Wydrukuj tę stronę
wtorek, 24 kwietnia 2018 12:28

Kto by (nie) chciał likwidacji MPK, a kto nie chce zostać więźniem politycznym?

 
Janusz Brzuszkiewicz, Jerzy Lubbe, Jarosław Grobelny Janusz Brzuszkiewicz, Jerzy Lubbe, Jarosław Grobelny fot. Rafał Wichniewicz

Bardzo gorący przebieg miała ubiegłotygodniowa dyskusja w trakcie jednego z posiedzeń komisji miejskich. Mimo iż miały paść pytania do prezesów spółek, przerodziła się ona w potyczkę na argumenty między wiceprezydentem, a niektórymi radnymi.

W miniony czwartek spotkali się radni z Komisji Gospodarki Miejskiej i Ochrony Środowiska. Dotychczas te posiedzenia zawsze odbywały się o godzinie 12:00, ale tym razem przesunięto je na godzinę 14:00 i to pomimo tego, że o 16:00 w Starostwie Powiatowym odbywały się konsultacje społeczne ws. Dalek, w których czynnie uczestniczyli wiceprezydent Jarosław Grobelny oraz prezes MPK Piotr Stasiak. Tymczasem, po wyrażeniu opinii nt. kilku projektów uchwał, radni mieli rozpocząć temat zaplanowany na to posiedzenie - sprawozdanie z funkcjonowania spółek miejskich - MPK, PEC, Urbis i PWiK. Czasu jednak na to zabrakło, gdyż dyskusje nad projektami uchwał trwały praktycznie 1,5 godziny. Kiedy już mogło dojść do meritum spotkania, działaczy na inny tor dyskusji sprowadził Jarosław Grobelny.

Wiceprezydent odniósł się do jednej z ostatnich konferencji Gnieźnieńskiego Porozumienia Samorządowego, który skrytykował funkcjonowanie MPK: - Moim zdaniem rzeczą skandaliczną jest to, że ta ocena funkcjonowania spółek, zwłaszcza jednej z nich, jest dokonywana publicznie. Spółka jest biczowana przez ludzi, którzy tak naprawdę nie do końca mają wiedzę i kompetencje, by się w tych kwestiach wypowiadać. W konferencji brały też udział osoby, które nie zamieszkują Miasta Gniezna i nie mają nic wspólnego z miastem, ale jeśli rozpatrujemy kwestię, która została poruszona na konferencji tzw. GPS, to chciałbym zwrócić uwagę na jedno - z tego przekazu wynika, a przynajmniej tekstu przedstawionego przez pana Dębca, że jesteście za likwidacją spółki MPK. Powiedzmy to sobie uczciwie i prosto, że jesteście za powierzeniem tego innej spółce, która niekoniecznie musi być własnością miasta. Jesteście za tym, aby nie desygnować większych pieniędzy do spółki na podwyżkę dla pracowników. Zadam pytanie radnemu Brzuszkiewiczowi - z jakich pieniędzy jest finansowana komunikacja publiczna w Gnieźnie? Adresat tego pytania stwierdził: - Nie ma problemu, ja dziś jestem w stanie stanąć do dyskusji i nie na zasadzie, że ktoś chce zlikwidować spółkę MPK... - mówił Janusz Brzuszkiewicz, ale przerwał mu Jarosław Grobelny: - Niech pan przeczyta ten artykuł. Taki jest przekaz. Radny kontynuował: - Wiadomo jest, że częściowo są to środki ze sprzedaży biletów i częściowo z dotacji... Tu Jarosław Grobelny znowu przerwał wypowiedź, chcąc coś powiedzieć, ale radny stwierdził: - Pan mnie teraz przepytuje, jak ucznia w szkole. Wiceprezydent odparł: - Po pierwsze, to nie jest dotacja, tylko refundacja i chcę zapytać - na jakich zasadach wypłacana jest ta refundacja? Radny stwierdził: - Jest ustawa, która mówi o tym... Wiceprezydent kolejny raz przerwał: - Jaka? Janusz Brzuszkiewicz próbował kontynuować, ale Jarosław Grobelny nie pozwolił na to i dociekał odpowiedzi na pytanie o ustawę: - Jest pan znawcą tematu, siada pan i mówi, że jest źle w MPK. Niech pan powie, jaka ustawa? Niech pan się pochwali. Radny odparł: - Jeżeli mamy dyskutować merytorycznie, to trzeba było powiedzieć, że będziemy dyskutować na temat... Wiceprezydent ponownie przerwał: - Pan się wypowiedział do mediów, że pan jest znawcą tematu, uważa pan, że jest źle i że dotacja jest za wysoka, to niech pan powie, na jakich zasadach udziela się refundacji do firmy, realizującej transport miejski? Podpowiem, że są dwie.

W końcu przewodniczący poprosił, by wiceprezydent dał dokończyć wypowiedź radnemu, a Janusz Brzuszkiewicz mówił: - Jeżeli chce pan dyskutować na ten temat, proszę bardzo, możemy się spotkać przy mediach i wtedy odczytam dokładnie panu tekst ustawy i będziemy mogli podyskutować. Ustawa mówi też o tym iż gmina nie musi posiadać zakładu, takiego jak MPK, a może rozwiązać tę kwestię za pomocą zlecenia zewnętrznego. Ja twierdzę, że nasza spółka jest firmą, która jest rozbudowana, gdzie koszty można byłoby zminimalizować. Nie mówię, że będzie za darmo i na tym bym zakończył całą rozmowę, bo jeśli chce mnie pan linczować lub udowadniać niekompetencję, to nie ma sprawy, ale na to się umówmy. Skoro dzisiaj mówimy o ocenach spółek, to nie mam zamiaru oceniać spółki MPK na podstawie rozliczenia za kilometr, natomiast mam szereg innych uwag, które panu również panu przekazałem i na które odpowiedzi nie otrzymałem. 

Jarosław Grobelny przedstawił tytułu ustaw, odnoszących się do kwestii refundacji kosztów i dalej kontynuował wątek konferencji GPS: - Jak taki znamienity znawca tematu, bo tu chodzi o pana Dębca, choć nie wiem dlaczego wypowiada się na temat komunikacji... Janusz Brzuszkiewicz powiedział, żeby nie wypowiadać się o nieobecnych na spotkaniu, na co wiceprezydent odparł iż te zarzuty padły publicznie i tak też zamierza się do nich odnosić: - Jeśli ktoś dokonuje publicznej oceny firmy i nie zna podstawowych aktów prawnych, to sam wydaje świadectwo o tym, jaki jest kompetentny. Radny odparł: - To jest pana ocena. Siedzący obok radny Ryszard Niemann zapytał retorycznie: - Co pan chce udowodnić? Jarosław Grobelny stwierdził: - Ja będę mówił co będę chciał, czy będziemy mówić o panu Dębcu czy nie, proszę mu przekazać to, co powiedziałem. Jeśli on, nie będąc radnym i mieszkańcem Gniezna, zabiera głos w sprawie komunikacji, to rozumiem iż zabiera go w imieniu organizacji politycznej Kukiz 15, jako przedstawiciel pana Józwiaka. Jeżeli panowie są takimi znawcami komunikacji, radziłbym, dla porównania, by sprawdzono ile kosztuje wozokilometr we Wrześni. Tam wynosi on 13,66 zł. Ryszard Niemann powiedział do wyraźnie już rozemocjonowanego wiceprezydenta: - Niech się pan tak nie denerwuje. Jarosław Grobelny kontynuował swoją wypowiedź, przytaczając kolejne argumenty, stwierdzając iż działacze wprowadzają opinię publiczną w błąd i manipulują. 

- Za 2016 rok dotacja do wozokilometra w Gnieźnie wynosiła 3,28 zł, w Inowrocławiu 6,51 zł, w Suwałkach 4,01 zł, Głogów 5,05 zł, Mielec 3,36 zł. Drogo-niedrogo - stwierdził wiceprezydent. Janusz Brzuszkiewicz nadmienił: - W Inowrocławiu jest w tej chwili CBŚ, więc może z tego powodu. Jarosław Grobelny odparł: - Proszę nie insynuować. Ja rozumiem, że być może, że taka jest intencja radnego, by zlikwidować spółkę MPK i powierzyć to prywatnemu podmiotowi. Nie można oceniać spółki na podstawie czegoś, co pan wie, bo rodzinnie gdzieś pan zna funkcjonowanie komunikacji, ale w znacznie innym wymiarze - stwierdził, odnosząc się do faktu iż brat radnego prowadzi firmę przewozową, ale radny poprosił po tym, aby w żaden sposób nie łączyć tych kwestii.

Do dyskusji włączył się Jerzy Lubbe: - Panie prezydencie, przyszedłem na komisję, chociaż nie jestem jej członkiem, bo myślałem iż będziemy rozmawiać merytorycznie. Weszliśmy na bardzo śliski grunt i jest mi bardzo pana żal, jako urzędnika. My jesteśmy radnymi, a pan jest tylko urzędnikiem i nie ma pan żadnych upoważnień do tego, by oceniać nasze kompetencje. Absolutnie żadnych. Gdyby to zrobił prezydent Budasz, który został również wybrany tak jak radni, to byłoby to dopuszczalne. Teraz pan sobie nakrzyczał i pan zaraz ucieka jak tchórz. Tak mężczyźnie nie przystoi - stwierdził radny, odnosząc się do faktu iż wiceprezydent zaczynał się już zbierać do wyjścia na konsultacje społeczne i kontynuował: - GPS tworzą nie tylko radni, którym bardzo leży na sercu miasto i to, co się w nim dzieje. Przez 3,5 roku, kiedy krytykowaliśmy spółkę czy inne działania w mieście, to zawsze staraliśmy się wskazać jakieś rozwiązania. Tak będziemy robić do końca tej kadencji. Staramy się być obiektywni, a jeśli pan wykrzykuje, że MPK chcemy likwidować, to wymyśla pan rzeczy, które być może chodzą panu po głowie. Jerzy Lubbe przytoczył także słowa prezydenta Tomasza Budasza: - "Pytajcie, dlaczego wy nie pytacie? My wam będziemy odpowiadać, kulturalnie, a nie poprzez konferencje prasowe". W ciągu ostatnich trzech tygodni, radni GPS złożyli 16 zapytań, interpelacji o dostęp do informacji publicznej. Wszystkie odpowiedzi dostałem i w żadnych nie ma odpowiedzi, a w siedmiu dostaliśmy wezwanie do uzupełnienia, czy jest to rzecz na tyle ważna, by ją udostępnić - mówił radny i przytoczył jedno z pytań, w którym chciał się dowiedzieć, jakie są wynagrodzenia prezesów i ich zastępców ze spółek miejskich za lata 2015 - 2018, na którą to odpowiedzi satysfakcjonującej nie uzyskano. Na to Jarosław Grobelny stwierdził iż takie informacje można uzyskać z oświadczeń majątkowych, dostępnych w internecie. Odnosząc się do kwestii konferencji GPS stwierdził iż Urząd Miejski będzie na takie "ataki" oraz "zaczepki" także odpowiadać: - Mijacie się państwo z prawdą i niestety manipulujecie liczbami. To jest niedopuszczalne. Ja nie mówię, że nie macie racji, że można niektóre sprawy rozwiązać inaczej, ale jest jedna zasada - nie kłamcie. Albo, nie mijajcie się z prawdą, bo za chwilę pan radny mnie pozwie i będę pierwszym w Gnieźnie więźniem politycznym, a nie chciałbym tego - stwierdził Jarosław Grobelny. 

Ponieważ wiceprezydent oraz prezes MPK zaczęli wychodzić z sali, Ryszard Niemann złożył wniosek o przełożenie spotkania komisji na inny termin i kontynuowania dyskusji w takim samym składzie. Propozycja ta jednak została odrzucona przez większość.

Dalszy tok dyskusji szybko się rozpłynął, gdyż Piotr Stasiak i Jarosław Grobelny wyszli z sali. Radni zadali zaledwie kilka pytań prezesowi PWiK oraz Urbisu, pomijając prezesa PEC. Emocjonujący przebieg całej rozmowy na komisji wskazywać jednak może, że takich sytuacji przed zbliżającymi się wyborami będzie jeszcze więcej.

Galeria

17 komentarzy