Budowa kanalizacji i uszkodzona ściana. Najstarsza pizzeria w mieście musi opuścić budynek

Na skutek budowy kanalizacji deszczowej przy ul. Jeziornej doszło do pęknięcia ściany w budynku, w którym mieści się najstarsza w Gnieźnie pizzeria, działająca w tym miejscu od 1997 roku. Część obiektu ma zostać wyłączona z użytkowania. Już wcześniej, kiedy zamknięto dojazd i na ulicy zaczęła się budowa, spadły obroty, a teraz firma zatrudniająca kilkanaście osób musi poradzić sobie sama.
Budowa nowej kanalizacji deszczowej w centrum miasta zaczęła się późną jesienią 2025 r. i to w dwóch miejscach. W obu już pojawiły się problemy. Pierwszy na ul. Łaskiego, gdzie dokonano odkrycia archeologicznego. Drugi jest na ul. Jeziornej, gdzie powstają osadniki do filtrowania wody. Tam też powstały głębokie wykopy, które wypełniły już zaplanowane obiekty z gotowych betonowych elementów, ale dalsze prace wstrzymuje pogoda. Są też inne kłopoty – pękła ściana w budynku, który sąsiaduje bezpośrednio z terenem budowy. Od prawie 30 lat mieści się w nim znana w całym mieście pizzeria – obecnie najstarsza w Gnieźnie.
Jak udało się nam dowiedzieć, pierwsze symptomy uszkodzeń pojawiły się w grudniu 2025 roku. Początkowo były to nieznaczne spękania jednej ze ścian, na której znajduje się wejście. Obecnie, kilka tygodni po tym, jest to już wyraźna szczelina na narożniku budynku, kolejna jest nad oknem. Następne pęknięcie jest przy drugim wejściu do budynku. Póki co ziemia jest jeszcze zmarznięta, ale nie wiadomo co będzie dalej, jak podniesie się temperatura, a roboty ruszą dalej.
Same prace budowlane rozpoczęły się w listopadzie 2025 roku od wbicia ścianek szczelinowych. Od czasu zamknięcia drogi, jak informuje nas właścicielka lokalu, zaczęła notować coraz niższe przychody. Dojazd do lokalu został zamknięty, pojawiły się wykopy i maszyny budowlane, ale zapewniono jedynie dojście. Zamknięto także pobliski parking, gdzie urządzono skład pojazdów i elementów budowy. Klienci nie mają gdzie stawiać aut blisko lokalu, jak było do tej pory.
W rozmowie z właścicielką słyszymy, że informowała o swoich problemach Urząd Miejski i Urząd Marszałkowski, wykazując spadek dochodów. Z obu miejsc przyszły odpowiedzi, że nie można pomóc. A prace w tym miejscu teoretycznie mają potrwać do kwietnia br. To kolejne miesiące strat, bo przychód spada i pizzeria świadczy usługi głównie na dowozy, ale klientów przychodzących do samego lokalu ubyło.
Sytuacja jest podbramkowa po tym, jak budynek zaczął pękać. Decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego jest jednoznaczna – ta część obiektu, gdzie znajduje się pizzeria, powinna zostać zamknięta. To tylko fragment, ale ten najbardziej istotny, bo oznacza postawienie firmy pod ścianą. I tak się stało. Zaczęto szukać nowego lokalu w centrum miasta, bowiem nie wiadomo, jak sytuacja się potoczy. Pizzeria planuje przeprowadzkę w najbliższym czasie na Bednarski Rynek.
Sam budynek przy ul. Jeziornej został pobudowany w połowie lat 50. XX wieku, częściowo wykorzystując cegły z rozbieranej obok dawnej Garbarni Wielkopolskiej. Stawiany był tak, jak na to pozwalały ówczesne realia. Później był rozbudowany w latach 80. Wtedy już obiektem zarządzała Liga Obrony Kraju, która także i dziś jest właścicielem obiektu. Udało się nam ustalić, że sprawa pęknięcia budynku jest już znana w Urzędzie Miejskim w Gnieźnie.
W Magistracie nas zapewniono, że sprawa jest monitorowana i uszkodzenia zostaną sprawdzone przez specjalistę w najbliższym czasie. – Taka ekspertyza na pewno będzie zrobiona. Nie mówimy, że nie mogła mieć na to wpływu prowadzona inwestycja. Aby była jasność – kontrola nadzoru budowlanego była na wniosek kierownika budowy – przekazała nam Joanna Śmigielska, zastępczyni prezydenta Gniezna dodając, że kontrola odbyła się pod koniec stycznia br. Decyzja PINB o zamknięciu fragmentu budynku i konieczności jego opróżnienia nastąpiła w ubiegłym tygodniu. – Chcemy ściągnąć jak najszybciej rzeczoznawcę – robi to wykonawca. Rzeczoznawcę, profesora Politechniki Poznańskiej, aby wskazał, jakie prace musimy wykonać, aby zabezpieczyć ten budynek tak, aby on był bezpieczny. Jeżeli będzie taka możliwość, żeby tych zabezpieczeń dokonać, to będzie to chciał wykonawca zrobić jak najszybciej – powiedziała, wskazując, że mogłoby to się udać w ciągu najbliższych dni.
A tymczasem na boku tego wszystkiego zostaje działalność zwykłej firmy, świadczącej usługi gastronomiczne. Właścicielka pizzerii przekazała nam, że cały czas zamierza działać i zapewniać dowozy do mieszkańców, dzięki posiadanemu drugiemu lokalowi, zanim nie przeprowadzi się do nowej lokalizacji. To natomiast powinno nastąpić w ciągu kilku – kilkunastu najbliższych dni. Bo póki co nie wie, kiedy będzie mogła wrócić na ul. Jeziorną i czy w ogóle to się stanie.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.






















Tak patrząc z innej, trochę architektonicznej sprawy, to ten barak nie pasuje do zrewitalizowanej Wenecji. Tam powinien stać niewielki, ale estetycznie dobrany do otoczenia budynek ze szklanym zadaszeniem i otwartą werandą, który jako całość stanowiłby dobry punkt odpoczynku w dobrej umieszczonej tam restauracji czy kawiarni. Obok parking, który także byłby przynętą dla odwiedzających ten zakątek prawie w centrum miasta! Widok na Wenecję, także bliskość Katedry na pewno byłaby dobrym punktem nie tylko dla miejscowych, ale także dla odwiedzających Gniezno.
Ale wybudowanie takiej perełki to na pewno jakieś miliony. A prywatnemu nie sprzedadzą bo teren wokół jeziora jest chroniony. Dziadostwa nie warto łatać i koło się zamyka.
Zgadza się. Ale na moje stare oko to ewidentnie wina wykonawcy. Poszarżowoli z robotą nie zwracając uwagi na otoczenie i teraz właścicielka ponosi straty. Do sądu podać UM o odszkodowanie to może zaczną z większą rozwagą planować tego typu prace.
Właścicielem jest LOK.
Oczywiście że przez remont, teraz będą wołać specjalistów z politechniki, i jestem ciekawy co on stwierdzi. może się nie znam ale czy nie było można poprowadzić tego wykopu dalej od budynku ,przecież tam jest przeszło 10 metrów szerokości i parking, i druga sprawa po co ten wykop jest taki głęboki ,to jest ok. 4 metry poniżej lustra wody w jeziorze. o ile mi wiadomo to woda spływa z góry na dół. Może mi to jakiś super projektant to wytłumaczy .Przez 30 lat nic się z budynkiem nie działo. Polska robota gratulacje dla projektantów i wykonawców. ktoś ten projekt zatwierdzał. Ale czy był tam ktoś na miejscu i zobaczył to realnie. Przecież to takie proste , ale Polak nie potrafi myśleć. Szkoda słów. Pozdrawiam.
Klasyka gatunku. Wziąć, rozwalić a ludzie niech sobie radzą sami
Dziwić się należy, że ten teren nie został od lat uporządkowany, bowiem stanowi nierozłączną część rewitalizacji terenów wokół Wenecji i to niezależnie od formy własności. Żaden kolejny prezydent jak widać nigdy nie zauważał problemu. A szkoda, bo gdyby dzierżawcom pozwolono, to na pewno sami zadbali by o tę budowlę.