Gniezno nie może doczekać się większej poczekalni i innych zmian na stacji, a Poznań znowu będzie miał szansę na nowy dworzec

Gniezno jest jedną z najbardziej obleganych stacji kolejowych w kraju – mówią o tym same dane UTK, według których znajduje się na 54. miejscu spośród ponad 300, jakie obsługują powyżej tysiąca pasażerów rocznie. A mimo to ma małą poczekalnię, na której w czasie niepogody pasażerowie siedzą na ławkach, walizkach, torbach i ziemi. O sprawę zapytał poseł Tadeusz Tomaszewski, ale niestety odpowiedź Ministra Infrastruktury nie pozostawia złudzeń – planów dla Gniezna nie ma. A tymczasem kilka tygodni temu pojawiła się szansa na nowy dworzec dla Poznania – po raz drugi w ciągu dwóch dekad.
Niedawno temu w Poznaniu podpisano porozumienie w sprawie opracowania koncepcji dla budowy nowego dworca kolejowego na stacji Poznań Główny. Jeśli udałoby się go dopiąć, to będzie to druga taka inwestycja w stolicy Wielkopolski w ciągu 20 lat. Każdy, kto miał styczność z dawnym dworcem Poznań Główny i obecnym „aneksem dworcowym” w istniejącej galerii handlowej wie, jak dramatycznie różni się to od tego pierwszego rozwiązania. Tym bardziej należy więc zwrócić uwagę na funkcjonalność rozwiązań, jakie były wprowadzane na przełomie lat 2000. i 10. XXI wieku – także w Gnieźnie.
Przebudowa dworca kolejowego w Gnieźnie była konieczna. Każdy pamięta, jak wyglądała stacja po 40 latach funkcjonowania – od momentu przebudowy z końca lat 60. XX wieku. Miała jednak unikalny dla obecnego rozwiązania charakter – dużo przestrzeni. To w niej mogli wyczekiwać pasażerowie zarówno w holu kasowym, jak i osobnej, obszernej poczekalni.
To wszystko zniweczono projektem przebudowy, który zakładał maksymalne wykorzystanie przestrzeni do działalności usługowej pod wynajem, pozostawiając pasażerom kilkukrotnie mniejsze pomieszczenie, pełniące funkcję kasowo-poczekalniową z punktami usługowymi włącznie. Resztę gmachu zajął MOPS, który pomieszczenia wynajmuje od kolei. Efekty widać co zimę, a już szczególnie w minionym sezonie – pomieszczenie wypełnione oczekującymi na pociąg, siedzącymi na nielicznych ławkach, ale także na torbach, walizkach czy ziemi. Ci ostatni to „alegoria postępu” w szeroko rozumianej kolei nieruchomości, gdzie pasażer sprowadzony został nie do roli klienta, którego należy obsłużyć jak najlepiej, ale raczej formuły koniecznego zapewnienia mu „odrobiny miejsca” – w ramach optymalizacji za wszelką cenę, także w zakresie przestrzeni. Dowodem tego stała się także sprawa kas biletowych sprzed trzech lat i ograniczenia ich funkcjonalności.
Tymczasem przypadek Poznania Głównego pokazuje, jak można w tym zakresie – dosłownie – folgować. Niemal 20 lat temu stworzono projekt, który miał zastąpić stary dworzec. Nie tylko, że tego nie zrobił, ale zmarginalizował go sprawiając, że nowe rozwiązanie, z chaotycznie rozprowadzoną numeracją peronów i torów stało się najmniej funkcjonalną stacją kolejową w kraju. Dowodem tego jest też to, że przez te 15 lat od otwarcia nowego dworca nie znaleziono pomysłu na stary budynek, który straszy swoją bryłą w miejscu, w którym stoi od 150 lat. Teraz szuka się ponownie nowego rozwiązania i podpisano w tym celu porozumienie. Czyli się da, jeśli kropla drąży skałę. A kiedy coś wydrąży w sprawie gnieźnieńskiego dworca? Bo o modernizacji peronów i dostosowaniu ich do wysokości wagonów (co nastąpiło na większości stacji na linii z Gniezna do Torunia) już nawet nie ma co mówić. Nie wspominając o sytuacji osób niepełnosprawnych, którzy teoretycznie nie mają swobodnej i bezpiecznej możliwości przedostania się na perony.
O sprawę zapytał poseł Tadeusz Tomaszewski, kierując swoje zapytanie do Ministerstwa Infrastruktury.
– Ostatnie miesiące to już zupełne pasmo niepowodzeń. Problemy z dostępnością kasy. Z dwóch, tylko jedna jest czynna i to w skróconych godzinach. Rozwiązaniem miał być videomat jako nowoczesne, intuicyjne i innowacyjne urządzenie, który niejako miał zastąpić zamkniętą kasę jest już zwykłym biletomatem. Polregio (właściciel tego urządzenia) od kilku miesięcy zrezygnował z funkcji połączeń video z kasjerem. Od kilku tygodni nie działają dwie mniejsze tablice informacyjne z odjazdami i przyjazdami, na których są zegary, a innego zegara w holu nie ma. Trwająca zima potwierdza coroczny problem z ogrzewaniem poczekalni. Pewnego dnia temperatura w środku spadła do 6 st. C ! To wartość zbliżona do warunków panujących na zewnątrz, a nie do standardów obiektu użyteczności publicznej – pisze parlamentarzysta w swoim zapytaniu z lutego br.: – Nowym programem Dworce Przyjazne Pasażerom objętych zostało 181 dworców z całej Polski i pomimo tak dużej liczby podróżnych – dworzec w Gnieźnie na tej liście się nie znalazł. Od lat krytykowany przez pasażerów – nieadekwatny do potrzeb – dworzec będzie musiał dalej czekać – stwierdził Tadeusz Tomaszewski i skierował do Ministerstwa konkretne zapytania w tej sprawie – dlaczego pominięto dworzec w Gnieźnie w ww. programie, a także czy planowane są jakieś modernizacje, obejmujące budynek czy infrastrukturę pasażerską. Poprosił także o ustosunkowanie się do problemów z funkcjonalnością obiektu.
Odpowiedź Piotra Malepszaka, wiceministra infrastruktury i – jakby nie patrzeć – rodowitego gnieźnianina, nie napawa optymizmem: – Budynek dworca kolejowego w Gnieźnie został kompleksowo przebudowany w latach 2011–2014 ze środków dotacji celowej budżetu państwa. W ramach przeprowadzonych prac obiekt został dostosowany do potrzeb osób o ograniczonej mobilności, m.in. poprzez dostosowanie toalet, wykonanie podjazdu do budynku oraz zapewnienie odpowiedniej wysokości okienka kasowego, zgodnie z wymaganiami określonymi w technicznych specyfikacjach interoperacyjności w zakresie dostępności dla osób o ograniczonej możliwości poruszania się (TSI PRM). W przestrzeni poczekalni zamontowano również nowe elementy wyposażenia, w tym ławki dla podróżnych – wskazał wiceminister w odpowiedzi.
Dalej zaznaczono, że program inwestycyjny „Dworce Przyjazne Pasażerom”, realizowany przez PKP S.A., dotyczy kompleksowej przebudowy lub budowy nowych dworców, a ten w Gnieźnie przeszedł modernizację „stosunkowo niedawno”, dlatego nie został ujęty w tym zakresie. – Jednocześnie PKP S.A. prowadzi bieżące działania eksploatacyjne i utrzymaniowe mające na celu zapewnienie właściwego standardu obsługi podróżnych w budynku dworca, w tym w zakresie funkcjonowania systemów informacji pasażerskiej oraz dostępności usług dla podróżnych. Na obecnym etapie PKP S.A. nie planuje przeprowadzenia kolejnej kompleksowej modernizacji dworca w Gnieźnie, nie wykluczając jednocześnie podejmowania w przyszłości działań modernizacyjnych w zależności od potrzeb oraz stanu technicznego obiektu.
Oznacza to więc, że Gniezno – ni mniej, ni więcej – powinno się cieszyć z dworca, jaki ma. A największe przedstawicielstwo na poziomie ministerialnym w historii naszego miasta to pewnie jedynie daleko idące sentymenty i niepotrzebne żywienie nadziei.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.



















Dworzec w Gnieźnie odzwierciedla jak w soczewce stan państwa polskiego zarządzanego przez władze platformy obywatelskiej. Czego wy ludzie oczekujecie, przecież na każdym kroku widać zwijanie państwa i zadłużanie a nie dbanie choćby o to co jest.
Po pierwsze MOPS musi sobie znaleźć inną siedzibę w mieście Gnieźnie. Na przykład w budynku na przeciwko urzędu Miejskiego bądź w dawnym kasynie wojskowym przy ulicy Wrzesińskiej…. A w drugiej kolejności władze miasta powinny zacząć pisemnie ( co miesiąc) naciskać dyrekcję PKP o dostosowanie opuszczonych przez MOPS pomieszczeń do potrzeb podróżnych. Czyli, by powstała w budynku dworca większa i wygodniejsza poczekalnia, By powstał na dworcu bar szybkiej obsługi ( najlepiej bar mleczny). By powstał w odzyskanej przez PKP części oddzielny pokój dla rodziców z dziećmi do 13 roku życia. By w odzyskanej części dworca powstała świetlica dla młodzieży,, gdzie młodzi ludzie będą mogli w pełnej ciszy i skupieniu odrabiać lekcje, czytać książki, słuchać przez słuchawki muzyki lub korzystać za darmo z wi-fi.
Panie, cofasz się pan w odległe, takie czerwone czasy. Tak, to prawda, ze dworzec powinien być funkcjonalny ale te wszystkie przybudówki, o których pan pisze, to trąci myszka lat słusznie minionych!
Wszędzie nas lekceważą, a dworzec to nie dworzec, tylko większy przystanek autobusowy albo coś podobnego.
I gdzie tu starania miasta albo innych parlamentarzystow? A super minister Hennig Kluska nie załatwi nam dworca?
Wstyd dla PKP, ale większy dla Gniezna
W Gnieźnie zawsze wszystko malutkie. Nie wiem czy Państwo wiecie, ale Castorama na Winiarach była najmniejsza w Polsce, teraz mamy mikro KFC koło galerii Gniezno. Poczekalnia na dworcu to po prostu najlepszy przykład tego co znajduje się w Gnieźnie 🙂
Urzad miasta Gniezna ma tyle pustostanów , że natychmiast powinien opuścić dzierżawienie chyba połowy powierzchni dworca. Wtedy cały dworzec wróciłby do obsługi pasażerów
Nie wiem, czy gnieźnieńscy prezydenci albo ich doradcy czytają komentarze, ale od kilku lat powtarzają się te same skargi na gnieźnieński dworzec. Faktem jest, ze należy on do PKP a nie do władz samorządowych jednak każdorazowo wybranemu prezydentowi nie powinno być obojętne, jak traktowani sa podróżni odwiedzający miasto, którym z woli narodu kieruje. Przecież dworzec dla wielu odwiedzających Gniezno jest pierwszą wizytówką tak zacnej pierwszej stolicy Polski. I co widzi? Ano stłoczonych pasażerów, niejednokrotnie siedzących na …… posadzce, zimą zaduch i nieprzyjemna atmosfera szczególnie w słotne lub śnieżne dni, brak jakiejkolwiek możliwości spożycia posiłku np. w trakcie przesiadki lub oczekiwania na opóźniony pociąg itd. I to wszystko dzieje się w sytuacji, w której za ścianą są przepastne biura gnieźnieńskiej pomocy społecznej, która tyle ma wspólnego z koleją, zo koń z koniakiem. Dziwić więc się należy, czym tak naprawdę a=zajmują się gnieźnieńskie władze, jak nie potrafią tupnąć nogą i rozwiązać tak błahego problemu, o którym głośno jest nie tylko w Gnieźnie od wielu, wielu lat. I na koniec pytanie, czy tego problemu nie zauważa także posłowie Hennig-Kloska i Dolata którzy przecież mieszkając w Gnieźnie najprawdopodobniej dojeżdżają koleją do Warszawy?