Migawki z miasta: słup lodu pod Targowiskiem, czyli o konserwacji inwestycji po latach

Zdjęcie „lodowego stalagnatu”, czyli zamarzniętej wody, która ściekała przez jakiś czas z uszkodzonej infrastruktury na parkingu podziemnym na zaparkowany samochód, przesłała do nas jedna z mieszkanek Gniezna. Taki widok to jeden z przykładów, jak funkcjonuje infrastruktura, którą wybudowano ponad 10 lat temu i która z czasem wymaga coraz większych kosztów przy naprawach i utrzymaniu – Targowisko jest tego najlepszym przykładem.
Przecieki na parkingu podziemnym pod Targowiskiem to nie jest nic nowego, ale do tej pory starano się raczej to na bieżąco naprawiać. Dzisiaj nad ranem jedna z gnieźnianek, zastała taki widok, jak na zaprezentowanych zdjęciach.
– Idąc po swoje auto niestety ukazał mi się taki obrazek. Właściciel tego auta zadowolony nie będzie. Strach postawić teraz auto pod targiem. Może uda się jakoś wpłynąć na osoby które naprawia instalacje – napisała mieszkanka. Ta obawa wynika rzecz jasna z tego, że sama stawia auto w tym miejscu, bo jest to wygodne, ale… jak widać ryzykowne. Rur pod sufitem bowiem nie brakuje, a najpewniej powodem tego zjawiska był nagły spadek temperatury podczas kilkudniowej odwilży. Nie w tym jednak rzecz.
Rozbijane szyby balustrad, nieestetyczne, zabrudzone pokrowce na daszkach, migające lub nieświecące oświetlenie – to ostatnie z przypadków, które notorycznie zauważane są na Targowisku, a które Miasto planuje częściowo zlikwidować m.in. poprzez wymianę balustrad na stalowe osłony oraz stworzenie dodatkowych daszków pomiędzy stoiskami – tak, by nie padał pomiędzy nimi deszcz. Ale to tylko wąski przykład tego, jak po latach przychodzi „weryfikacja” stworzonych projektów, bo okazuje się, że są mało życiowe i niepraktyczne. Ktoś to jednak akceptował, ktoś to jednak przyjmował, a pieniądze były, bo pojawiło się ich specjalne źródło. Przykładem niech będzie także pusty i wciąż niezagospodarowany plac nad samym wjazdem nad parking podziemny, gdzie mimo upływu tylu lat, nie powstało absolutnie nic i zieje tylko betonową pustką.
To jeden z przykładów, jak powstaje inwestycja za miliony, przy której stosuje się rozwiązania, które później trzeba za równie niemałe środki utrzymywać lub poprawiać, bo okazały się one niepraktyczne. A przecież potrzeb jest wiele innych. To też należy adresować pod kątem wielu pomysłów, które planuje się zrealizować w Gnieźnie (dzięki dofinansowaniom) w najbliższej przyszłości.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.





















