Pod kołami giną nie tylko koty, ale też jeże i inne zwierzęta. „Ten znak jest ich głosem”
Ustawiono ich kilkanaście i wzbudziły zarówno pozytywne opinie, jak i krytykę. Dla tych pierwszych, że ktoś w inny sposób zwrócił uwagę na zwierzęta wolnożyjące. Tych drugich, że to m.in. absurd oraz marnowanie pieniędzy. Kwestia taka, że ktoś postanowił zapłacić za to z własnych, prywatnych środków. A Miasto mówi: musimy dbać o zwierzęta wolnożyjące.


