czwartek, 17 maja 2018 20:59

Biegacze o bieganiu „aż do bólu”

 
Biegacze o bieganiu „aż do bólu” fot. Rafał Wichniewicz

W czwartkowy wieczór w MOK-u odbył się pokaz filmu "Biegacze aż do bólu", opowiadający o uczestnikach Biegu 7 Szczytów i ich zmaganiach z trudnościami.

240 kilometrów, 7600 metrów przewyższenia i tylko 52 godziny na pokonanie trasy ww. zawodów, mają ci, którzy wyruszą ze startu wspomnianego biegu. To o nich w ubiegłym roku powstał film, który teraz mogli zobaczyć mieszkańcy Gniezna. W sali Miejskiego Ośrodka Kultury pojawiło się spore grono biegaczy, także i tych, dla których zawody typu ultra nie są czymś nowym.

- Film "Biegacze" miał swoją premierę pod koniec ubiegłego roku i od tej pory można go było zobaczyć jedynie w kinach lokalnych czy na małych prezentacjach. Nie udało mi się dotrzeć na taki pokaz, stąd przyszedł mi do głowy pomysł, aby w Gnieźnie, gdzie mamy dużą grupę miłośników biegów ultra, zorganizować takie wydarzenie - przyznał Tomasz Sobczak, jeden z organizatorów, który dodał iż początkowo miało to być spotkanie dla mniejszej grupy osób. Ostatecznie jednak, po wspólnej rozmowie z Żanetą Michalską-Przybylską oraz Andrzejem Krzyścinem, doszli do wniosku iż trzeba zrobić większy pokaz, by więcej osób miało szansę zobaczyć film. Dzięki temu, jak przyznał żartem, odbyło się pierwsze "biegowe" wydarzenie, na którym nie trzeba biegać.

Żaneta Michalska-Przybylska przyznała, że inspiracją do tego, by wziąć udział w biegu ultra było wiele osób, a Dariusz Berg wspomniał spotkanie sprzed lat, w trakcie którego jeden z kolegów opowiedział mu o biegu na 100 kilometrów, który przebiegł jeszcze "za komuny" podczas pobytu w Szwajcarii: - W 2014 roku był bieg na 110 kilometrów w Grodzisku Wielkopolskim. Wystartowałem i pewnie z dziesięć razy umarłem w trakcie i dziesięć razy narodziłem, tak jak w tym filmie. Tak od tej pory to trwa - przyznał. 

Gościem głównym spotkania byłą jednak Agata Matejczuk, bohaterka filmu prezentowanego tego wieczoru: - Bieg ultra to bardzo duża mieszanka emocjonalna, także, jak można zobaczyć na filmie, przeżywam bardzo wiele stanów podczas biegu, ale takie zawody "oczyszczają głowę" - nie ukrywała biegaczka i pytana o kwestię "samotności ultrasa" w trakcie biegu, przyznała: - Generalnie to, że mieszkam na wsi i tam jest mało ludzi biegających, albo rzadko ich spotykam, to taka forma w trakcie biegu ultra mi odpowiada. Odpowiadając na pytania z widowni Agata Matejczuk przyznała iż biegać w maratonach zaczęła w 2006 roku, a w kolejnym zaczęła robić pierwsze podbiegi pod bardziej wymagające zawody. Biegaczka dodała też iż nie przeszkadzają jej zawody, które odbywają się w pętli: - Mam tak, że się wyłączam, zaczynam myśleć co zrobić w domu, jak wrócę, dużo tworzę. Robię sobie mętlik, by nie myśleć o tym, co się dzieje - przyznała z uśmiechem. Pytana o kwestię snu, na który nie ma czasu w trakcie biegu ultra, przyznała: - W trakcie biegu (miałam zaplanowaną jedną przerwę godzinną po 145 kilometrach w pasterce, gdzie była przyjaciółka, gdzie się wykąpałam, najadłam i miałam czas na sen. Po tym zupełnie inaczej się kontynuowało bieg, a przed 195 kilometrem uważałam, że już wszystko było rewelacyjne. To jest jednak bieg ultra, który mocno wszystko weryfikuje i zgubiłam się na trasie, ktoś poprzestawiał tasiemki, spotkaliśmy się w czwórkę z chłopakami i zajęło nam to godzinę. Chcieliśmy dzwonić do organizatora, gdzie mamy się ruszyć, ale telefony były rozładowane i nie mieliśmy zasięgu, ale w końcu znaleźliśmy drogę. Wtedy mnie ścięło totalnie, zachciało mi się mocno spać, kolega dał mi wcześniej tabletkę kofeinową, ale to był kop taki, że doszłam do punktu, kiedy ciało odmawiało posłuszeństwa. 

Zawodnicy, biegani po prostu o to, dlaczego biegają, przyznali: - Kiedyś biegałam dla czegoś, by komuś coś pokazać. Ale to oczyszcza głowę i teraz, kiedy inaczej podchodzę do biegania, to wiem iż zrobiłam tyle i chcę więcej. To jest wciągające, ale to pomaga się zresetować od czasu do czasu - mówiła Agata Matejczuk. - Po prostu pokonuję jakieś swoje bariery, że mogę coś zrobić, zapisać na kolejny bieg i zmierzyć z kolejnym limitem. Mogę coś osiągnąć, w tym satysfakcję dla siebie - przyznała Żaneta Michalska-Przybylska. Tomek Sobczak powiedział: - Początki pewnie wszyscy mają takie same, że zaczynamy biegać dla zdrowia, natomiast po czasie zaczyna się to wymykać spod kontroli i już nie jest bieganiem dla zdrowia. W filmie padło też pytanie "po co". Chciałem to pytanie zadać, a odpowiadając to pewnie większość z nas nie potrafi sama odpowiedzieć. Dariusz Berg potwierdził iż nie da się tak po prostu znaleźć wyjaśnienia: - W zeszły weekend biegłem na 100 mil i na 60 kilometrze, kiedy miałem jeszcze 100 kilometrów przed sobą, sam stanąłem i zapytałem siebie "po co to robisz?". Dobiegłem do mety i nie odpowiedziałem sobie na to pytanie.

Przed Agatą Matejczuk obecnie bieg "3 razy Śnieżka", który odbędzie się w czerwcu. W trakcie spotkania otrzymała też pamiątki wręczone od gnieźnieńskiego Altomu oraz nagrodę od firmy Olimp Maszyny Budowlane. Jednocześnie przedstawiciel Fundacji PKO Bank Polski wręczył rodzinie Bartka Labrenza wsparcie finansowe na leczenie młodego chłopaka, na którego też przeznaczone zostaną środki pozyskane z biletów czwartkowego spotkania biegaczy.

 

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane