52 lata w służbie. Asp. sztab. Adam Rakowski przechodzi na emeryturę

Bez wątpienia najdłużej czynnym funkcjonariuszem drogówki w Polsce jest gnieźnieński policjant – asp. sztab. Adam Rakowski. Po przeszło 52 latach pełnionych w mundurze przechodzi on na emeryturę, nie ukrywając, że służba w tej formacji to był dla niego nie tylko zawód, ale także pasja. Dziś na odprawie rocznej otrzymał on odznaczenie i podziękowania od Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Komendanta Wojewódzkiego. Oficjalnie na emeryturę przejdzie jeszcze w lutym br.
Asp. sztab. Adam Rakowski na emeryturę odejdzie z dniem 20 lutego 2026 roku, a więc 52 lata po tym, jak 18 stycznia 1974 roku wstępował do ówczesnej jeszcze Milicji Obywatelskiej. Okazją ku temu, by mu podziękować za ten czas służby, była coroczna odprawa, która odbyła się w Ośrodku Szkolenia Policji w Gnieźnie.
Funkcjonariuszowi odchodzącemu na emeryturę podziękowano oklaskami na stojąco, a decyzją Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji otrzymał on Złotą Odznakę „Zasłużony Policjant” w uznaniu za szczególne zasługi i osiągnięcia służbowe, którymi przyczynił się do ochrony bezpieczeństwa ludzi i porządku publicznego. Wręczył mu ją nadinsp. Roman Kuster, I Zastępca Komendanta Głównego Policji. Przy okazji otrzymał także podziękowania i gratulacje od Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu.
Sam zainteresowany, mając okazję porozmawiać przed uroczystością, nie ukrywał, że wejście do mundurówki odbyło się w nietypowy sposób, ponieważ od konieczności dopełnienie zasadniczej służby wojskowej. – Najpierw miał to być kurs w wojsku, potem do Milicji i potem, jak będę wyrażał zgodę to zostanę. Tak trafiło się, że poszedłem i trzy miesiące byłem w WOP-ie w Szczecinie, potem wróciłem do Poznania na szkołę podoficerską i do plutonu motocyklowego. Kierowaliśmy ruchem, uczyliśmy się jeździć motorami, samochodami, także ta praca mi się spodobała. Dwa lata żeśmy kierowali ruchem w Poznaniu i miałem propozycję odejścia do Gniezna, na co wyraziłem zgodę. Przez te 52 lata jestem w Gnieźnie – wspomina Adam Rakowski.
Odchodzący na emeryturę funkcjonariusz przyznaje, że przez ten czas sporo się zmieniło w drogówce: – Wtedy na drogach były Syreny, Wartburgi, Trabanty. My mieliśmy służbowe Wołgi, Warszawy, tak wyglądała wtedy Milicja. Też były radary, co prawda takie stare. Ta praca mi się spodobała i tak jestem do dnia dzisiejszego – przyznał Adam Rakowski, który dodał: – Dzisiaj przepisy są bardziej rygorystyczne. Dzisiaj też są bardzo szybkie samochody. To już nie ma w ogóle tego porównania co kiedyś, że jak się jechało Syrenką 70km/h, to było już naprawdę szybko, a dzisiaj na „esce” to po 300 km/h jadą i to jest już różnica. Wspomniał też, jak wyglądało niegdyś sprawdzanie trzeźwości: – Był taki balonik, zmieniał się kolor to wtedy było widać, że jest pod wpływem alkoholu. Jak kiedyś wyliczył, na przestrzeni tych lat mógł wystawić mandatów na około 7-8 milionów złotych, razem z czasem dawnej inflacji.
Na przestrzeni tego ponad półwiecza policjant miał tyle interwencji, że trudno powiedzieć, która zapadła w pamięć. Z tych pozytywnych, to umiejętne zatrzymanie powozu konnego jadącego drogą ekspresową S5: – Kierowca sobie leżał na bryczce, a konie same szły środkiem drogi. Wtedy jakoś udało się to wszystko zorganizować i sprowadzić je bez żadnego wypadku – przypomina Adam Rakowski, dodając, że sam jest pasjonatem koni i to mu w tej sytuacji pomogło w bezpiecznym przeprowadzeniu interwencji. Były jednak i takie tragiczne zdarzenia, które zapamiętał – najbardziej pamięta wypadek autobusu w Mielnie koło Gniezna w 1984 roku, o którym kiedyś napisaliśmy artykuł historyczny, gdzie asp. sztab. Adam Rakowski także podał nam swoje wspomnienia (zobacz więcej).
Jakie były reakcje zatrzymywanych kiedyś, a jak to wygląda dzisiaj? – Wtedy można powiedzieć, że ludzie wręcz bali się Milicji. Dzisiaj rozmawia się z każdym jak z równą osobą. Czasem dyskutują, ale wszystko zależy od człowieka – wspomina.
Co jest ciekawe, Adam Rakowski przepracował 52 lata i przez ten czas nie „uzbierał” nawet miesiąca na zwolnieniu lekarskim. W sumie był tylko dwa razy na L4 – raz, kiedy spadł z konia i złamał żebra, wykorzystując dwa tygodnie, a potem tylko jeden dzień w trakcie pandemii. Tak to zawsze stawiał się na służbie. – Podobała mi się ta praca, jakoś nie mogłem inaczej – przyznaje. Wzrusza się na myśl o swoim odejściu i póki co nie ma planów na emeryturę. Dla gnieźnieńskich policjantów, nie tylko drogówki, był wzorem wiedzy i doświadczenia, który swoją postawą także wykształcił wiele roczników uczących się służby na przestrzeni tych lat.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.






















Dał radę pełnić służbę w komunie dał radę pełnić służbę w okresie przełomu a odchodzi za uśmiechniętych rządów. Ciekawe jakiego użyli argumentu by pomóc Funkcjonariuszowi podjąć decyzję o emeryturze?
WIELKI SZACUN Panie Adamie. Jak to mówił klasyk : Warto być przyzwoitym. To była długa droga, wielkie zmiany w Polsce, a Pan na straży bez politycznej chorągiewki. Och, żeby te standardy wciąż obowiązywały. Dużo zdrowia Panie Adamie.