Przedstawiciele kilku samorządów wojewódzkich oraz lokalnych spotkali się w Janowcu Wielkopolskim, by rozmawiać o przyszłości linii kolejowej prowadzącej z Gniezna do Nakła i Chojnic. Część z nich, zwłaszcza tych mniejszych mówi, że czują potrzebę swoich społeczności, by odzyskać połączenia pasażerskie na tym szlaku. Więksi „gracze” przyznają, że to oznacza duże koszty, ale najpierw potrzeba zbadać faktyczne zapotrzebowanie.
Temat linii kolejowej 281 na odcinku od Gniezna do Nakła nad Notecią był już kilkukrotnie poruszany na portalu w ostatnich miesiącach. Najbliżej Gniezna, szczególną aktywność w tym zakresie wykazuje się właśnie w Janowcu Wielkopolskim. Mieszkańcy i samorządowcy tej miejscowości, z nazwy wielkopolskiej, a faktycznie położonej w województwie kujawsko-pomorskim, czują się wykluczeni komunikacyjnie. Dojazd do Bydgoszczy czy Poznania to kwestia połączeń autobusowych, nie zawsze dogodnych. Do tego znacznie na uboczu od S5. A przez miasto przechodzi linia kolejowa 281, łącząca Gniezno, Mieleszyn, Janowiec, Damasławek, Wapno, Kcynię i Nakło, dalej prowadząc na Sępólno Krajeńskie i Chojnice. Od czerwca 2000 roku połączeń pasażerskich na tym szlaku nie ma.
Organizatorem spotkania był burmistrz Janowca Wielkopolskiego, Leszek Grzeczka, który w sprawie wykazywał się niejednokrotnie dużym zaangażowaniem. Można jednak mieć wrażenie, że nie ma większego, zwłaszcza politycznego lobbingu dla linii 281. Dlatego ciągle wszystko pozostaje w martwym punkcie. Sam burmistrz przyznał, że zamknięcie połączeń pasażerskich ćwierć wieku temu spowodowało regres gospodarczy i społeczny dla całej okolicy.
– W ostatnim czasie dochodzą do nas informacje z terenu Polski, że różnego rodzaju linie kolejowe lub ich fragmenty, powracają do łask, połączenia są wznawianie lub planowane, także takie z takim 25-letnim stażem nieużytkowania. Wzbudza to w nas nadzieje, że i ta linia 281 na interesującym nas odcinku powróci do łask. Dlatego też postanowiłem wyjść z inicjatywą takiego spotkania, porozmawiać, dowiedzieć się, jakie są realne perspektywy dotyczące tej linii, co można zrobić, aby zwiększyć te szanse na powrót pociągów pasażerskich – mówił Leszek Grzeczka.
Wicemarszałek województwa wielkopolskiego Wojciech Jankowiak przyznał, że obecnie na podległym mu terenie trwają prace lub działania na rzecz przywrócenia połączeń na czterech odcinkach linii kolejowych. Studził jednak emocje: – Z całym szacunkiem do historii, ale moim zdaniem trzeba byłoby wykonać parę analiz, czy są tu potencjalne potoki podróżnych itd. Wiemy doskonale, że to jest efektywny środek transportu, ale jednakże drogi i on ma sens wtedy, gdy może służyć znaczącemu ruchowi, potokowi podróżnych, bo dla niedużej liczby pasażerów to jednak dedykowane są inne środki transportu – przyznał. Nawiązał do przykładu linii z Poznania do Wągrowca, początkowo przywróconej w takim stanie, w jakim była i ze starym taborem. Obecnie jest ona wręcz oblegana, a w składach panuje tłok. – Czy ta linia (281 – przyp. red.) mogłaby być podobnie obłożona? Nie wiem. Trzeba by to sprawdzić – mówił wicemarszałek. Wskazał, że aby linia była interesująca dla społeczności, musi być kilkanaście par pociągów dziennie i to rodzi pytanie, czy będą miały one wystarczające obłożenie.
Linia 281 między Gnieznem a Nakłem ma dość „trudne” położenie. Pierwszych kilkanaście kilometrów znajduje się w województwie wielkopolskim. Kolejnych kilka w kujawsko-pomorskim, po czym znowu przebiega przez wielkopolskie i ponownie wjeżdża do kujawsko-pomorskiego. Dla mieszkańca – nie jest aż tak istotne. Dla przewoźnika już jednak tak.
– Z mojej perspektywy, mówię szczerze, to jest to, co mówił jeszcze pan marszałek, szanse są na tę chwilę niewielkie, bo musimy zrobić odpowiednie badania, sprawdzić zainteresowanie. Odbudowa takiej linii to są ogromne pieniądze, które trzeba będzie wyłożyć i w które będzie musiał zaangażować się samorząd województwa. To nie będzie łatwa sprawa, jesteśmy dopiero na początku tej drogi. Niewykluczone, że po przeprowadzeniu różnych badań i analiz okaże się, że ta linia jest na tyle ważna dla Wielkopolski i województwa kujawsko-pomorskiego, że pójdziemy w takie rozwiązanie – stwierdził Dariusz Kurzawa, członek Zarządu Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
Następnie głos zabrał Wiktor Plesiński, dyrektor Wydziału Transportu w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Kujawsko-Pomorskiego. Omówił on dokument, tzw. Pakt Kolejowy, który jeszcze nie jest podpisany, ale stanowi porozumienie między samorządem województwa, PKP PLK oraz Ministerstwem Infrastruktury. Linia 281 nie jest w jego zakresie na tym odcinku nie znalazła się. Dodał, że obecnie nie ma dofinansowań na zakup taboru spalinowego. Ten musiałby się pojawić, bo linia nie jest zelektryfikowana: – Koszt jednego pojazdu spalinowego będzie się wahał w zależności od naszych oczekiwań. między 30 a 35 mln złotych – za jeden pojazd. Chcąc zapewnić dobrą ofertę, co wspominał marszałek Jankowiak, w liczbie kilkunastu par pociągów, oznaczałoby, że do obsługi takiego ciągu komunikacyjnego potrzebowalibyśmy około 3 pojazdów. Czyli około 130 mln złotych na samo zapewnienie środków transportu. Dlatego zasadnym się wydaje wykonanie analizy potrzeb przewozowych tego regionu i znalezienie optymalnych sposobów rozwiązania tego problemu – mówił. Dodał, że w ostatnim programie telewizyjnym na temat linii 281, nagrywanym w Janowcu Wielkopolskim wynika, że mieszkańcy mają potrzeby dojazdu do Gniezna, jak i Żnina – stolicy powiatu (obecnie Żnin jest już na stałe odcięty od linii 281 – tory rozebrano). Te potrzeby zapewniają autobusy i jak wskazał, może wystarczałoby usprawnić ten system.
Włodzimierz Finke, zastępca Dyrektora Departamentu Transportu w UMWW także wskazał, że konieczne są analizy. – Musimy w tym momencie mówić o wspólnym działaniu nie tylko samorządów województw, ale też zainteresowanych gmin – przyznał. Wskazał, że badania mogą wykazać konieczność likwidacji jakichś przystanków i powstania nowych.
Leszek Grzeczka przyznał, że w trakcie konsultacji nad Krajowym Programem Kolejowym jakiś czas temu, Janowiec Wielkopolski wykazał się wypełnieniem 2 tys. formularzy, które złożono w ramach uwag od społeczeństwa. Nie pomogło to jednak linii 281 i znalazła się na liście rezerwowej.
Na spotkaniu pojawili się także przedstawiciele samorządu z odległego Sępólna Krajeńskiego, także położonego przy linii 281, ale w rejonie Bydgoszczy, między Nakłem a Chojnicami. Również i oni walczą z wykluczeniem komunikacyjnym. Obecny burmistrz Sępólna Krajeńskiego Waldemar Stupałkowski wskazał: – Linia łączy Oleśnicę z Chojnicami i jest to nas wszystkich wspólny interes – Janowca, Gniezna, Nakła, Sępólna, Chojnic. Warto rozmawiać w rozszerzonej formie – powiedział, podkreślając iż trzeba nawiązać relację także z samorządem województwa pomorskiego, gdzie linia się kończy. – Te badania muszą obejmować całą tę linię. To, czy zbadamy, czy w okolicy Janowca jest zainteresowanie, to nie jest wszystko moim zdaniem. Tak samo, jakbyśmy badali na linii Sępólno, to nie jest wszystko. Badanie musi być wykonane głębiej i szerzej – stwierdził, wskazując swoje obserwacje w tym zakresie: – Wiem, że tam, gdzie jest odtworzony ten ruch, gdzie jest porządna oferta, jeżdżą piękne, eleganckie, czyste pociągi z prędkością 100 km/h, tam mieszkańcy z tego korzystają. To nie jest tak, że ta linia nie będzie uczęszczana – stwierdził. Wskazał, że remont tej linii i poprawa infrastruktury jest oczekiwana także przez ruch towarowy.
Burmistrz Nakła Sławomir Napierała nadmienił: – Musi być oferta. Naszym zadaniem, jako samorządu, jest włączyć się w realizację przystanków, parkingów, bo dzisiaj problem polega na tym, że kolej się rozwija, jeździ, a dany przystanek ma infrastrukturę. Nie musi być poczekalni i kasy biletowej, ale tamto musi być. My, jako Nakło nad Notecią to podjęliśmy – stwierdził, dając przykład swojego miasta, jako rozwiniętego pod tym względem: – Myślę, że nie powinniśmy mówić historycznie, że chodzi o pociąg z Gniezna do Nakła. Powinien być pociąg z Gniezna do Chojnic. Ten pociąg, przecinając węzeł nakielski, zda egzamin, ponieważ dzisiaj urząd marszałkowski w Toruniu finansuje przewozy autobusowe wzdłuż linii 281 z Sępólna do Nakła – mówił Sławomir Napierała. Podkreślił to samo, co poprzednik, że konieczna jest analiza szczegółowa: – Transport kolejowy pasażerski wraca. Jeżeli się to dobrze zorganizuje, to to będzie działało. Takie badania muszą być zrobione bardzo pogłębione, wieloaspektowe. Muszą być szerokie po to, by widzieć obraz wszystkich rodzajów transportu i potoków ruchu, które dotyczą danej miejscowości i odcinka. Wierzę w to głęboko, bo transport to rozwój i wierzę, że ta linia doczeka się rewitalizacji.
Rafał Wąsowicz, prezes Kujawsko-Pomorskiej Fundacji Rozwoju Transportu Publicznego powiedział: – Od lat samorządy domagają się działań przy reaktywacji tej linii, szczególnie na odcinku Nakło – Sępólno. Dlaczego od lat nic się w tej kwestii nie dzieje? Jak potrzeba budowy drogi czy remontu, to pieniądze znajdują się wręcz spod ziemi. Jak przychodzi do organizacji linii kolejowej, to wtedy mamy problem – przyznał, wskazując na walory funkcjonowania transportu kolejowego. Stwierdził, że wiele osób, zwłaszcza młodych, nie chce korzystać z transportu autobusowego, nawet przy jego dużej częstotliwości kursowania. Wskazał na województwo dolnośląskie i małopolskie, gdzie komunikacja autobusowa i kolejowa jest skorelowana ze sobą.
Głos zabrał jeszcze dyrektor poznańskiego Zakładu PKP PLK Tomasz Kleszka oraz dr hab. Krzysztof Małachowski z Politechniki Bydgoskiej. Spotkanie zakończył burmistrz Leszek Grzeczka, który podsumował je słowami: – Póki są jeszcze tory, póty jest nadzieja. Myślę, że tę nadzieję mamy iż te pociągi wrócą i będzie nam dane jako pasażerom jechać. Przyznał, że wiadomym jest, że kwestia ta nie jest ani tania, ani prosta w rozwiązaniu: – W naszym życiu samorządowym i każdego z nas takich trudnych spraw jest wiele i musimy sobie z nimi radzić. Wierzę, mam nadzieję, ze jako samorządy, państw, społeczność i z tą sobie poradzimy.
Spotkanie zakończyło się konkluzją, że trzeba przeprowadzić szczegółową analizę, najlepiej dla całego obszaru – od Gniezna (albo jeszcze „niżej”) aż do Chojnic, obejmując tym obszarem także gminy, które nie są położone bezpośrednio na samej linii 281. To dałoby obraz możliwości – zwłaszcza, że w zasadzie linia cały czas jest przejezdna, utrzymywana do okolicznościowego ruchu towarowego. Niektórzy zwolennicy wykazują się pewnym sentymentem kolejowym, inni pragmatyzmem wartości transportu publicznego (zwłaszcza kolejowego), a samorządowcy odpowiedzialni za organizację ruchu przyznają wprost, że wydane setki milionów złotych (bo tak trzeba patrzeć w realnej perspektywie przy zakupie taboru i przebudowie linii) nie mogą być oparte na reminiscencjach. Potrzeba konkretnych prognoz na teraz i na przyszłość. Pozostaje mieć nadzieję, że w przypadku wykonania badań, nie będzie to wróżenie z fusów.
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.
Wideo-nagranie z spotkania dot. możliwości przywrócenia ruchu pasażerskiego na linii kolejowej nr 281.
Link tutaj:
https://tv-polska.eu/film/554604-spotkanie-dot–mozliwosc-przywrocenia-ruchu-pasazerskiego-na-linii-kolejowej-nr-281-od-gniezna-do-kcyni-17-10-2025-r-?fbclid=IwY2xjawNkVmZleHRuA2FlbQIxMQABHsDIrfY4j9sSJOuco3EA7ATO3SLcrZIaWNiaWI4hI37JxZxZ9kuPQ4ZkVSpu_aem_fid5J50UmI-2tcZqT6XSnw
Nie rozumiem dlaczego w Wielkopolsce przywrócenie linii kolejowych tak się ślimaczy. Linia do Wągrowca jest doskonałym przykładem tego, że połączenia kolejowe są potrzebne i będą wykorzystywane. Pociągi jeżdżą w weekendy, a autobusy NIE, co oznacza wykluczenie mieszkańców miejscowości pozbawionych połączeń kolejowych. Dziwne, że na Dolnym Śląsku, w Małopolsce przywracanie linii kolejowych idzie pełną parą, a tam warunki są znaczne trudniejsze że względu górzysty teren. W Wielkopolsce wybrano do przywrócenia 5 linii kolejowych i …. minęło sporo lat, a linia kolejowa do Śremu nie ma jeszcze nawet wytyczonej trasy przebiegu, bo jeszcze nie doszli do porozumienia. O pracach na pozostałych wybranych liniach też nic nie słychać. Jedyne co się dzieje to prace w Obornikach przy budowie drugiego toru. Dobre i to. Ale czekamy na dalsze!!! Przywrócenie połączeń kolejowych do Międzychodu również wpłynie na zwiększony ruch turystyczny i rozwój regionu. Itd…
Po mojej interwencji u Prezydenta Polski Karol Nawrocki w sprawie przywrócenia połączeń pasażerskich na linii kolejowej nr 281 na odcinku Kcynia – Nakło n/Not – Mrocza – Więcbork – Sępólno Krajeńskie – Kamień Krajeński – Chojnice Biuro Strategii PKP PLK SA w Warszawie informuje minie o postępie prac na LK nr 256 i 281 od Poznania przez Nakło n/Not – Więcbork do Chojnic i potwierdza, że cała linia kolejowa nr 281 jest już pasażerska z prędkością na torach 120 km na godzinę od Poznania przez Kcynię do Nakła n/Not oraz 80 km na godzinę od Nakła n/Not przez Więcbork do Chojnic dla szynobusów na pasażerskiej linii kolejowej nr 281 na całym odcinku Nakło n/Not. – Więcbork – Chojnice.
Zarządca infrastruktury kolejowej PKP PLK SA na LK nr 281 potwierdza w załączonym piśmie skierowanym na moje ręce wnioskodawcy uruchomienia przewozów pasażerskich na całym odcinku LK nr 281 w tym na stacji PKP Więcbork w 2027r.
Ta inwestycja na odcinku LK nr 281 od Nakła n/Not przez Więcbork do Chojnic znalazła się też w pakcie kolejowym zawartym zawartym pomiędzy Urzędem Marszałkowskim w Toruniu, a Ministerstwem Infrastruktury RP i Zarządem PKP PLK SA na rzecz przygotowania tej trasy LK nr 281 na rzecz regionalnych i IC połączeń pasażerskich PKP z dniem 12. 12. 2027r. o czym już wcześniej pisałem.
W załączeniu kolejnej pismo w tej sprawie z Departamentu Kolejnictwa Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu skierowane na moje ręce 26. 08. 2025r. w którym Dyrektor Wiktor Plesiński potwierdza w pisanie LK nr 281 na odcinku Nakło n/Not – Więcbork – Chojnice do paktu kolejowego na rzecz wznowienia codziennych przewozów kolejowych na tym odcinku LK nr 281.
Dyrektor Wiktor Plesiński z Departamentu Kolejnictwa Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu oczekuj zarazem większego zaangażowania samorządów gminnych i powiatowych w tej sprawie i włączenia się do procesu reaktywacji połączeń pasażerskich na LK nr 281 Nakło n.Not – Więcbork – Chojnice co wyartykułował w załączonym piśmie skierowanym na moje ręce wnioskodawcy.
W załączeniu wstępne ogłoszenie informacyjne – Wykonywanie publicznego transportu zbiorowego w pasażerskich przewozach kolejowych na liniach komunikacyjnych: Kcynia – Nakło nad Notecią – Więcbork – Sępólno Kraj. – Kamień Krajeński – Ogorzeliny., z możliwością wydłużenia relacji do Chojnic.
W załączeniu link do w/w zamówienia:
https://bip.kujawsko-pomorskie.pl/7782/816/wstepne-ogloszenie-informacyjne-wykonywanie-publicznego-transportu-zbiorowego-w-pasazerskich-przewozach-kolejowych-na-liniach-komunikacyjnych-kcynia-szubin-bydgoszcz-z-mozliwoscia-wydluzenia-relacji-do-wagrowcapoznania-kcynia-naklo-nad-notecia-sepolno-kraj-z-mozliwoscia-wydluzenia-relacji-do-chojnic-znin-inowroclaw-kruszwica.html
Tomasz Roman Bracka
Kłamstwa Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu o braku taboru kolejowego dla LK nr 281 obalone przez Polrergio, które deklaruje osiem par pociągów własnych w obie strony na dobę na przewozy regionalne PKP dla pasażerskiej linii kolejowej nr 281 relacji: Kcynia – Więcbork – Chojnice, która od dwóch lat wpisana jest na pozycji nr 5 w Planie Transportu Kolejowego województwa kujawsko – Pomorskiego zgodnie z Uchwałą Sejmiku województwa kujawsko – pomorskiego, której Marszałek z Dyrektorem Wydziału Transportu Kolejowego UM w Toruniu nie wykonują od dwóch lat !
Tomasz Roman Bracka
Pan Tomasz Roman Bracka
Redaktor Naczelny
Gazeta Więcborska
Szanowny Panie Redaktorze!
Spółka POLREGIO jako ogólnopolski przewoźnik kolejowy jest zainteresowana przystąpieniem do postępowania uruchomionego w celu wyłonienia operatora kolejowego realizującego przewozy w ramach umowy o charakterze użyteczności publicznej na linii nr 281, a w szczególności wariantu obsługi połączeń wydłużonych do/z Chojnic.
Jeśli chodzi o zabezpieczenie możliwości technicznych, spółka dysponuje własnymi pojazdami przeznaczonymi do obsługi linii niezelektryfikowanych. Dodatkowo prowadzimy działania w celu pozyskania kolejnych pojazdów do obsługi połączeń na tego rodzaju liniach. O szczegółach będziemy informować, gdy zakończą się prace w tym zakresie.
Z poważaniem
Zespół prasowy
Polregio
W ten sposób zlikwidowana została ostatnia przeszkoda taborowa by uruchomić niezwłocznie przez Urząd Marszałkowski w Toruniu po 25 latach przerwy 8 par regionalnych pociągów pasażerskich Polregio w obie strony na linii kolejowej nr 281 od Gniezna przez Kcynie, Nakło nad Notecią, Mroczę, Więcbork, Sępólno Krajeńskie, Kamień Krajeński do Chojnic o co walczyłem 25 lat !
To jest też koniec bajek Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu o braku taboru kolejowego dla tej linii kolejowej nr 281 i podstawa do podpisania przewlekanego od roku listu intencyjnego pomiędzy Urzędem Marszałkowskim w Toruniu, a PKP PLK SA w Warszawie w sprawie przystosowania przez PKP PLK SA linii kolejowej nr 281 od Kcyni przez Więcbork do Chojnic na rzecz wznowienia codziennych regionalnych przewozów pasażerskich Polregio.
Przypominam, że przy linii kolejowej nr 281 relacji Kcynia – Więcbork – Chojnice mieszka ponad 200 000 ludzi wykluczanych komunikacyjne od 25 lat ! Obliczenia dokonałem na podstawie liczby mieszkańców powiatów: chojnickiego, więcborsko -sępoleńskiego i nakielskiego, która przekracza 200 000 ludzi zamieszkałych przy tej LK nr 281 od Kcyni przez Więcbork do Chojnic !
Natomiast wydłużając tą linię kolejową nr 281 dalej z Kcyni do Gniezna o kilkanaście kilometrów liczba potencjalnych pasażerów wzrośnie do 400 000 na odcinku LK nr 281 od Gniezna przez Więcbork do Chojnic ! A to oznacza uruchomienie na całym odcinku budowanej 55 lat Magistrali Kolejowej Portowej BiS Północ – Południe relacji: Katowice – Opole – Wrocław – Poznań – Gniezno – Więcbork – Chojnice – Tczew – Gdańsk – Gdynia dla milionów potencjalnych pasażerów ! Zatem do dzieła decydenci i bez ściemyi klamstw o braku taboru kolejowego dla linii kolejowej nr 281 !
Tomasz Roman Bracka
Linia 281 to najkrótsze połączenia dolnego Śląska z portami. Warto wspomnieć że ma szeroka skrajnie. Dlatego ta linia ma znaczenie nie tylko regionalne ale i państwowe. Północny odcinek linii jetsm ofetnizowany a nawet będzie elektryfikiwany. Ba! Będzie dodany drugi tor. Więc jednak linia ma potencjał. Kłótnie w jakim województwie linia leży to jest wręcz żałosne. PKP PLK chyba nie jest jeszcze podzielona na województwa. Przewoźnikowi nie pasuje? A pasuje jeździć do Mogilna? Mimo że leży w innym województwie? Mogilno nie jest wyjątkiem.
Warto spojrzeć na Koleje Dolnośląskie. Przywracają ruch gdzie tylko mogą. Na liniach, których przewóz był wygaszony ponad 20lat temu.
No ale cóż. Jak nie wiadomo o co chodzi…