Zniknął z ośrodka, na jeziorze szukały go służby. Odnalazł się 150 km dalej

W niedzielne popołudnie służby zostały powiadomione o zaginięciu młodego mężczyzny na terenie ośrodka wypoczynkowego w Skorzęcinie. Na nogi postawiono służby, które prowadziły poszukiwania na lądzie i wodzie. Sprawa rozwikłała się po pewnym czasie.
3 sierpnia wczesnym popołudniem służby zostały powiadomione o zaginięciu młodego mężczyzny w ośrodku wypoczynkowym w Skorzęcinie. Miał on być widziany ostatni raz w środku nocy w miejscowej dyskotece, po czym ślad po nim się urwał.
Osoby, z którymi przebywał tej nocy, zaniepokoili się jego nieobecnością i po bezskutecznej próbie nawiązania kontaktu, zaalarmowali odpowiednie służby. Natychmiast rozpoczęto intensywne poszukiwania, w które zaangażowano OSP ze Skorzęcina i Witkowa, a także strażaków z JRG Gniezno oraz policję.
Działania prowadzone były zarówno na lądzie, jak i na wodzie – do poszukiwań wykorzystano łodzie, które przeczesywały Jezioro Niedzięgiel, gdyż podejrzewano, że mogło dojść do utonięcia. W akcji poszukiwawczej na lądzie brali udział także policjanci.
Na szczęście historia zakończyła się szczęśliwie – mężczyzna odnalazł się cały i zdrowy po około 4 godzinach. Według naszych informacji, kiedy był poszukiwany w Skorzęcinie, znajdował sie już 150 kilometrów dalej, w swoim miejscu zamieszkania.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.





















Ciekawe kto poniesie koszty tej niepotrzebnej operacji…
Kompletny brak odpowiedzialności, graniczący z głupotą. Wystarczył jeden telefon do znajomych lub parę słów do ludzi-pracowników ośrodka. Cała akcja poszukiwania zapewne nic nie kosztowała winowajcy, zapłaci społeczeństwo..Ludzie zacznijcie myśleć.