Po ogłoszeniu wyroku w sprawie znęcania się fizycznego i psychicznego nad 5-letnią dziewczynką, sąd przybliżył uzasadnienie dla swojej decyzji o kilkuletnim więzieniu dla matki jak i ojczyma pokrzywdzonej. W trakcie przybliżono wyjątkowo okrutne treści, jakie wymieniali pomiędzy sobą w związku z „wychowywaniem” dziecka.
Sprawa miała swój początek w styczniu br., kiedy to zatrzymano Roberta S., który miał sam wezwać pogotowie do zbitego dziecka. Na miejscu okazało się, że 5-letnia dziewczynka ma liczne ślady maltretowania, a ratownikom opowiadała, co ją spotkało. Wówczas też mężczyzna, który jest jej ojczymem, został aresztowany. Wkrótce też odebrano pozostałe biologiczne dzieci tej pary. Karolina P. zeznawała w sprawie z wolnej stopy.
Wyrokiem Sądu Rejonowego w Gnieźnie, 19 grudnia Robert S. został skazany na 7 lat pozbawienia wolności w systemie terapeutycznym, a także otrzymał zakaz zbliżania się do Oliwii na 50 metrów przez 15 lat oraz zakaz kontaktowania się z nią przez 15 lat. Karolina P. została skazana na 5 lat i 2 miesiące pozbawienia wolności, zakaz zbliżania się do Oliwii na 50 metrów przez 10 lat oraz zakaz kontaktowania się z nią przez 10 lat. Wyrok jest w swojej ogólnej formie surowszy od tego, jakiego żądał prokurator oraz pełnomocniczka pokrzywdzonej dziewczynki.
Na ogłoszeniu wyroku pojawiła się tylko Karolina P. Po ogłoszeniu uzasadnienia, w pośpiechu opuściła salę. Robert S. nie przybył na ogłoszenie wymiaru kary.
Uzasadnienie sądu
– W realiach niniejszej sprawy niewątpliwie mamy do czynienia z sytuacją, kiedy ani biologiczna matka, ani ojczym małoletniej Oliwii, nie tylko nie sprostali roli, jaką przyszło im pełnić wobec Oliwii, ale też jej swoim zachowaniem wyrządzili jej ogromną krzywdę, wyczerpując tym samym znamiona przestępstw – mówiła sędzia Katarzyna Czyżowicz-Szymańska. Dodała, że wszystkie osoby, które badały dziecko wskazały, że nosiło ono znamiona skrzywdzonego.
– Nie budzi wątpliwości sądu, że po tym, jak na świecie pojawił się biologiczny syn oskarżonych, relacja pomiędzy małoletnią pokrzywdzoną a jej ojczymem, oskarżonym Robertem S. zaczęła się psuć. Oskarżony Robert S. zaczął skupiać swoją uwagę na swoim dziecku, a Oliwia, najprawdopodobniej czując się odsunięta i to zarówno przez matkę, jak i ojczyma, zaczęła w sposób charakterystyczny dla takiego dziecka, dopominać się o uwagę – mówiła sędzia. W efekcie Robert S. miał najpierw zacząć na nią krzyczeć, a z czasem to zachowanie zaczynało się radykalizować – doszły klapsy, sadzanie na łóżku przez godzinę i dwie, kiedy nie miała się odzywać, następnie stawiał ją przy ścianie, a czasem siedzenie na łóżku trwało cały dzień.
Jak wskazała sędzia, wyrok został oparty o całokształt materiału dowodowego, wskazując iż każdy z nich był istotny, ale najbardziej istotne informacje znalazły się w korespondencji SMS, prowadzonej pomiędzy Karoliną P. i Robertem S. – Oskarżeni nie tylko nakazywali małoletniej pokrzywdzonej stać nieruchomo przy ścianie, siedzieć w jednym miejscu na tapczanie, ale też uderzali pokrzywdzoną, w tym na gołe pośladki, uderzali też wężem od maszynki gazowej, uderzali otwartą ręką w twarz, zabierali zabawki, zabraniali zabawy wspólnej z Antosiem, nakazywali ćwiczyć pisanie wiedząc, że tego nie lubi, a także kierowali do pięciolatki groźby wyrzucenia jej z domu – mówiła sędzia Katarzyna Czyżowicz-Szymańska.
Jak dodała, w momencie, kiery Karolina P. trafiła do szpitala z kolejnym z dzieci pary, Oliwia została zostawiona na pastwę ojczyma. Kobieta jednak wiedziała, co robił Robert S. – Oskarżeni współdziałali ze sobą. Świadczą o tym niezliczone dialogi, uwiecznione na ekranie telefonu. Oskarżeni ustalają, w jaki sposób należy „dyscyplinować” Oliwię, a oskarżony Robert S. pisze wprost „trzeba ją złamać i będzie ok”. Pojawia się nawet stwierdzenie ze strony oskarżonego Roberta S., że Oliwię należy oddać do ośrodka wychowawczego. Jednocześnie oskarżony przyznaje, że Oliwia to już panicznie się boi. Z tych wspomnianych kilkukrotnie dialogów, sąd ustalił każdą z przypisanych oskarżonym czynności sprawczych – mówiła sędzia i dodała, że oskarżeni w wiadomościach SMS ustalali kary, jakie może dostawać dziewczynka: – W szczególności prowadzą rozmowę o biciu Oliwii, a nawet komplikacjach z tym związanych. Oskarżony Robert S. pisze „a zawsze starałem się walnąć w czoło, najtwardsze miejsce w ciele człowieka, ale wiesz, jak ona się wierci i szamota, nie zawsze trafisz”. Wcześniej oskarżony S. pisze: „na dupę to wiesz ile się trzeba z nią namęczyć i krzyczy jak…” – tu pojawia się wulgaryzm – cytowała sędzia treści wiadomości i dalej kontynuowała: – „Nie biję jej już, ale liść od razu za kłamstwo to nawet nie zdąży zapiszczeć”, na co Karolina P. odpowiada: „ale nie widać tego, to na buzi będzie jej schodzić z dwa tygodnie”. W innej części oskarżony Robert S. informuje swoją partnerkę, że „Oliwia dostała kopniaka w dupę” i w związku z tym żali się, że boli go noga. W innej jeszcze Karolina P. pisze „przypomnij jej o drzwiach”. Jest też dialog, jak Robert S. pyta „co z nią teraz, bo cały czas robi to samo”. Odpowiedź Karoliny P. brzmi „na dupę i do stania”, a dalej „nie zje obiadu w czasie, na dupę i do stania. I tak samo z kolacją, jak zje w czasie, to tylko stać, na dupę jej dać z trzy razy z miotły”. Oskarżony pisze „mam ten rzemyk, co z nim Antoś chodzi”. Karolina P. odpowiada: „może być ten rzemyk”. Na co Robert S. pisze: „Raz dostała przez ciuch to raczej ciągnie, bo zaczyna inaczej gadać”. Karolina P. odpowiada: „Na pewno ciągnie bo to taka skórka jest”. Podobnych dialogów jest znacznie więcej – mówiła sędzia Katarzyna Czyżowicz-Szymańska. Dodała, że te wiadomości rzucają światło na te aspekty, w których oskarżeni próbowali umniejszyć swoją winę.
Sędzia wskazała, że to ze wspomnianej korespondencji wynika, że Robert S. miał oblewać dziewczynkę zimną wodą. To wtedy też miała być ona wlewana do nosa. – Oskarżeni bezsprzecznie, działając wspólnie i w porozumieniu, dopuścili się przestępstwa znęcania nad nieporadną ze względu na wiek Oliwią – mówiła sędzia i podsumowała: – Orzeczone kary pozbawienia wolności zrealizują także cele kary w zakresie jej społecznego oddziaływania. W szczególności zaś spełnią swoje zadania w zakresie pogłębiania w społeczeństwie przekonania o nieuchronności poniesienia kary za naruszenie porządku prawnego i to kary adekwatnej do stopnia winy i społecznej szkodliwości popełnionego czynu.
Po wyroku
Do decyzji sądu o wymiarze kary dla oskarżonych, głos na korytarzu zabrali przedstawiciele stron. – Już teraz mogę powiedzieć, że najprawdopodobniej będziemy apelować, ponieważ ten okres, który sąd przypisał od końca 2023 r. moim zdaniem nie znajduje oparcia w materiałach dowodowych – stwierdziła adwokat Małgorzata Mazur-Stepaniak, obrończyni oskarżonego uznając karę za bardzo surową i wskazując, że wiadomości przesyłane między oskarżonymi pochodzą tylko z ostatnich kilku dni przed zatrzymaniem. – Ta kara jest bardzo surowa, bo górna granica wynosi 8 lat pozbawienia wolności za ten czyn, więc wymierzenie kary 7 lat wydaje się bardzo surowe. Co do pani oskarżonej to w pierwszym momencie też byłam zaskoczona wysokością tej kary, ale może po zapoznaniu się z uzasadnieniem treści wyroku też sąd rzeczywiście tutaj wskazywał na pewne okoliczności dotyczące zaniechania pani oskarżonej, która też próbowała w trakcie procesu przerzucić odpowiedzialność na mojego klienta. Wydaje mi się, że sąd nie zgodził się z argumentami, jakoby mój klient miał zastraszać panią Karolinę. Nie znajduje to odzwierciedlenia w materiale i wydaje mi się, że była to przyjęta linia obrony – dodała.
Prokurator Wojciech Markiewicz powiedział: – Sąd dokonał zarówno pewnych zmian zarówno w opisie czynu jak i zakresie kary co do oskarżonych. Myślę, że będziemy musieli przeanalizować orzeczenie i jego uzasadnienie oraz zastanowić się nad ewentualnym podjęciem dalszych środków. Wskazać należy, że na tym etapie orzeczenie nie jest prawomocne i musimy podjąć dalsze działania, które doprowadzą do skutecznego skazania obu oskarżonych.
Adwokat Magdalena Światowy-Łuczak, pełnomocniczka pokrzywdzonej stwierdziła: – Wyrok, patrząc z punktu prawnego, jest sprawiedliwy – jest górny wymiar kary. Patrząc jednak z punktu widzenia człowieka, to tutaj ciężko mówić o sprawiedliwym wyroku. Doszło do niesamowitej tragedii. Tego, czego dopuścili się pan oskarżony i pani oskarżona nigdy nie wynagrodzi się dziecku. Jak dalej dodała, była to jedna z najcięższych jej spraw z uwagi na emocje: – Na rozprawie, kiedy zobaczyłam w aktach obrażenia, które miała Oliwka, sama się rozpłakałam. Pan ratownik, który ma niesamowite doświadczenie, opisując to, w jakim stanie zastał Oliwkę, też nie był w stanie ukryć łez. To pokazuje, jak okrutnie zachowali się oskarżeni. Jak dodała, Oliwia jest obecnie u rodziny, gdzie czuje się bezpieczna: – Sama, jak była wcześniej przesłuchiwana, powiedziała, że to jest jej mama i jej tata i ona chce z nimi zostać, a nie ze złą mamą i złym tatą.
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.