We wtorkowy wieczór, w 80. rocznicę tzw. krwawej niedzieli, mieszkańcy Gniezna oddali hołd Polakom pomordowanym przez ukraińskich nacjonalistów w latach 40. XX wieku.
Od kilku lat 11 lipca obchodzony jest w Polsce jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Przypada on w rocznicę największej kumulacji rzezi polskiej ludności na Wołyniu, która przeszła do historii jako tzw. krwawa niedziela. W nocy z 10 na 11 lipca w 1943 roku oraz w ciągu dnia, nacjonaliści spod znaku UPA zaatakowali w sumie 99 miejscowości, dokonując rzezi Polaków. Ludobójcza akcja była tym bardziej ułatwiona, że wiele osób uczestniczyło w mszach świętych, dlatego niektóre akcje zostały wymierzone w kościoły, gdzie dokonano masowych mordów.
Z tej okazji Gnieźnieński Komitet Pamięci zorganizował obchody upamiętniające ofiary tej zbrodni. Rozpoczęły się one od Mszy świętej, sprawowanej w kościele pw. św. Trójcy, gdzie modlono się w intencji ofiar, a przy okazji także o pokój na Ukrainie i pojednanie oparte przede wszystkim na prawdzie historycznej.
Tuż po nabożeństwie uczestnicy udali się przed tablicę upamiętniającą ofiary rzezi na Wołyniu, która znajduje się na przykościelnym murze. Tam też do obecnych przemówił Robert Gaweł, Wielkopolski Kurator Oświaty i historyk, dla którego tragedia tamtych lat jest także częścią rodzinnej historii.
– W tym „polskim holokauście” ginie ponad 100 tys. Polaków. To nie jest tylko sam Wołyń. To są ogromne tereny Małopolski Wschodniej. W akcjach odwetowych giną także Ukraińcy, ale ta dysproporcja jest ogromna. Ci z Polaków, którzy przeżyli, zostali zmuszeni do ucieczki, a pozostali nieliczni. Zginęli także sprawiedliwi Ukraińcy, którzy bronili Polaków, albo ci, którzy byli w rodzinach mieszanych i po prostu nie dokonywali zbrodni na swoim mężu czy żonie –mówił, przypominając, jaki był obraz pamięci o tych wydarzeniach na przestrzeni dekad – w PRL-u oraz później w III Rzeczypospolitej: – W imię dobrych stosunków z sąsiadem też nie eskalowano tego tematu, mimo wołania środowisk kresowych. W Katyniu ginęli przedstawiciele elity, a na Wołyniu to chłopi. Także to jest też pewien obraz tego, jak ważne jest myślenie o wspólnocie, a nie dzielenie tej wspólnoty – dodał.
Po przemówieniu przybyłe delegacje złożyły kwiaty i znicze pod tablicą, przed którą znajduje się także pochowana urna z ziemią z Wołynia. Uroczystość zakończyło odśpiewanie „Roty”.
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.
Ale po co to pamiętanie? Czy ja tam byłem, czy mnie mordowali? Im właśnie o to chodzi, byście pamiętali i na rozkaz dalej się zabijali. Wystarczy poczytać Tuwima, zacytuję tylko fragment:
„Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia,
Gdy „do ludności”, „do żołnierzy”
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,
Że trzeba iść i z armat walić,
Mordować, grabić, truć i palić;
Gdy zaczną na tysięczną modłę
Ojczyznę szarpać deklinacją
I łudzić kolorowym godłem,
I judzić „historyczną racją”,
O piędzi, chwale i rubieży,
O ojcach, dziadach i sztandarach,
O bohaterach i ofiarach;
Gdy wyjdzie biskup, pastor, rabin
Pobłogosławić twój karabin,
Bo mu sam Pan Bóg szepnął z nieba,
Że za ojczyznę — bić się trzeba;
Kiedy rozścierwi się, rozchami
Wrzask liter pierwszych stron dzienników,
A stado dzikich bab — kwiatami
Obrzucać zacznie „żołnierzyków…”.
Pozdro!
Dlaczego nie było władz miasta. Jest trzech prezydentów. Nikt nie przyszedł. Tak działa PO. Tylko pretensje do wszystkich, ale od siebie nic.
Pamiętajmy o ofiarach potwornej zbrodni.Wykreślmy jednak jak najszybciej z pamięci i tablic błędy, które tam się znalazły.(„z pod”, „17 lipiec”)
No cóż,inicjator tej tablicy już nie żyje,a wykonawca też nie pomyślał,że jest to błąd. Powinien poprawić.
A może upamiętnijmy Pogrom w Jedwabnem, widzimy źdźbło w oku sąsiada a belki w swoim to już nie.
Ależ oczywiście! Proponuję zaprosić niemiecką delegację a uroczystości zorganizować w miejscu zburzonej przez Niemców synagogi!
Żydowscy historycy są impregnowani na fakty licznego uczestnictwa Żydów w eksterminacji elit narodowych i sił niepodległościowych, jakiej dokonywali po 1939 i 1940 roku Sowieci. Dotknęła ona nie tylko Polaków, ale także Litwinów, Łotyszy, Estończyków, Ukraińców i Białorusinów.
Żydzi, którzy tworzyli milicje pomagające Sowietom aż do 1941 roku, brali przede wszystkim udział we wszystkich deportacjach. Wskazywali miejsca pobytu osób wyznaczonych do wywózki, konwojowali złapanych na ulicach, pilnowali w wagonach. Tropili też wszystkich, którzy nie podobali się władzy sowieckiej, a zwłaszcza urzędników i funkcjonariuszy państwowych RP. Podejrzewam, że ponad połowa policjantów z obozu w Ostaszkowie i z innych więzień (na przykład ze znanej tzw. listy ukraińskiej), zamordowanych wiosną 1940 roku, została przez nich wskazana i z ich winy ujęta. Dowiedzione jest, że konwojowali oni również marsz śmierci z Berezwecza w czerwcu 1941 roku, kiedy po ataku Niemiec Sowieci pędzili więźniów na Wschód.
A z naszego gnieźnieńskiego podwórka, to historyczna szuja powojennych rządów przez żydowskiego komunistę Kamermana, pochowanego wśród żołnierzy sowieckich na cmentarzu przy ul. Witkowskiej, który wraz z nimi odbiera do dziś hołdy składane przez zwolenników tamtych czasów.
Jesteś gorszy niż faszystą
A to do kogo.
Brawa dla Komitetu!