Przejdź do treści głównej



Remont, który od lat nie nadchodził, więc parowóz „dojechał” na zamknięty tor. Jedni chwalą, inni krytykują

zdjęcie: Powiat Gniezno

„To efektowny symbol końca gnieźnieńskiej wąskotorówki” – tak można zrozumieć wpisy nie tylko miłośników kolei, ale też niektórych mieszkańców, widzących ustawienie parowozu GKW przy prywatnym obiekcie handlowym. Powiat odpowiada – parowóz nadal należy do samorządu i może powrócić do jazdy. Obecnie jednak nie ma na to pieniędzy, bo środki są potrzebne na drogi i opiekę zdrowotną, z których korzysta więcej mieszkańców. I chwali prywatną inicjatywę odnowienia tej lokomotywy.

Parowóz Px48, który kilka dni temu został ustawiony i obwieszony balonikami przy centrum handlowym przy ul. Konikowo, prezentuje się wspaniale. Tak, jak jeszcze efektownie wyglądał wiele lat temu, kiedy po raz ostatni wyjeżdżał w okolicznościowe kursy pasażerskie w 2014 roku. Potem było już tylko stanie pod chmurką i sporadyczne odmalowywanie jego powłoki, by chronić go przed rdzą. Problemem był brak przeglądu, który jest wymagany co pewien czas. Jego koszt rósł z roku na rok. Jeszcze ponad dekadę temu było to około 300 tys. złotych, teraz już – jak się dowiedzieliśmy – cena doszła do 1,5 miliona złotych, a remontu wymaga też tender i układ jezdny. Nie w tym jednak rzecz.

Jedno zdjęcie z peiksem

– Maszyna, która miała być naprawiona za pieniądze ze sprzedaży innego gnieźnieńskiego „peiksa” o numerze 1785, stała się jarmarczną atrakcją. Parowóz, który powinien jeździć po torach Gnieźnieńskiej Kolei Wąskotorowej – bo tam jest jego miejsce – bezpowrotnie został spisany na straty. Nieprawdopodobne jest to, że panowie fotografujący się na jego tle naprawdę uważają to za sukces! – napisał Bartłomiej Pomianowski, prowadzący popularny kolejowy program Pociąg do Wielkopolski, komentując wspólne zdjęcie uczestników „odsłonięcia” lokomotywy z minionej soboty.

Podobną fotografię zamieścił starosta Tomasz Budasz, ale także otwarciem pochwalił się prezydent Michał Powałowski. Na niej są nie tylko obaj samorządowcy, ale też inwestor i właściciel terenu, który ze swoich pieniędzy odnowił lokomotywę (nieoficjalnie – kwota jest co najmniej 10 razy mniejsza od tej, jaką wymagałby gruntowny remont). Na fotografii są też panowie, którzy wykonali te prace, a którzy byli związani z gnieźnieńską koleją lata temu. Pod wpisem obszerna krytyka internautów, która przeniosła się też na profile samorządowców i w wiele innych miejsc, gdzie pojawiło się zdjęcie z wydarzenia.

Prywatne pieniądze

O tym, że lokomotywa ma trafić na ul. Konikowo, gdzie nigdy w historii nie funkcjonowała kolej wąskotorowa, informował starosta jesienią ub. roku. Jak wówczas podawał: – Jako Powiat Gniezno użyczyliśmy go lokalnemu przedsiębiorcy Dariuszowi Szeszyckiemu, który podjął się jego odnowienia, odświeżenia i przeniesienia w nowe miejsce – czytamy we wpisie z 6 listopada 2025 roku.

Dziś, pytany o tę sprawę, starosta przyznaje: – Jak sama nazwa wskazuje, jest to umowa użyczenia. Użyczyliśmy prywatnemu przedsiębiorcy, panu Darkowi Szeszyckiemu, na okres 3 lat. Zadeklarował kwotę, która pozwoli na odnowienie tego parowozu, bo przecież – umówmy się – nie na to, by mógł jeździć. Cały układ jezdny i tender nie jest zrobiony, bo to kosztuje 1-2 mln złotych. Takie wyliczenia mamy. Na dziś, jako Powiatu, nie było stać na remont tego wszystkiego. Powiem więcej, pan Darek Szeszycki jest zainteresowany dalszą rozmową, wsparciem, naszej kolejki wąskotorowej – rozmawiamy o tym w różnych formatach. Cieszę się, że ktoś taki, za swoje prywatne pieniądze, wyremontował coś, co nie stanowi jego własności – przekazał starosta Tomasz Budasz, pytany o krytykę w sieci.

Wygaszony kocioł

Kiedyś Gniezno posiadało dwa parowozy „marki peiks 48”. Jeden, ponad 12 lat temu, decyzją rządzącego w powiecie PO i SLD, sprzedano do Wrześni, gdzie po pozbawieniu go funkcji użytkowych, zamieniono w pomnik Wrzesińskiej Kolei Wąskotorowej. Środki z tego tytułu miały trafić na rzecz remontu drugiego parowozu. Ten miał być wykonany do wiosny 2016 roku.

Zanim to się stało, w 2015 roku, kiedy już władzę w powiecie posiadał PiS, PSL i Ziemia Gnieźnieńska okazało się jednak, że pociągi GKW od długiego czasu jeżdżą bez ważnej zgody na korzystanie z torowiska. Stan tego ostatniego był już tak opłakany, że całą linię zamknięto ze względu na bezpieczeństwo. Drewniane podkłady rozpadały się, a stuletnie szyny wyginały się pod ciężarem składów, bo czasami nie były już dobrze przymocowane. Jednocześnie też zapadła decyzja o kontynuowaniu rozbudowy szpitala, która pochłaniała miliony. Dlatego remont parowozu odłożono na inny czas, który nie nadszedł ani w tej kadencji, ani w kolejnej, kiedy ponownie rządziło PO, Lewica i – na doczepkę – Nowoczesna.

Dodajmy, że w 2015 roku, podczas kursu, doszło też do pożaru lokomotywy spalinowej – od ponad 10 lat stoi ona w tzw. szopie – tu bez zaskoczenia – czekając na remont. Ale GKW ma jeszcze trzy inne spalinowozy, z tego przynajmniej dwa jezdne, które jeszcze utrzymują jazdę na odcinku 4 kilometrów do Jelonka. Ten fragment odnowiono za kadencji PiS, PSL i ZG, aby w ogóle zapewnić jakąś atrakcję. Jakąś, bo koszty tych prac były spore, ale gdyby miały być zrobione naprawdę efektownie, trzeba by całą linię przebudować od podstaw. Z Gniezna do Powidza to 27 kilometrów – czyli około 27 milionów złotych. Tych pieniędzy nie ma tak samo, jak przez te wszystkie lata nie było na parowóz. Niezależnie od opcji politycznej – ważny był szpital, oświata i drogi.

Priorytety a dziedzictwo

O co więc w tym wszystkim chodzi? Czy rację mają krytycy, czy jednak należy na to spojrzeć z ekonomiczną kalkulacją? Problem jest złożony, bo kwestia prawna GKW nie jest w pełni i korzystnie uregulowana, a opłacalność jej utrzymania przez zasadniczo najbardziej pokrzywdzony finansowo samorząd (jakim są powiaty w kraju) powoduje, że ktokolwiek by nie rządził, nie pomoże wąskotorówce od razu stanąć na nogi tak, by przypominała tę sprzed 20 lat. Chyba, że umówimy się, że przez jakiś czas ograniczy się inwestycje, a środki przeznaczy się na „kolejkę”.

– Jeżeli mam wydać 2 mln złotych na jakikolwiek remont ze środków własnych, to zastanowię się, czy te 2 miliony nie lepiej wydać na ten sprzęt rentgenowski, który ma służyć mieszkańcom naszego powiatu albo wykonanie 2 kilometrów drogi, która jest popsuta, albo, jak to, że daliśmy około 5 mln złotych z własnych środków na Rondo Gnieźnieńskich Olimpijczyków. Takie mamy do wyboru decyzje, dlatego uważam, że należy szukać środków zewnętrznych ,które mogłyby przyczynić się do remontu tego taboru i o tym myślimy – stwierdził starosta. Jak dalej dodał: – Dzisiaj idziemy w zupełnie inny projekt, przygotowujemy dokumentację na modernizację stacji przy ul. Polnej. Chcemy ubiegać się o środki zewnętrzne i do końca roku musimy złożyć dokumentację w ramach funduszy norweskich, a wtedy będziemy patrzeć, co dalej będzie można zrobić – przekazał Tomasz Budasz. Nadmienił, że obecnie trwają przygotowania do objęcia miejskim monitoringiem terenu GKW. Do tej pory był on wykonany własnym sumptem, a teraz nowe rozwiązanie pozwoli na lepszy obraz i dłuższe jego przechowywanie. I wracając do pieniędzy – owszem, ktoś może jeszcze powiedzieć, że być może trzeba „uszczuplić” machinę urzędową. Tylko, że ktokolwiek nie rządzi, nigdy się na to nie decyduje. Samorząd to jeden z największych zakładów pracy w naszym regionie.

Społeczne… poparcie

Problemem GKW jest też brak pewnej, długoletniej wizji. Na przestrzeni kilkunastu ostatnich lat wielokrotnie informowaliśmy o rozmowach i ustaleniach między samorządami gminnymi i powiatowymi, które kończyły się niczym. To wszystko gdzieś grzęźnie w kadencyjności, kiedy następuje zmiana warty i uzyskane ustalenia odchodzą w niepamięć. Do tego w sytuacji, kiedy budżety samorządów opierają się coraz częściej w liczeniu na dotacje, wszelkie plany finansowe są skreślane, bo nigdy nie wiadomo, kiedy z góry nie przybędzie worek pieniędzy. A te są przeznaczane na konkretne cele i nie są to wcale koleje wąskotorowe. Wpisanie parowozu do rejestru zabytków mogłoby pomóc, ale jednocześnie stałoby się przekleństwem.

Osobną kwestią pozostaje brak zainteresowania mieszkańców. Tak, brak zainteresowania. Nikt za specjalnie nie protestował przeciwko wywiezieniu parowozu jesienią ub. roku, a teraz krytyka pojawia się po jego wyremontowaniu i ustawieniu w nowym miejscu. I jak zwykle słowa wybrzmiewają tylko w internecie, choć są tacy, którzy zamierzają złożyć wieniec i znicze pod pomnikiem parowozu. Problem w tym, że tylko na tyle ich stać. Do aktywnego wspierania ochrony dziedzictwa i działalności społecznej nie ma chętnych. A po czasie i tak wszyscy się przyzwyczają, że parowóz już sobie tam po prostu stoi. To nie będzie tylko pomnik 20-letniej bezsilności samorządu, ale też postępującego, obywatelskiego marazmu. Może więc dobrze, że ktoś jednak o tę lokomotywę zadbał.

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany