|  Rafał Wichniewicz  |  4 komentarze

„Cieszyła się, że tego dnia nie dostała lania”

W minionym tygodniu przed Sądem Rejonowym w Gnieźnie odbyła się druga część procesu ws. znęcania się nad 5-letnią dziewczynką, nad którą miał się pastwić jej ojczym. Dziewczynka po czasie zaczęła opowiadać rodzicom zastępczym, co ją spotykało w domu i za co była „karana” biciem, oblewaniem wodą, zabieraniem na noc pościeli itp.

Miesiąc temu, na rozpoczęciu procesu, zeznawali oskarżeni zeznająca z wolnej stopy matka dziewczynki Karolina P. oraz doprowadzony z aresztu ojczym Robert S. Po nich swoje wspomnienia z interwencji w styczniu br. w domu przy ul. Lecha złożyli policjanci oraz ratownicy medyczni (zobacz więcej). Bicie po całym ciele, zmuszanie do jedzenia, a w przypadku jego wypluwania oblewanie zimną wodą, także do nosa, wpychanie papieru do buzi oraz ogólne zamęczanie organizmu dziecka – takie m.in. zarzuty pojawiają się w sprawie przeciwko Robertowi S. O wszystkim miała wiedzieć jej matka.

Teraz przyszła pora na kolejnych świadków, którzy mieli kontakt z dziewczynką po jej odebraniu przez służby. Wystraszona, zmaltretowana mała pacjentka trafiła najpierw do szpitala, a kiedy wyzdrowiała – do rodziny zastępczej.

Szczególnie uwagę zwracały słowa matki zastępczej dziecka, która wspominała pierwszy dzień, kiedy ta trafiła pod ich opiekę: – Kiedy zobaczyła męża, pierwszym pytaniem, jakie padło, to „czy ty będziesz mnie bić tak, jak mój niedobry tata?” – wspominała. Dopiero, kiedy zobaczyła, że w tej rodzinie są inne dzieci, dziewczynka nabrała więcej ufności.

Jak dodała, na samym początku bała się spożywania posiłków, pytała się, czy musi wszystko zjeść, a do tego nie chciała brać kąpieli – na samą myśl przechodził ją strach, gdyż wciąż miała wspomnienia kar, jakie ją wcześniej spotykały. – Reagowała strasznie, nie chciała nawet podejść do umywalki i umyć rączek – przyznała. Przekonywanie dziecka do kąpieli następowało etapami, poprzez zabawę i kontakt z innymi dziećmi.

Dopiero po czasie dziewczynka, kiedy nabrała ufności, zaczęła tak od siebie opowiadać, co ją spotykało: – Mówiła o tacie, że po prostu ją bił, o tym, jak była karana i jak sobie na to „zasłużyła”. Cokolwiek się nie wydarzyło. Kiedy była bita, mówiła jej mama, że ona sobie na to zasłużyła i dlatego tata ją bił. Opowiadała szczegółowo o tym, co się działo – o pasku od torebki, którym dostawała, o jakimś kiju – to mógł być jakiś kij od miotły lub czegoś takiego, bo ona sama nie potrafiła dokładnie określić, co to było. Dostawała nimi na pupę. Opowiadała o kwaśnej zupie, którą musiała jeść, po której wymiotowała na podłogę – dodała kobieta.

W tych opowieściach było też oblewanie wodą po twarzy, także do nosa, zabieranie kołdry do spania i poduszki oraz zastraszanie – to ostatnie było tak silne, że dziewczynka uważała, że na wszystkie te kary po prostu „zasługiwała”, co rodziło w rodzinie zastępczej wiele nieoczekiwanych sytuacji: – Dla niej wszystko, co robiła stanowiło, że była niegrzeczna. Czy leżała zabawka, czy nie odłożyła kredki na swoje miejsce. Moim zdaniem każde zachowanie dziecka, które jest normalne, dla niej to była niegrzeczność – mówiła.

Nawet wspomnienia ze świąt były złe: – Opowiadała, że „mój niedobry tata był przebrany za gwiazdora”. Moim zdaniem to powinno być dobre wspomnienie, a nawet ze świat Bożego Narodzenia nie potrafiła się cieszyć. Cieszyła się, że tego dnia nie dostała lania – przytaczała słowa dziecka i dodała, że z tych opowieści wynika, że jedynym dobrym wspomnieniem z dawnego domu był jej młodszy braciszek: Kiedyś u pani psycholog wykonała obrazek – miała narysować tatę. Narysowała takiego małego ludzika i taką wielką dłoń.

Obecnie dziewczynka je normalnie – tyle, ile zechce. Nie chodzi głodna, rozwija się, choć jest bardzo aktywna – jak to bywa z dziećmi. Dopiero w rodzinie zastępczej nauczyła się jeździć na hulajnodze i rowerku, bo wcześniej nie miała dostępu do takich atrakcji. Ona teraz wie i jest tego świadoma, że to nigdy nie powinno było się wydarzyć i że to nie jest jej wina – mówiła matka zastępcza i dodała, że dziewczynka za całą interwencję, odebranie od rodziców i zatrzymanie ich, obarczała siebie: – Myślała, że to wszystko, co się stało, to jej wina. 

W trakcie zeznań zarówno sędzia Katarzyna Czyżowicz-Szymańska, jak i przedstawiciele obu stron dopytywali o różne okoliczności zdarzeń czy wspomnień. Także to, na ile niektóre z tych opowieści mogły być przez nią wymuszone. Matka zastępcza odpowiedziała, że nie jest to możliwe, dziewczynka zawsze sama od siebie zaczynała opowiadać: – Nie oczekiwaliśmy od niej, by ona nam mówiła, co się działo w domu. Pani psycholog odradzała nam „wyciąganie” informacji od niej. Kiedy jest gotowa, po prostu mówi – dodała.

Również ojciec zastępczy wspominał podobnie całą sytuację, kiedy dziewczynka trafiła pod ich opiekę: Oliwia wszystkim mówiła o tym, jak tata ją bił. Bił ją ręką, po całym ciele, po głowie… – mówił. 

W dalszej części zeznawała też pracowniczka szpitala, zatrudniona jako interwent kryzysowy. Tak wspominała diagnozę dziewczynki po interwencji: Na każde pytanie o to, a ono padało wielokrotnie, czy ją coś boli, odpowiadała, że nie. Stąd moja ocena jej dużego lęku i ostrożności. Widzieliśmy, że nie jest to prawdą, że ją nic nie boli, bo przy każdym dotyku, zachowywała się bardzo bólowo – unikała, mimo iż chciała być grzeczna. Nie mogła też stanąć na własnych nogach o własnych siłach – stwierdziła, nadmieniając, że również jej zdaniem dziewczynka była bardzo rozwinięta, jak na swój wiek: Dziewczynka była ciągle wystraszona, zalękniona, pytała się czy znowu dostanie lanie itp.

Jako ostatnie zeznawały wychowawczynie z przedszkola, do którego chodziła dziewczynka, jednak jak przyznały, przestała do niego uczęszczać wiosną 2024 roku (z uwagi na przeprowadzkę). Nigdy nie zauważyły niczego niepokojącego, ani również samo dziecko im nic nie sygnalizowało, choć miało sporo nieobecności w ciągu roku. Z zeznań wynika, że znęcanie miało nastąpić w późniejszym czasie. Kolejna odsłona sprawy – w październiku br.

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
4 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Dyzio
Dyzio
17/09/2025 14:57

gryps już poszedł w Polskę czekamy za tobą mendo

Jaimojjj
Jaimojjj
16/09/2025 22:36

Ile będzie tych rozpraw za pieniądze podatników .Wyrok sądu powinien zapaść na pierwszej wokandzie WINNI na dożywocie i po 99 batów dziennie

Edward
Edward
16/09/2025 20:38

Wsadzić na 10 lat niech dostanie nauczkę sam musiał być poniżany i przelał to na maile niewinne dziecko

Ostatnio edytowane 3 miesięcy temu przez Edward
Czytelnik
Czytelnik
16/09/2025 20:21

Mam nadzieję że Braciszek nie mieszka w tym samym domu. Oby też mu się nie dostawało, czy ktoś nad tym panuje?



© Gniezno24. All rights reserved. Powered by Libermedia.