|  Rafał Wichniewicz  |  Zostaw komentarz

1,5-roczna Zuzia miała siniaki i złamania. Violetta K. skazana!

Violetta K. w trakcie jednej z rozpraw w marcu 2025 r.

Dziś zapadł wyrok wobec matki 1,5-rocznej dziewczynki, która w lipcu ub. roku została jej odebrana z podejrzeniem znęcania się nad nią. Sąd zdecydował o surowszej karze, niż wnioskowana przez prokuratora. W uzasadnieniu wskazano na bierność kobiety wobec obrażeń, jakie nosiło dziecko, a także niespójność i rozbieżności w zeznaniach ojca i matki dziewczynki. 

Sprawę relacjonowaliśmy z uwagi na fakt, że wywoływała ona spore oburzenie wśród mieszkańców Gniezna. Swój początek miała w lipcu 2024 roku w jednej z kamienic przy ul. Kilińskiego, gdzie pracownicy MOPS zaalarmowali służby po tym, jak ujawnili podczas wizyty dziecko z widocznymi obrażeniami ciała. Później lekarze stwierdzili u 1,5-rocznej Zuzi siniaki, złamania oraz niedożywienie. Zarówno ją, jak i pozostałą trójkę dzieci, której nic nie było, rodzicom odebrano. Ojciec został skazany już kilka miesięcy temu, a matka, Violetta K., przebywa cały czas w areszcie. Kobieta była już kilka lat temu karana za podobny czyn przez inny sąd.

Półtora tygodnia temu miały miejsce mowy końcowe, w trakcie których prokurator zażądał dla oskarżonej 3 lat pozbawienia wolności, zakazu kontaktowania się w jakikolwiek sposób z dziewczynką i zbliżania na odległość mniejsza niż 20 metrów przez 10 lat, a do pozostałej trójki jej dzieci na taką samą odległość przez 5 lat. Oskarżyciel posiłkowy wnosił podobnie, podczas gdy obrona uznała iż dotychczasowy pobyt w areszcie jest wystarczającą karą za czyn dotyczący braku udania się z dziewczynką do lekarza z widocznymi obrażeniami ciała. Wobec pozostałych zarzutów stwierdzono, że nie ma dowodów na czynny udział i umyślne spowodowanie obrażeń – wskazywano, że dziewczynka miała się rzekomo przewracać podczas nauki chodzenia oraz wypaść z wózka.

Dzisiaj, tj. 25 lipca 2025 r., przed Sądem Rejonowym w Gnieźnie zapadł wyrok wobec Violetty K. Kobieta została skazana na karę 5 lat pozbawienia wolności z zaliczeniem dotychczasowego aresztu. Jest to kara surowsza od tej, jakiej żądał prokurator. Dodatkowo wobec K. orzeczono zakaz zbliżania się na 20 m i kontaktowania się z pokrzywdzoną przez 10 lat, a także zakazu zbliżania się i kontaktowania z pozostałą trójką dzieci przez 5 lat. Wyrok nie jest prawomocny. Oskarżonej nie było w sali podczas odczytywania wyroku.

– Sąd uznał, że ten materiał dowodowy jest wystarczającym do uznania, że oskarżona dopuściła się czynu zamieszczonego w akcie oskarżenia – przekazała sędzia Ewa Pieprzyk. Wskazała, że dziewczynka z uwagi na fakt, że była wcześniakiem, wymagała systematycznej opieki lekarskiej. W początkowym okresie, zaraz po porodzie, otrzymała ją od rodziny zastępczej, a po tym, kiedy dziewczynka wróciła do Violetty K.,  jej zdrowie wyraźnie nie ulegało poprawie. – Oskarżona zaprzestała wizyt u lekarza, prowadzenia rehabilitacji i efekt był taki, że dziecko, gdy opuszczało rodzinę zastępczą, było dzieckiem siedzącym, pełzającym, początkowo raczkującym, nie było zastrzeżeń do jego stanu zdrowia. Po kilku miesiącach po pobytu w rodzinie państwa K., ten stan uległ regresowi – wskazała sędzia.

– Sąd nie dał wiary twierdzeniom oskarżonej, jakoby do tych najpoważniejszych obrażeń doszło na skutek przewrócenia wózka z małoletnią – dodała sędzia Ewa Pieprzyk, wskazując, że ta wersja pojawiła się pół roku po ujawnieniu sprawy: – Oskarżona twierdziła, że do zdarzenia doszło dzień przed jej zatrzymaniem, podczas gdy z zeznań jej męża wynikało, że do zdarzenia doszło kilka dni wcześniej. Już tego rodzaju wątpliwości powodowały, że sąd nie dał wiary, że tego typu zdarzenie miało miejsce – mówiła. Brak reakcji na widoczne obrażenia ciała, szczególnie złamania, które nie były w żaden sposób opatrzone, stały się obciążające dla oskarżonej. Sędzia wskazała, że co prawda nie ma dowodów na umyślne niedożywienia dziecka, to jednak stan dziewczynki wskazywał, że nie otrzymywała należytej opieki w tym względzie, czego wymagał jej ogólny stan zdrowia – urodziła się jako wcześniak.

Po ogłoszeniu wyroku adw. Jędrzej Kwiczor, obrońca oskarżonej przyznał, że na pewno zostanie złożona apelacja. Wyrok uznał za surowy: – Na pewno nie mogę się zgodzić z tym, co sąd powiedział na temat obrażeń zarejestrowanych na telefonie mojej klientki, ponieważ dosyć istotne, charakterystyczne obrażenie dziecka, które jest traktowane jako działanie mojej klientki, pojawia się na zdjęciach na przestrzeni kilku miesięcy w niezmienionej formie, tym samym miejscu – jest to zmiana naczyniowa, z którą dziecko się po prostu urodziło. Odnoszę wrażenie, że sąd właśnie to najbardziej widoczne obrażenie jako aktywne działanie mojej klientki – stwierdził i dodał jeszcze: – Ze zdziwieniem zauważyłem, że wiele osób, w tym osoby występujące w tej sprawie jako świadkowie, nawoływały bądź też wypowiadały się w sposób skrajnie negatywny, często przemocowy na temat tej sprawy mojej klientki, co należałoby z nią zrobić. Jeśli mamy żyć w cywilizowanym społeczeństwie, które tego typu sprawy rozstrzyga metodami prawnymi, to oburzenie, owszem, jest dopuszczalne dla społeczeństwa taką czy inną sprawą, ale nawoływanie do linczu, przemocy, siłowego załatwienia tej czy innej sprawy jest absurdalne. Po to jest sąd, aby takie sprawy rozstrzygać – dodał na koniec.

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments



© Gniezno24. All rights reserved. Powered by Libermedia.