|  Rafał Wichniewicz  |  2 komentarze

Poznawali historie z Lasu Jelonek

Spore grono mieszkańców wybrało się w poniedziałkowe południe na spacer po historii Lasu Jelonek, zaplanowany przez Organizację Turystyczną „Szlak Piastowski”. Mimo zimna oraz pory, która być może nie każdemu pasowała, wiele osób zdecydowało się na prawie dwugodzinną wyprawę duktami, słuchając wspomnień o tym miejscu.

Podróż po historii zaczęła się od pętli autobusowej na końcu ul. Witkowskiej, a w zasadzie to już w gminie Niechanowo – na tym odcinku szosa znajduje się już poza miastem. Stąd też nie mogło być innego gospodarza tego miejsca, jeśli nie Leszka Kubackiego, bacznego obserwatora leśnych (i nie tylko) spraw.

Spacer zaczął się od tej najdawniejszej, spisanej historii, a więc rogatek szosowych, gdzie uiszczano opłaty za przejazd drogą. Dalej podążano tymi dziejami przez wiele różnych wątków dotyczących tego miejsca – od własności lasów, należących dawniej do Żółtowskich z Niechanowa, poprzez działalność „powietrznego kurortu” aż po czasy współczesne. To tutaj przed wojną i jeszcze po okupacji, w ciepłe dni przybywały tłumy gnieźnian, idących pieszo czy jadących kolejką po to, by w otoczeniu drzew i świeżego powietrza piknikować oraz odetchnąć od zgiełku miasta, a w salach tutejszej karczmy – zjeść i napić się (a niekiedy brać udział w zabawach).

Te oblicze zabaw i rozrywki przyćmiewał mroczny czas okupacji, zbrodni dokonywanych przez Niemców w pobliskich lasach, ale też potajemnego świniobicia w piwnicy leśniczówki. To także wkroczenie Armii Czerwonej w 1945 r., której szlak znaczony był ciałami Niemców, w tym także cywilów, porzuconymi wzdłuż szosy. Gdzieś w leśnych odstępach nie zabrakło wspomnień o kryminalnych zbrodniach, które rozgrywały się na tym terenie przed wojną i tuż po niej, której ślady swojego czasu także tu opowiadaliśmy. Całość wieńczył wątek Moto Baru, którego los kilka tygodni temu przypieczętował pożar – póki co, pozostaje czekać na ewentualną dalszą decyzję o jego odbudowie. 

Uczestników interesowała nie tylko historia, ale także flora i fauna, na które to pytania bez skrępowania Leszek Kubacki odpowiadał, wskazując znaczenie działalności leśników, prowadzących gospodarkę na tym terenie, ale też myśliwych, którzy kontrolują stan zwierzyny. Całość zakończyła się w oddaleniu od szosy, na drodze prowadzącej w leśną gęstwinę. 

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
2 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Gość
Gość
30/12/2025 05:01

Witam. Kiedy następne spotkanie z panem Kubackim? Myślę, że chętnych będzie więcej.

Maria
Maria
29/12/2025 21:07

Leszek, moje wspomnienia z Jelonka są dość wczesne, bo jako mała dziewczynka i pewnie może już był brat i jedna z sióstr na świecie jeździliśmy z rodzicami małą kolejką do lasu. Z dworca kolejki wąskotorowej, gdzie zaczynała się podróż, „pędziliśmy” do stacji kolejowej w Jelonku po drodze zatrzymując się na stacji Wiktoryjka , czyli Ogród Wiktorii. Na rodzinny piknik do lasu zabieraliśmy ze sobą koce, jakieś jedzenie, w tym obowiązkowe jajka na twardo, pomidory i jakaś wędlina, o ile udało się ją zdobyć. A wielką frajdą była oranżada i cukierki kupowane w przydworcowym kiosku na Jelonku. Później już, kiedy rodzice mieli samochód, to docieraliśmy nadal do tego samego miejsca w lesie starym, przedwojennym autem i mogliśmy wtedy zabierać ze sobą inne atrakcyjne rzeczy, w tym……patefon i płyty! Do dzisiaj cały czas słyszę w uszach piosenkę „Przybądź do mnie, dam ci kwiat paproci”, która była wówczas szlagierem i szła w kółko, bo się nigdy nie znudziła. Niestety, płyta się czasem zacinała, ale jakoś po lekkim popchnięciu muzyka szła dalej. Jakie to były czasy!



© Gniezno24. All rights reserved. Powered by Libermedia.