Przed Sądem Rejonowym w Gnieźnie ruszyła dziś rozprawa w sprawie policjantów, którzy półtora roku temu wywieźli do lasu nieprzytomnego mężczyznę - jego ciało znaleziono dzień później w miejscu, gdzie go wcześniej pozostawiono.
Wrzask przerażonych ludzi, ryk silników lotniczych i huk eksplozji bomb spadających na pociąg. Takie prawdopodobnie były ostatnie chwile życia kilkunastu osób, których śmierć spotkała 6 września 1939 roku na stacji w Gębarzewie oraz na dalszych odcinkach linii kolejowej. Co jednak dokładnie stało się na tym terenie w trakcie okupacji?
Od trzech dni przez miasto przetaczały się tabuny uchodźców z miejscowości położonych bliżej granicy z Niemcami. Zapełniali szosy, stając się łatwym celem dla wrogiego lotnictwa. Jednocześnie Gniezno opuściło już regularne wojsko i władze administracyjne.
Mijamy je codziennie. Miejsca, gdzie ludzie ginęli pod gradem bomb. Ulice, którymi triumfalnie wkraczały wrogie wojska. To miasto, które miało na zawsze pozostać niemieckie.
Wschodzące słońce rozświetliło ogromny słup dymu unoszący się nad dogaszającym miastem. Tliły się drewniane elementy budynków, które kilka godzin wcześniej strawił pożar, jaki wybuchł wieczorem w dzielnicy żydowskiej. W ogniu stanęło w sumie 245 budynków, w tym 111 domów. Setki gnieźnian straciło swój dobytek i nie miało dokąd wracać. Przed nimi stanęło trudne wyzwanie - odbudowa miasta.
środa, 07 sierpnia 2019 11:00

Tragedia przez niedbalstwo

Był środek nocy 7 sierpnia 1907 roku. Zawiadowca stacji Gnesen wyjrzał z nastawni i spojrzał w kierunku wschodnim, skąd miał przyjechać rozkładowy pociąg pospieszny. 
Mokotów, Żoliborz, Stare Miasto, Śródmieście, Kampinos, Powiśle – to tylko część frontów, na których walczyli powstańcy urodzeni w Grodzie Lecha lub z nim związani.
Była najdłużej budowaną inwestycją drogową w historii Gniezna. Powstawała praktycznie 30 lat i dziś nie wyobrażamy sobie bez niej naszego miasta.
Strona 1 z 11

Ostatnio dodane