Studnia albo… wychodek. Odkrycie zastanawia, a budowa czeka na wznowienie prac

Wiekowe znalezisko, które odkryto w wykopie na ul. Łaskiego, czeka na lepszą aurę, aby można było podjąć prace przy jego zbadaniu. W tym rejonie wykonano dopiero zaledwie kilka metrów kwadratowych otworu ziemnego, a przed budowlańcami jeszcze… kilkaset metrów. To może oznaczać jeszcze sporo odkryć, ale też opóźnienie robót.
Kilka dni temu informowaliśmy o wstrzymaniu prac na budowie kanalizacji deszczowej na ul. Łaskiego. Pomiędzy placem przykatedralnym a Pałacem Prymasowskim, po wykonaniu pierwszego, odcinkowego otworu natrafiono na drewnianą konstrukcję. Znajduje się ona na głębokości około 2-2,5 metra. Prace wstrzymano, a sprawą muszą zająć się archeolodzy – w tym miejscu nigdy nie było wykopalisk. Nastąpił jednak mróz, który skutecznie od miesiąca „trzyma” i nie odpuszcza.
– Mamy znalezisko archeologiczne, na tyle ważne, że Wojewódzki Konserwator Zabytków zdecydował się zmienić nam decyzję, która zezwala na prowadzenie tych prac. Niestety na dziś czekamy z kontynuacją prac w tym rejonie z uwagi na prognozę i pogodę. Mrozy nie pozwalają prowadzić prac ziemnych w tym momencie i poczekamy, aż pogoda będzie dodatnia i wtedy będziemy to kontynuować. Myślę, że archeolodzy nie mogą się doczekać, żeby sprawdzić, co nam udało się znaleźć – przekazała nam zastępczyni prezydenta Joanna Śmigielska.
Rejon, gdzie dokonano odkrycia, stanowił jeden z członów średniowiecznego grodu królewskiego. Dziś tu przebiega droga i niewiele jest śladów w terenie po tamtej historii. Więcej mówi to, co znajduje się w ziemi.
Co odkryto? Nie jest jeszcze znana datacja obiektu, a więc nie wiadomo, czy liczy on sobie kilkaset, czy nawet tysiąc lat. Jedna wersja, o której informowaliśmy wcześniej mówi, że może to być drewniana studnia. Inna – że równie dobrze może to być coś na kształt dołu kloacznego od wychodka. Obie wersje mogą być interesujące dla archeologów, bo w takich „obiektach” często lądowały śmieci, a te nierzadko mogą nam sporo powiedzieć o historii dawnych mieszkańców. To jednak oznacza przeprowadzenie specjalistycznych prac odkrywczych. Dopiero po nich będą mogli wrócić robotnicy.
– Nie pozostanie to bez wpływu na termin realizacji prac. Jeżeli to będzie jedyny obiekt, jaki znajdziemy, to myślę, że harmonogram jakoś mocno się nie przesunie. Pamiętajmy, że jesteśmy na początku tej inwestycji i będziemy na bieżąco inwestować i będziemy patrzeć, co się będzie dalej znajdowało w przebiegu naszej kanalizacji – dodała Joanna Śmigielska i wskazała, że to może oznaczać wzrost kosztów: – Na pewno będzie wiązało się to też z wydatkiem, bo zakres prac się zmienia z uwagi na zmienioną decyzję archeologiczną. Pamiętajmy, że nie każde z tych miejsc, gdzie będziemy kopać, nie było przebadane wcześniej. To jest podobno dość nieduży fragment, który nigdy nie został przebadany, stąd aż takie znalezisko. Myślę, że w tych pozostałych miejscach raczej szanse są mniejsze na tak duże rzeczy.
Póki co pozostaje więc czekać, aż zelżeją mrozy i będzie można ruszyć ziemię – tak, by dokładniej zbadać to, co się znajduje w dole. Prognozy na razie nie są w tym zakresie optymistyczne, więc może to nastąpić nawet za kilka tygodni.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.






















No nie wychodek poważnie.
Jakie miasto i rządzący takie odkrycia.