Przejdź do treści głównej



„Nie przystąpię do inkwizycji, którą zainicjował pan poseł”

Przedstawiciel Zarządu Powiatu Gnieźnieńskiego odniósł się do publicznie ferowanych zarzutów przez posła PiS. Wicestarosta Łukasz Scheffs przekazał, że słowa Zbigniewa Dolaty nt. zastępcy dyrektora szpitala, ale także „ustawianych” konkursów czy innych nieprawidłowości, powinny znaleźć swoje ujście w jednym miejscu – skierowaniu sprawy do odpowiednich organów. Inaczej jest to nic innego, jak „polityczna hucpa”. 

Front Obrony Hena (FOH) – czyli zastępcy dyrektora Szpitala Mateusza Hena – to nazwa wymyślona przez posła Zbigniewa Dolatę, który na konferencji prasowej skierował zarzuty pod adresem kilku gnieźnieńskich samorządowców. W skrócie jest to „krycie” kryminalnej przeszłości wyżej wymienionego lekarza i pozwalanie na to, by mógł on pełnić swoją funkcję na tak wysokim stanowisku.

Do sprawy postanowił odnieść się wicestarosta Łukasz Scheffs, odpowiadając na wszystkie pytania, także o to, kto faktycznie kieruje Szpitalem Pomnik Chrztu Polski. – Z tego co wiem, a myślę, że jest to wiedza pewna, gnieźnieńskim szpitalem rządzi dyrektor Filip Waligóra. To pierwsza rzecz. Po drugie, to nie pierwszy raz, jak poseł Zbigniew Dolata odkrywa jakąś aferę, która jak sądzę, ma wstrząsnąć opinią publiczną. Zachęcam bardzo serdecznie pana posła, jeśli ma jakiekolwiek informacje na temat jakichkolwiek nieprawidłowości w szpitalu, żeby skontaktował się z odpowiednimi służbami i złożył stosowne doniesienia. Żałuję tylko, że pan poseł nie skorzystał z tej okazji przez 8 lat, kiedy tzw. aparatem ścigania tak zwanych przestępców zarządzali siepacze Zbigniewa Ziobry, jego koalicyjnego kolegi – stwierdził.

Jak dalej dodał wicestarosta, to nie pierwszy raz, kiedy w jego opinii poseł zabiera głos w sprawach, które jego zdaniem mają znamiona jakiegoś przestępstwa, ale nic z tego nie wynika: Jeśli pan poseł jest o tym przekonany i ma niezbite dowody, to rozumiem, że skontaktuje się z organami ścigania i poinformuje o tych wszystkich okolicznościach. Gorzej, uważam, jeżeli są to nieprawdy, półprawdy, albo jakieś domysły – stwierdził Łukasz Scheffs, wskazując, że wymieniając poszczególne nazwiska na konferencji, poseł łączył je z rzekomymi nieprawidłowościami. 

Wicestarosta dodał, że raz na kwartał odbywa się posiedzenie komisji, która jest poświęcona li tylko szpitalowi: – Radni powiatowi, w tym radni PiS, są systematycznie informowani, jaka jest sytuacja szpitala, zarówno finansowa, jak i związana ze świadczeniem opieki medycznej. Jeśli chodzi o finansową, wszyscy wiemy o zadłużeniu szpitala i o tym, że jest systematycznie spłacane. Jeżeli chodzi o kwestię opieki medycznej, nie jestem specjalistą w zakresie świadczenia opieki zdrowotnej, więc nie będę się wypowiadał. Z wykształcenia jestem politologiem, a pan poseł z wykształcenia jest historykiem. Myślę, że powinien się zastanowić przynajmniej co mówi, bo komunikaty, które publicznie wygłasza idą do opinii publicznej i moim zdaniem niepotrzebnie stresują pacjentów, którzy kiedy już korzystają ze szpitala, to chcą profesjonalnej opieki medycznej, a nie hucpy politycznej.

Łukasz Scheffs odparł, że obecna dyrekcja szpitala już kilkukrotnie miała okazję być sprawdzana przez służby i żadnych nieprawidłowości się nie dopatrzono. Odnosząc się do samej postaci Mateusza Hena wicestarosta stwierdził:Oczywiście, że ma wyroki, jest to wiedza dość powszechna, wielokrotnie przebijało się to do opinii publicznej. Problem polega na tym, że wszystkie te sprawy dotyczą kwestii prywatnych pana doktora Mateusza Hena, a nie kwestii związanych z wykonywanymi usługami medycznymi. W związku z tym ja do wyroków, które dotyczą życia osobistego pana dyrektora nie będę wypowiadał – nie czuję się kompetentny, to raz, a dwa uważam, ze to prywatna sprawa samego zainteresowanego.

Co w takim razie z FOH-em? – Ja „focha” nie mam. Nie wiem czy jest coś takiego jak FOH. Ja nie przystąpię do inkwizycji, którą zainicjował wczoraj pan poseł Dolata – powiedział Łukasz Scheffs i dalej dodał: – W świetle dzisiaj obowiązujących przepisów prawa, jak i opinii prawniczej, którą pozyskaliśmy, to tak – stwierdził wicestarosta. A co z etyką? – Oczywiście, że etyka jest ważna, dotyczy ona przede wszystkim zawodu lekarza i tego, w jaki sposób lekarze wykonują swoją pracę, a z tego co pamiętam, do tej sfery pan poseł również nie miał wątpliwości – nie odbierał panu dyrektorowi prawa do wykonywania zawodu. Co do innych kwestii, dotyczą one prywatnego życia pana dyrektora i ja się nie będę ustosunkowywał.

Na końcu, odnosząc się do tematu rzekomo ustawianych przetargów, wicestarosta powiedział: – Opinia publiczna przyzwyczaiła się do tego, że pan poseł bardzo często formułuje dość mocne zarzuty, duży kwantyfikator w tych zarzutach, a potem nic z tego nie ma.

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
10 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
swój
swój
11/02/2026 20:25

Abstrahując od sprawy pana dr Hena, którego w tej sprawie biorę w obronę uważam, ze pan wicestarosta z tymi 'siepaczami” z poprzedniej koalicji rządzącej się mocno zagalopował. Życzę Panu trochę mniej emocji niż wykazuje pan poseł Dolata, którego Pan krytykuje. Siepacz to określenie mordercy lub oprawcy działającego z czyjegoś polecenia, najczęściej bezwzględnego i okrutnego. Słowo to ma charakter książkowy i funkcjonuje jako synonim kata, zbrodniarza, bandyty czy rezuna. Określa się tak ludzi wykonujących brudną robotę, np. „siepacze Gestapo”. Jak do tej pory nie słyszeliśmy o „siepaczach , ba nawet skazanych przestępców ze strony Zbigniewa Ziobry i radzimy publicznie nie wygłaszać kłamstw.

Marek Antoni ZYGMUNT
Marek Antoni ZYGMUNT
07/02/2026 17:31

By być usatysfakcjonowanym z każdego przetargu pod względem uczciwości, trzeba każdemu przetargowi TROCHĘ POMÓC. Pomóc nagłaśniając osobiście dany przetarg wśród ewentualnych firm ( ludzi ), którzy też mogą być zainteresowani świadczeniem takich , czy innych usług. Nie można bazować wtedy wyłącznie na gnieźnieńskim rynku usług. Nie można też zakładać , że każdy ewentualny zainteresowany przetargiem, z innego miasta, ciągle siedzi przy kompie i śledzi strony wszystkich szpitali w Polsce. Bo jak się w rozpropagowaniu przetargu poza Gniezno osobiście nie pomoże, to wygrają go te firmy, które mają swojego „informatora” w danym szpitalu , czy w danej instytucji rozpisującej przetarg. Ważne są też warunki , zapisane w przetargu. Jeżeli „ktoś” je tak opisał, że pasują tylko do jednej, wiadomej komuś firmy ( np , że firma musi mieć powiązania rodzinne z dyrektorem ), to rozumie się samo przez się, że wygra tylko ta jedna powiązana rodzinnie z dyrektorem firma . Hi Hi Hi !!

Tom
Tom
06/02/2026 22:38

Co za tupet i polityczny bełkot! Człowiek wstępuje do Policji lub innej podobnej formacji i musi być nieskazitelny, nie karany, jest „prześwietlany” wzdłuż i wszerz – choć pełni służbę nawet na najniższym szczeblu. Gdy będzie prawomocnie skazany za przestępstwo umyślne – żegna się z pracą, służbą lub stanowiskiem. A o panu H. wicestarosta powie, że to są jego prywatne sprawy? To co – jak pan H. zrobi dajmy na to poważną krzywdę sąsiadowi, bo ten go irytował, to partyjni kolesie też powiedzą, że to jego prywatna sprawa i nie będą tego komentować?! Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało… No niestety- piastowanie poważnej funkcji publicznej niesie za sobą szereg zobowiązań na wielu płaszczyznach, o tym przyjaciele i osobistości z KOłalicyji tego miasta powinni już dawno wiedzieć, chociaż wybitnie im to nie na rękę

salowa
salowa
11/02/2026 22:57
Odpowiedź  Tom

Panie, dyrektor Hen jest wicedyrektorem szpitala, a nie pracuje w policji! Puknij się pan w swój łeb!

Luiza
Luiza
06/02/2026 14:40

Jeśli władze powiatu nie widzą problemów w funkcjonowaniu szpitala soru i oddziału chirurgii to napewno nie mają wiedzy jak to naprawdę wygląda.

salowa
salowa
06/02/2026 22:02
Odpowiedź  Luiza

Luiza, a jak wygląda? Nie leczą? a może jeszcze gorzej? Miej odwagę napisać i się podpisać!

Janek
Janek
06/02/2026 12:19

pan Łukasz Scheffs zajmuje intratne stanowiska tylko dlatego, że jest politycznie ustawiony przez PO, tak jest od lat;
nie zna się na niczym, jak wielu z „drużyny Budasza”
może niech się lepiej w ogóle nie wypowiada
co do pana H. i szpitala, to wszyscy wiedzą, że to źle pachnie, a nad M.K jest rozpięty parasol tej samej grupy partyjnej – ile jeszcze przetargów wygra rodzina tego pana???

niezależny
niezależny
06/02/2026 22:00
Odpowiedź  Janek

Nie znam tego pana Szefsa, ale myślę, że jako prawnik znalazłby sobie bardziej intratną posadę, niż funkcję urzędnika w administracji niewielkiego miasta. Za to taki komentator „Janek” pisząc swoje „przemyślenia” niech się odnosi do tematu, a nie skupia się na pisaniu o człowieku. Faktem jest, że drużyna Budasza to ludzie z jednej niezbyt szczególnie popieranej i lubianej przez wielu partii, ale pochodzą oni z ludzkiego wyboru i jeżeli ma Pan pretensje do jakości tej drużyny, to proszę kierować je do elektoratu tej partii.

K. student
K. student
12/02/2026 11:46
Odpowiedź  niezależny

jest politologiem, nie prawnikiem, adiunktem na UAM
zarząd powiatu nie pochodzi z „ludzkiego” wyboru, jest wybierany przez radę powiatu w tajnym głosowaniu

senior
senior
06/02/2026 11:23

A wszystko dzieje się dlatego, że samorządami rządzą partie polityczne. W polityce lokalnej nie powinno być barw, nie byłoby wówczas partyjnego kolesiostwa, podejrzeń o ustawianie przetargów, zajmowanych funkcji i stanowisk. Nie wiem, czy jest to możliwe, bowiem w małych miejscowościach na ogół wszyscy się znają i prawie każdy zna upodobania polityczne swojego kandydata do władz i zna także często sympatie polityczne swojego sąsiada, przyjaciela czy znajomego. Jednak listy do głosowania w samorządowych wyborach powinny być wyłącznie alfabetyczne, bez podawania przynależności partyjnej i w radach gmin, miast czy powiatów nie powinno być żadnych klubów politycznych. W przeciwnym wypadku mamy to, co mamy, czyli interesy partii, a nie mieszkańców.