. 66: „Baczewski, Tabromik, Stajnia Belwederska”; A. Falkiewicz, Takim ściegiem,‎ Wrocław 1991, Wyd. Dolnośląskie, s. 66:„TABROMIK; nie pamiętam już, co ten skomplikowany skrót oznaczał”) , Jan Lechoń (Piosnki góralskie:
    „W «Morskim Oku» gra muzyka;
    Za oknami wicher, chmury,
    Kornel pije «Tabromika»
    «Moje drogie, polskie góry»”).

    i Henryk Zbierzchowski (W wierszyku „Śledziennik o «Targach Wschodnich»”, „Szczutek”, 1921, R. 4, nr 41:
    „Każda chce ci wcisnąć w łeb
    Swej kolekcji jakiś tomik.
    Wie już w mieście każdy kiep,
    Co to z Gniezna jest «Tabromik»,”)

    W 1926 r. T. B. Mikołajczak zawarł związek małżeński z Marią Danutą Korwin-Ostrowską (1907-1950). Ślub dawał im w gnieźnieńskiej Katedrze ks. biskup Antoni Laubitz. W 1927 r. urodził się ich syn, Krzysztof Maria Jan, ale w tymże roku małżeństwo rozpadło się, żona wyjechała i wniosła pozew rozwodowy. W 1929 r. ukazała się książka: T. B. Mikołajczak, Gospoda na księżycu, Poznań 1929, s. 148, nakładem Drukarni Literackiej w Poznaniu (nieznane są inne publikacje tego wydawnictwa), zaliczana do pierwocin polskiej literatury fantastycznej, której najprawdopodobniej był autorem (zawiera opowiadania: Gospoda na księżycu; Było to - było...; Sylwetki; Zrozumiał ich; Przez soczewkę operatora filmowego; Baśń; Wynalazek lorda Scotchona; Gdy słońce wschodzi...; Bajka o kanarku; Bożek nienawiści). Wspólnie z konsulem honorowym Chile w Poznaniu Wacławem Wrześniewiczem był zaangażowany w propagandę saletry chilijskiej (kolorowa nalepka reklamowa w jednym z numerów poznańskiego tygodnika „Tęcza”). Nie był jednak (wg własnego oświadczenia: T.B. Mikołajczak, Do czytelników, „Dziennik Wielkopolski”, r. 1932, nr 26) ani w zarządzie, ani w radzie nadzorczej i komisji rewizyjnej firmy Superfosfat S.A. (zlikwidowanej w 1929 r.), brał tylko udział razem z Edwardem hr. Mycielskim, b. ministrem Józefem Targowskim, Januszem ks. Radziwiłłem, dr Kazimierzem Celichowskim i Romanem Lossowem w tworzeniu Koncernu Przemysłu Superfosfatowego S.A w Polsce. Niechętni postarali się nawet, by gazety wspomniały o jego zatrzymaniu na Targach Poznańskich za przejście po trawniku (“A certain Mr Tabromik, owner of a distillery wanted to enter the pavillon…through the flower beds…[and was]…arrested by a girl.”w: Sophie Nowosielski, In the Hurricane of War: Memoirs of a Woman Soldier, Intruduction by C. Lukaszkiewicz, Louisville 1929, s. 102). Był czas jakiś zaangażowany w działalność fabryki mebli giętych. Był też zaangażowany w spekulacyjny wykup gruntów, które miało wykupić państwo pod budowę linii kolejowej Śląsk-porty (Por. „Przemysł i Handel” Rok 5:1924, nr 28,Warszawa, dnia 10 lipca 1924 r. Zeszyt 28: „Zakłady Przemysłowe „Tabromik", właść. p. T. B. Mikołajczak, zakupiły tereny przemysłowe z zabudowaniami, razem 42 morgi z bocznicą kolejową, położone pomiędzy Nakłem a Bydgoszczą, celem rozszerzenia przedsiębiorstwa. Kolebką Zakładów Przemysłowych „Tabromik" jest Gniezno, gdzie znajduje się fabryka wódek i likierów, fabryka obróbki drzewa oraz masowa wytwórnia krzeseł. Prócz powyższych terenów przemysłowych, pomiędzy Nakłem a Bydgoszczą, Zakłady Przemysłowe „Tabromik" posiadają własne realności w Gnieźnie, w Poznaniu oraz w powiecie czarnkowskim.”)
    Wraz ze Stefanem Rutkowskim (red. nacz.) i Józefem Poturalskim redagował w latach 1925-1928 „Dziennik Gnieźnieński” (1925-1926, a więc do przewrotu majowego, jako redaktor naczelny, a prawdopodobnie też pod kryptonimem t.b.m. pisał artykuły, np. „Neu-Polen” nr 116/1925 [o przychylnej Polsce broszurze M. Kranza]; ‘O skład przyszłej Rady Miejskiej’ nr 122/1925; ‘Dezorientacja’ nr 125/1925) [o giełdzie zbożowej];‘Zniżka złotego polskiego’ nr 128/1925; ‘’Skandal!!’ nr 140/1925 [atak na wiceburmistrza inż. Hensla – za nadmierne koszty]; ‘Stanowisko Banków w Polsce (wywiad z dr Bajońskim prezesem Związku Banków w Polsce)’ nr 142/1925; ‘Bolesław Chrobry a współczesność’ nr 162/1925). Był założycielem i redaktorem naczelnym „Dziennika Wielkopolskiego” (nadtytuł: „Z Bogiem dla Narodu”, wydawca: Spółka Wydawnicza "Słowianin" w Gnieźnie, drukowano w drukarni „Dziennika Poznańskiego” w Poznaniu, ul Pocztowa 9) od 30.09.1931 – 2.02.1932 i pisał tam artykuły (nazwiskiem podpisał tylko świąteczne życzenia 1931 r. i pożegnanie z czytelnikami 2.2.1932 r.) W 1932 r. prokurator dr Konieczny wniósł akt oskarżenia przed Sądem Okręgowym w Poznaniu przeciw niemu, razem z członkami Zarządu Spółki inż. Marcinkowskim, dr Władysławem Łabendzińskim i Wacławem Wrześniewiczem w związku z bankructwem firmy Superfosfat S.A.(mimo że członkiem Zarządu nie był). Został nawet przejściowo aresztowany. Już wtedy z jego obroną wystąpiono w prasie („Gazeta Handlowa” r. 4, 1929 nr 81: Z przemysłu surofosfatowego. Jeszcze o upadłości fabryki poznańskiej : „Równocześnie, jak zaznaczyliśmy na wstępie, poza aresztowaniem dwóch faktycznych dyrektorów Sp. Akc. „Surofosfat" w Poznaniu inż. Marcinkowskiego i dr. Łabendzińskiego zaaresztowano generalnego dyrektora Sp. Akc. «Koncern Przemysłu Surofosfatowego w Polsce», p. Mikołajczaka, pod zarzutem, że w czasie od 15 sierpnia 1926 r. był czynny w zarządzie Sp. Akc. «Surofosfat» w Poznaniu i jako taki odpowiada za działalność upadłej spółki. Zarzut ten okazał się niezgodny z rzeczywistością, ponieważ dyr. Mikołajczak nigdy do Sp. Akc. „Surofosfat" w Poznaniu nie należał w żadnym charakterze i z przemysłem surofosfatowym od chwili zorganizowania koncernu nic nie miał wspólnego. Obecnie zaś, jako jeden z założycieli, pełni na podstawie wyboru czynności członka zarządu koncernu. P. dyr. Mikołajczak został więc aresztowany niewinnie.”) a po trzech dniach tylko on został zwolniony, jako aresztowany omyłkowo. Wyrok w tej sprawie nie jest znany. W tymże roku zapadł też wyrok orzekający rozwód, od którego wniósł apelację. 28 stycznia 1933 roku zmarł jednak nagle. Został pochowany na cmentarzu św. Krzyża w Gnieźnie.

  • Link do komentarza senior środa, 28 października 2015 16:17 napisane przez senior

    Z tego, co przekazywali mi dziadkowie, to budynek na Krzywym Kole został sprzedany w drodze licytacji, ponieważ właściciel (Mikaołajczak?) zalegał skarbowi państwa znaczne kwoty z tytułu nieodprowadzanej akcyzy od alkoholu. Ciekawe sa takze dalsze losy tego budynku, który dzisiaj nadal stoi na ul. Krzywe Koło.

  • Link do komentarza Autor środa, 28 października 2015 15:41 napisane przez Autor

    Szanowny Panie, źródłem są informacje pozyskane w internecie na stronach genealogicznych, a także oryginalne, zdigitalizowane fragmenty gazet z okresu międzywojennego plus źródła własne pozyskane z akt znajdujących się w Archiwum Państwowym oraz archiwum Biblioteki Uniwersyteckiej w Poznaniu. Z "Tajemnic Gniezna" nie korzystałem. Ponadto, podawanie źródeł w artykule popularnonaukowym mija się z celem, zwłaszcza, kiedy występuje ich taka różnorodność, jak wskazałem powyżej.

  • Link do komentarza Tomasz środa, 28 października 2015 15:30 napisane przez Tomasz

    Bardzo ciekawy artykuł! Niestety, bez podania źródeł nie jest wiarygodny, a szkoda... bo jako pierwszy upubliczniałem drobne fakty o tej niezwykłej postaci życia w międzywojennym Gnieźnie w "Tajemnicach Gniezna". Pozdrawiam

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Ostatnio dodane

GPS