O sprawdzenie tego, co planuje się przekazywać w podstawie programowej nowego przedmiotu szkolnego, apeluje Ruch Narodowy, Związek Dużych Rodzin 3+ oraz Młodzież Wszechpolska. Jak twierdzą, mimo iż w jego treści jest sporo wartościowych tematów, tak są również te, które uważają za kontrowersyjne.
Od 1 września br. uczniowie klas 4-8 szkół podstawowych oraz w średnich, będą mieli w programie nauczania nowy przedmiot – edukacja zdrowotna. Wokół niego pojawiło się już sporo dyskusji w ogólnopolskich mediach. Teraz do tematu odnieśli się przedstawiciele trzech organizacji z terenu Gniezna.
– Edukacja zdrowotna od dłuższego czasu wzbudza kontrowersje. Początkowo miała być obowiązkowa, a obecnie jest to przedmiot, z którego można wypisać swoje dzieci. Apelujemy do rodziców, by rozważyli, czy treści, jakie znajdują się w programie przedmiotu, trafiały do ich pociech. A w programie widać niepokojący trend usuwania treści związanych z rodziną, małżeństwem, a wprowadzania lewicowej doktryny, w postaci takich pojęć, jak tożsamość płciowa czy orientacja psychoseksualna. Jesteśmy przeciw takim zmianom i lewicowej indoktrynacji naszych dzieci. Rodzina to fundament narodu, a fundamentem rodziny jest małżeństwo oparte o związek kobiety i mężczyzny – przekazał Bartosz Mróz z Ruchu Narodowego, który dodał, że obecnie nadal nie jest znana treść podręczników, a nauczycielom daje się spore pole do własnej interpretacji: – Apelujemy do pedagogów, by podejmując się pracy nad nowym przedmiotem pamiętali, że najważniejsze jest dobro naszych dzieci.
Aneta Dorobek ze Związku Dużych Rodzin 3+ dodała, że dzięki protestom, jakie odbyły się w ub. roku, z programu usunięto już wiele kontrowersyjnych treści, ale wciąż pozostają takie, które wzbudzają sporo uwag. – Jako Związek Rodzin 3+ wystosowaliśmy pismo do ministerstwa z prośbą o głębszą analizę treści, które są zawarte w edukacji zdrowotnej, aby przeprowadzone były szersze konsultacje w tej kwestii. Na chwilę obecną bardzo wąskie gremium specjalistów brało w tym udział i nie zostały tam zawarte żadne opinie ani rodziców, ani pedagogów, ani specjalistów, którzy na co dzień są psychologami, psychiatrami, którzy zajmują się taką delikatną kwestią, jak zdrowie psychiczne naszych dzieci – mówiła. Jak wskazała, obecnie przedmiot jest wprowadzany na szybko, bez dobrego rozpracowania tematów, które będą poruszane w trakcie lekcji. Nadmieniła również, że w przyszłości jest ryzyko możliwości zapraszania do szkół osób, co do których nie jest wiadomym, jakie treści będą przekazywać uczniom: – Zachęcamy rodziców, aby zapisywali się do Rady Rodziców, żeby śledzili te treści, które są przemycane w szkole i by zastanowili się, czy warto, aby dziecko chodziło na edukację zdrowotną, która jest dodatkową lekcją.
Jak wskazali organizatorzy konferencji, w podstawie programu nauczania w edukacji zdrowotnej znajduje się wiele wątków, które pojawiają się na innych przedmiotach, m.in. wiedzy o społeczeństwie, biologii, edukacji dla bezpieczeństwa, informatyce itp. – W tej ustawie można znaleźć wiele praktycznych rzeczy, wyciągniętych żywcem z tamtych przedmiotów, jak orientowanie się w statucie szkolnym, wyjaśnienie pojęcia mediacji, uczeń porównuje zadania poszczególnych szczebli samorządu terytorialnego, jak działa budżet obywatelski, czym są młodzieżowe rady gmin, powiatów – wymieniał Karol Kaczyński z Młodzieży Wszechpolskiej. Jak dodał, to 10% całej podstawy programowej jest „niepokojące”: – Z tych rzeczy, które w tej ustawie można wyszczególnić, jest dieta planetarna, czyli praktycznie pozbycie się mięsa z jadłospisu, nie mogło zabraknąć kwestii LGBT i aborcji, jest też wspomniane o szeroko pojętym klimatyzmie – ciekawe, w jaki sposób będzie to weryfikowane (…). W kontekście rodziny nie jest nigdzie wspomniane o planowaniu rodziny, o pięknie tej rodziny, za to można trafić na takie pojęcia jak depresja w ciąży, depresja poporodowa, które oczywiście występują, ale równowagi i dla zachowania pełnego spojrzenia, inne pojęcia związane z rodziną są praktycznie pominięte, a samo pojęcie małżeństwa jest włożone pomiędzy związki partnerskie, nieformalne i ludzi żyjących w separacji.
Adwokat Katarzyna Markiewicz wyjaśniła kwestie prawne odnośnie uczestnictwa w zajęciach: – Apelujemy do rodziców, żeby zapoznali się z podstawą programową edukacji zdrowotnej i podjęli swoją własną, świadomą decyzję, czy chcą, aby ich dzieci uczestniczyły w tych zajęciach, czy nie. Jeśli rodzic życzy sobie tej edukacji, to akurat sprawa jest bardzo prosta, ponieważ rozporządzenia zostały tak ujęte, że dzieci automatycznie są na nią zapisane. Ci, którzy nie zgadzają się z niektórymi kwestiami i nie chcą, by ich dzieci uczestniczyły w tej edukacji zdrowotnej, albo po prostu uważają, że te kwestie lepiej przekażą sami w swoim domu, to muszą z tej edukacji zdrowotnej zrezygnować. Rozporządzenia wchodzą w życie 1 września, a więc te oświadczenia możemy zacząć składać w poniedziałek 1 września, a ostateczny termin to 25 września.
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.
Doskonałe podsumowanie tego przedmiotu i zagrożeń, które niesie. Wejście na tą drogę to zjazd po równi pochyłej. Ale ten przedmiot raz wprowadzony będzie stopniowo „udoskonalany” i „aktualizowany”, tak, że granice będą przesuwane coraz dalej, dokładnie tak jak dzieje się to na Zachodzie. W tym samym modelu uczą się dzieci w Niemczech, Anglii, Francji i innych krajach. Tylko, że tam podczas „edukacji seksualnej” już 9-10 latki rozmawiają o rodzajach seksu, o „zabawkach seksualnych”, oglądają gumowe fantomy męskich i żeńskich genitaliów poruszające się by zobrazować stosunek seksualny, rysują genitalia, w późniejszych klasach oglądają filmy pornograficzne. We przedszkolach mają kąciki do masturbacji i są do niej zachęcane. Wszystko jest im przekazywane jako „neutralna wiedza” potrzebna do życia i zdrowego funkcjonowania. Efekt? Skala przemocy na tle seksualnym nieletnich na nieletnich jest powalająca i rośnie z roku na rok! Ogromny problem z pedofilią! Bo te programy deprawują dzieci, seksualizuja je, są po prostu złe. Nie mówiąc o skali aborcji, niechcianych ciąż, chorób wenerycznych i rozchwiania identyfikacji płciowej. Miesza im się w głowach i zaburza ich prawidłowy rozwój! Dlaczego u nas jest tak spokojnie w porównaniu do Zachodu, dlaczego rodzina wciąż jest ważna dla młodych, dlaczego ważni są rodzice i młodzi im ufają, dlaczego mamy jeden z wyższych w Europie wiek inicjacji seksualnej? dlaczego mamy wciąż wieje tradycyjnych rodzin? Bo mądrze uczyliśmy nasze dzieci! A teraz ma to zostać zepsute, podeptane, bo ideolodzy są u władzy i chcą nam tu przeprowadzić rewolucję! Rodzice, nie dajcie się zwieść! Chrońcie swoje dzieci!
Ula.M nie wiem, skąd pobierasz swoje informacje, ale mogę wszystkich zapewnić, że to co wypisuje ta osoba to kompletne bzdury.
Uważam, że szkoła lub inna „poważna“ instytucja, jak najbardziej powinny kształcić naszą młodzież w tematach przygotowania seksualnego lub jak to kiedyś nazywano „przygotowanie do życia w rodzinie“.
Lepiej jest przecież usłyszeć to i być przygotowanym w tego rodzaju tematach przez profesjonalistów, a nie przez internet, który przepełniony jest właśnie pornografia i przemocą seksualną.
A Ciebie Ula.M zapraszam na edukację seksualną i lekcje etyki do tego zdegenerowanego kraju, jakim są Niemcy.
Pozdrawiam wszystkich i proszę zachowajcie odrobinę rozsądku i nie dajcie się nabierać na fałszywą propagandę.
Jakieś oszołomy młode z gniezna będą pouczaly rodziców co mają robić ze swoimi dziećmi. Żenada i błazenada