„Czy widzisz…?” – pytają niewidomych. Braille na parkowych ławkach wywołał dyskusję

Na ławkach w odnowionej drugiej części parku „Dziekanka” w Gnieźnie pojawiły się tabliczki z pytaniami, skierowanymi do spacerujących. Pod napisami zawarte zostały także te same teksty napisane alfabetem Braille’a. Nie byłoby w tym nic zastanawiającego, gdyby nie to, że do osób niewidomych zwraca się tam ze słowami „Czy widzisz?” lub „Dostrzeżesz?”. Wpis o tym, zamieszczony w internecie, wywołał prawdziwą falę dyskusji.
Rewitalizacja wschodniej części parku szpitalnego przy ul. Poznańskiej i Kostrzewskiego została zakończona jesienią ub. roku i wtedy też został on udostępniony mieszkańcom. Stało się to już w październiku, kiedy wielu mieszkańców nie wybierało się już w ten rejon, a mijająca zima również nie zachęcała do odwiedzin miejsca. Niemniej, w ramach rewitalizacji powstały różne elementy ścieżki edukacyjnej o naturze – w tym o zwierzętach żyjących w parku. Ich integralnym elementem są tablice informacyjne z rysunkami, ale także małe tabliczki na parkowych ławkach. To tam pojawiły się pytania, które wzbudziły… pytania.
– Piękny park przy Dziekance w Gnieźnie. Nowe ławki, a na nich tabliczki z tekstem zapisanym również w brajlu. I sama idea byłaby świetna, gdyby ktoś naprawdę pomyślał. Na jednej z nich czytamy: „Widziałeś kowalika chodzącego głową w dół po pniu?”. Na innej: „Dostrzeżesz gniazdo wilgi ukryte wysoko w koronie drzewa?” Naprawdę? Pytania o zobaczenie i dostrzeżenie kierowane do osób, które z założenia mają z tego brajla korzystać, czyli do osób niewidomych? To jest właśnie przykład dostępności „na papierze”, zrobione, żeby było, żeby można było odhaczyć – napisano na stronie społecznościowej Muzealnicy, prowadzonej przez dr Mariolę Olejniczak, zawodowo pracującej w muzeum, ale także zajmującej się kwestią dostępności obiektów dla osób niepełnosprawnych o różnym charakterze i organizowania inicjatyw pod tym kątem.
I faktycznie, przy okazji otwarcia parku trudno było tę kwestię wychwycić – same tabliczki są małe i nie zwracają uwagi, a napisy dla niewidomych są i mało widoczne. Zweryfikowaliśmy to na miejscu i faktycznie, napisy w alfabecie Braille’a (także: brajla) są takie same, jak drukowanymi literami.
W sprawie jednak wywiązała się dyskusja w sieci, która podzieliła osoby w tej kwestii, a sam post odnotował ponad tysiąc reakcji, co oznacza, że „wyruszył” w internet.
– Kiedy żart o „Nie dotykać” napisane alfabetem braila staje się rzeczywistością – pisze Jakub. – Ile osób niewidomych wpadnie na pomysł, żeby „obmacać” ławkę w poszukiwaniu tabliczki z napisem w języku, którego nie odczytują omalże wszyscy, którzy stracili wzrok po okresie dzieciństwa. i kolejne pytanie skąd osoba niewidoma miałaby wiedzieć, że tam jest ten napis w Brajlu? – pyta Daria. – Takie nieprzemyślane akcje – mam na myśli te dwie konkretne tabliczki – mogą brać się z tego, że z koordynacją dostępności, jest często tak jak z koordynacją RODO, czy BHP. Ktoś „dostaje” taką funkcję dodatkowo, dołożoną do pakietu obowiązków, kolejne punkty są po prostu odhaczane, żeby się zgadzało. Inna sprawa, ktoś miał doskonałe intencje, ale w tym przypadku zabrakło wyobraźni… po czym ktoś inny to zatwierdził, a jeszcze ktoś zrealizował – napisała Emilia.
Z drugiej strony pojawiły się inne głosy, dotyczące w ogóle znajomości alfabetu Braille’a wśród osób niedowidzących czy możliwości utraty wzroku w późniejszym etapie życia. – A według mnie to nie jest takie złe, przecież osoba niewidoma może pójść na spacer z widzącym a jeszcze nie czytającym dzieckiem, moja 5- latka zawsze pyta co jest napisane na takich tabliczkach w ten sposób niewidzący rodzic może przeczytać to dziecku. Ba takie tabliczki mogą zaciekawić i skłonić do nauki widzące osoby – pisze Katarzyna. – Jestem osobą słabowidzącą oraz zajmującą się dostępnością na co dzień. Tej naklejki na ławce nie brałbym tak na poważnie jak część tutaj. Jest to trochę przesada, że godzi ona w niepełnosprawnych wzrokowo. Wprost przeciwnie. Troszkę autor tekstu oraz niektórzy komentujący mają przemyślenia (w dobrej zapewne wierze) biorą tą sytuację na poważnie jak z słowami: do zobaczenia lub dobrze cię widzieć. Tak naprawdę osoby niewidome i słabowidzące patrzą innymi zmysłami. Słuchem, węchem oraz dotykiem no i smakiem. Najbardziej to sercem:). Ja osobiście NIE WIDZĘ problemu tutaj. Raduję się zawsze śpiewem ptaków – stwierdził Marek.
W odpowiedzi na niektóre wpisy autorka wpisu sama przyznaje, że także ma styczność z osobami niedowidzącymi, którzy w takich przypadkach często mówią o „przyzwyczajeniu do takich sytuacji”. Wydaje się więc, że temat powinien dać pewien asumpt do przemyślenia takich pomysłów na przyszłość. Zwłaszcza, że dwie tabliczki zamieszczone we wspomnianym wpisie to tylko część wielu innych, które mogą budzić pytanie o sens. Oby też była to okazja do pokazania, że park „Dziekanka” istnieje i jest bioróżnorodny – każdy może się o tym przekonać, zwłaszcza nadchodzącą wiosną i wybrać na teren tego zieleńca, który jest teraz dostępny w zasadzie z czterech stron kompleksu szpitalnego.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.



















A ja mam pytanie z innej beczki – kto dba o ten park? Zimą dramat, lud, błoto, niebezpiecznie. Ktoś tam sprząta? Sypie piasek? Odśnieża?
Należy zatem zadaćpytanie kto to wymyślił i tych ludzi skutecznie i na zawsze odsunąć od decydowania, gdyż i w przyszłości również będą mili takie wspaniałe pomysły.