Jesteś tutaj:Wywiady „Życie nie jest na próbę”
niedziela, 22 lipca 2018 18:14

„Życie nie jest na próbę”

 
„Życie nie jest na próbę” fot. Rafał Wichniewicz

Jedna chwila odmieniła jego życie, a teraz on nadaje jemu rytm według umiejętności, jakie nabył po wypadku.

Igor Sikorski, który od ponad dziesięciu lat porusza się na wózku inwalidzkim, jest polskim niepełnosprawnym alpejczykiem i paraolimpijczykiem. W niedzielne popołudnie 22 lipca wziął udział w zawodach w gnieźnieńskim Wake Parku, a także opowiedział zainteresowanym o tym, jak kształtuje swoją sportową karierę.

- Pewnie wielu ciężko sobie wyobrazić, jak jeżdżąc na wózku można jeździć na nartach. Mamy jednak do tego specjalny sprzęt - jest to urządzenie zbudowane z aluminium z amortyzatorem, spełniającym funkcję kolana, a więc neutralizuje nierówności i oddaje energię w skręcie, a u dołu jest już zwykła narta, jakiej używają wszyscy zawodnicy - opowiadał Igor Sikorski, przyznając iż nie jest łatwo na takim urządzeniu utrzymać równowagę: - Osoby na wózkach często mają też porażony tułów i utrzymanie równowagi jest sporym wyzwaniem - przyznaje. 

Igor Sikorski w wieku 17 lat uległ poważnemu wypadkowi - po upadku z wysokości kilku metrów, doznał złamania kręgosłupa i uszkodzenia rdzenia kręgowego. Wydawało się, że dla młodego, wysportowanego chłopaka, oznaczać to mogło przekreślenie wszystkich marzeń o dalszym rozwoju kondycji fizycznej. Tak się nie stało, a dzięki jego uporowi, sporemu wysiłkowi oraz nakładom, w 2018 roku wziął udział w zimowych igrzyskach paraolimpijskich w Pjongczangu, w których zdobył brązowy medal na slalomie gigancie.

- Po wypadku, po którym dowiedziałem się iż już nigdy nie będę chodzić, ciężko ćwiczyłem i rehabilitowałem się, by wrócić do dawnej sprawności, ale niestety nogi nie podołały. Mimo to, wróciłem do sportu i po dwóch latach po wypadku wróciłem na stok, pojechałem na szkolenie do Karpacza, do Jarosława Roli, paraolimpijczyka, i przy pomocy instruktorów oraz wspierających mnie osób, stawiałem pierwsze kroki - mówił Igor Sikorski, nie ukrywając iż początkowo treningi nie szły po jego myśli: - Każda górka, z której wcześniej bym sobie zjechał, wydawała mi się teraz stroma. Po kilku dniach zacząłem powoli panować nad nartą i wykonywać proste skręty, poznałem fantastycznych ludzi, którzy później zaproponowali mi wspólne treningi i to właśnie dzięki takim osobom, których spotkałem na swojej drodze po wypadku, poszedłem w sport na wysokim poziomie. Musiałem skończyć szkołę, po czym poświęciłem się w całości sportowi - mówił paraolimpijczyk, nie ukrywając iż dziś jest przekonany, że to była słuszna decyzja: - W życiu trzeba się skupić na czymś jednym i wykonywać to dobrze, niż robić tysiąc rzeczy byle jak. Nie pracuję, bo nie miałbym na to czasu, a miałem też to szczęście iż rodzice inwestowali we mnie sporo, a później kiedy zaczęły się pojawiać wyniki, to pojawili się też sponsorzy i wsparcie z ministerstwa, także teraz będąc na takim poziomie pucharów świata, można z tego żyć. Zanim jednak się do tego dojdzie, trzeba jednak zainwestować sporo czasu, zdrowia i to pomimo zwątpienia, które czasem się pojawia. 

Gość niedzielnego spotkania stwierdził iż mimo iż wielu osobom może się wydawać, że wobec paraolimpijczyków jest stosowana jakaś większa "taryfa ulgowa" w zmaganiach sportowych, to wcale tak nie jest: - Na tym poziomie nie ma czegoś takiego. Ścigamy się na tych samych trasach, co pełnosprawni zawodnicy, a dzisiaj też tu skakałem na tych samych przeszkodach, co pełnosprawni. Wymiar treningowy godzinowo jest bardzo zbliżony, także jest to tyle samo wysiłku, ale używamy jednak nieco innego sprzętu - mówił Igor Sikorski. Przykładowo zawodnik odbywa też treningi na rowerze, w którym rzecz jasna napędza się siłą własnych rąk. 

Co dalej po sportowym sukcesie w Pjongczangu? - Jeśli zdrowie mi na to pozwoli, to zamierzam przygotować się do kolejnych igrzysk. Póki co, to co sezon udaje się wykonywać założone plany, więc wszystko idzie w dobrym kierunku - przyznał Igor Sikorski i dalej dodał myśl, która przyświeca jemu, opisuje jego karierę sportową, a także może być mottem dla innych: - Człowiek napotyka różne przeciwności w życiu, ale nie warto się poddawać, bo porażki są wpisane w drogę do sukcesu, więc one będą się pojawiać - albo nas złamią, albo się im nie damy i kiedyś się przekonamy się o tym, że warto było zacisnąć zęby i iść dalej. Życie nie jest na próbę, ja się o tym przekonałem na własnej skórze. Nie warto się użalać nad sobą i trzeba korzystać z życia. 

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane