Mokotów, Żoliborz, Stare Miasto, Śródmieście, Kampinos, Powiśle – to tylko część frontów, na których walczyli powstańcy urodzeni w Grodzie Lecha lub z nim związani.
Mimo iż od tej historii minęło wiele lat, a wśród współczesnych nikt o niej nie pamięta, to opis tragedii, jaka rozegrała się na przedmieściach Gniezna, nawet i dziś może przerażać - nieznany sprawca zamordował w sumie trzy osoby.
Na tego typu inicjatywę, która była czymś wszechobecnym w większych miastach Rzeczypospolitej, przyszło czekać do drugiej połowy lat 30. „Dzieciniec” – bo tak przyjęło się określać teren położony przy ul. 3 Maja, choć jest miejscem od lat wszechobecnym w świadomości mieszkańców Grodu Lecha, także ma swoją historię.
Zgromadzeni na cmentarzu śledczy stali nieco na uboczu. Kilka metrów od nich grabarz wraz z pomocnikiem rozkopywał grób. Niedaleko leżał drewniany krzyż, zdjęty z kopca i odłożony na bok, a w pobliżu walały się zaschnięte kwiaty.
W środę kontynuowany był proces w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło w lipcu 2020 roku na szosie pod Dziekanowicami - zginęły w nim dwie młode osoby.
Gdyby te plany doszły do skutku, na obu krańcach ul. Warszawskiej wznosiłyby się dzisiaj dwie świątynie. Nie da się jednak ukryć, że to właśnie ta druga, której nigdy nie wybudowano, stałaby się solą w oku ówczesnych mieszkańców, choć na pewno stanowiłaby ciekawe rozwiązanie architektoniczne w tej części miasta.
W trakcie prac budowlanych, prowadzonych w rejonie nowej inwestycji w centrum Gniezna, odkopano pozostałości budynku, który został zbombardowany we wrześniu 1939 roku.
Tłumy ludzi, bliżej nieznane uroczystości połączone z obecnością wojska oraz znajome budynki ujęte na fotografiach - taki wniosek nasuwał się po pierwszym zapoznaniu z niewielkim zbiorem zdjęć, które przekazał nam pan Karol, mieszkaniec Gniezna. Może ktoś kogoś na nich rozpozna?
Strona 1 z 19

Ostatnio dodane