Migawki z miasta – posprzątany po zimie trawnik znowu „uzupełniony” psimi odchodami

Nie dość, że na ruchliwej ulicy, to jeszcze w pobliżu komendy Policji oraz innych urzędów – a jednak „nikt nic nie widzi” i trawnik jest wciąż zanieczyszczany. To sytuacja z ul. Sienkiewicza, o której informuje nas mieszkaniec, ale podobne mają miejsce na innych ulicach centrum Gniezna, gdzie psie odchody na chodnikach to wręcz codzienność – ul. Mickiewicza, św. Wawrzyńca, Stroma itp.
Z tą sprawą zwrócił się do nas jeden z mieszkańców śródmieścia z rejonu ul. Sienkiewicza. Jak sam przyznał, po zimie i śniegu, który długo zakrywał niechlubny „zwyczaj” właścicieli psów, trawniki w tym rejonie zostały posprzątane. Problem jednak powraca, czego dowodem mają być nadesłane zdjęcia.
– Około dwóch tygodni jak zostały uprzątnięte odchody po psach na trawniku przy ulicy Sienkiewicza od strony Policji. Sytuacja wraca jak bumerang i nie ma jak uchwycić osoby która jest za to odpowiedzialna chociaż straży miejskiej wskazywano potencjalna osobę. Czy ktoś w końcu za to się weźmie przykładowo ukarać wysokim mandatem? – pisze gnieźnianin.
Niedawno jeden z innych mieszkańców centrum zwrócił też naszą uwagę na wpis Urzędu Miejskiego, informującego o tym, że w 2025 roku ukarano 8 osób (aż/tylko?) za zanieczyszczanie psimi odchodami chodników. Jak wskazał, gdyby chciano faktycznie nauczyć właścicieli psów konsekwencji, to takich mandatów powinno być znacznie więcej – o czym można się przekonać, że problem notorycznie powraca właśnie na wspomnianych wyżej ulicach, ale też w innych rejonach Gniezna.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.






















Społeczeństwo zwariowało na tle psów. Zajmują się nimi, lepiej, jak dziećmi. Ubierają je, ba, wożą w wózkach, całują przytulają, a nawet z nimi -brrrr -śpią! Niestety, psy można nauczyć słuchania poleceń, ale jakoś do tej pory nie można wyegzekwować od ich panisk nauki za przeproszeniem srania w przygotowane specjalnie dla nich miejsce. Tak, jak koty. mają swoją kuwetę i właściciel buja się z tym wynoszeniem żwirku i utrzymaniem porządku w swoim domu. Niestety, psy nie wiedzieć dlaczego są wyprowadzane z tą potrzebą na miasto, które jest obsikiwane i podczas upałów śmierdzi na odległość niszcząc również tereny zielone, no i z tym oddawaniem kupy jest jak widać odwieczny problem. Są jednostki, które noszą ze sobą jakieś woreczki i zbierają te gówienka. Ale zaobserwować to można tylko przy mniejszych psiakach. Niestety po wielkich brytanach kupy te często zostawiają tam, gdzie te psy się załatwiają i potem mamy widok miasta do reszty zakichanego, brudnego śmierdzącego, nieestetycznego i odrażającego. Nie znam się na zoologii, ale myślę, ze skoro można psy wytresować do wielu zadań, to można je także nauczyć do załatwiania tego problemu w domu. Niech ich właściciele się z tym bujają sami niech wynoszą te odpady tam, gdzie jest do tych celów miejsce. Ja, jako niemilośnik psów nie mam ochoty codziennie chodząc po mieście sprawdzać tylko chodniki, bo nie po to mieszkam tutaj, by wiecznie chodzić ze spuszczoną głową.
Właściciele psów w mieście powinni wnosić opłaty za sprzątanie po psie. Każdy chodzi z woreczkiem, każdy mówi że sprząta to kto to zostawia. Jeśli nie ma się warunków do trzymania swojego pupila (ogrodu) to się psa w mieście nie trzyma – pies się męczy i inni mieszkańcy też bo to pod ich oknami pieski załatwiają swje potrzeby. No a jeszcze spróbuj zwrócić uwagę to zostaniesz wyzwany od najgorszych. Paranoja. Ktoś powie są wybiegi , no i co z tego jak mało ludzi tam chodzi , a pies po drodze zrobi to co natura mu nakazuje.