Pracował przy najtrudniejszych śledztwach, wyjaśniał najcięższe przestępstwa. Sam został zamordowany

Był ostatnim kierownikiem Wydziału Śledczego przy Komendzie Powiatowej Policji Państwowej w Gnieźnie. Służbę w formacji traktował jako obowiązek i z wytrwałością prowadził najtrudniejsze śledztwa. Los dla starszego przodownika Karola Buszkiewicza był jednak okrutny, podobnie jak i dla jego rodziny. W tym czasie, kiedy przypada 86. rocznica zbrodni dokonanej przez sowietów na polskich oficerach i policjantach, przypominamy tę postać.
Międzywojenna polska prasa codziennie codziennie informowała o różnych śledztwach, które toczyły się wobec wielu przestępców w różnych miastach, niezależnie od powiatu czy województwa. Wbrew powszechnemu obrazowi, spopularyzowanemu przez filmy czy seriale, rzeczywistość II Rzeczypospolitej nie była usłana różami i na złą drogę schodziło wiele osób, wiedzionych chęcią zysku. Nie brakowało też różnych „skrzywień” od społecznej normy, a historie najgłośniejszych spraw można obecnie posłuchać w najrozmaitszych podcastach czy vlogach.
W lokalnym wymiarze także pojawiły się publikacje o kryminalnym obrazie Gniezna z okresu międzywojennego, które odbrązowiły nieco ten sielankowy obraz rodem ze starych pocztówek, na których miasto wygląda „tak ładnie” (jak to niektórzy mówią).
W tych wszystkich historiach jednak umykają postacie, które za honor stawiały sobie dbanie o porządek publiczny. Funkcjonariusze Policji Państwowej nosili na swoich mundurach guziki z polskim orłem, wykazywali się wysokim poziomem etyki, ale też stawiali sobie na cel bezpieczeństwo ogółu. Oczywiście, tak jak i dzisiaj, tak i wtedy zdarzały się takie jednostki, których postępowanie rzucało niekiedy cień na tę formację. Starano się jednak takie przypadki dyscyplinować, a czasem i eliminować z szeregów.
Karol Buszkiewicz świadomość służby na rzecz państwa miał wpojoną bardzo mocno. Do Gniezna trafił otrzymując przydział w styczniu 1934 roku i służył tu aż do wybuchu II wojny światowej. Zanim jednak nastąpił ten jego przedostatni etap w życiu, na swoim koncie zanotował wiele osiągnięć osobistych i zawodowych.
Urodził się 29 października 1899 roku we Wronkach, gdzie też uczęszczał do szkoły powszechnej. W trakcie I wojny światowej walczył na zachodnim froncie, jako poddany państwa niemieckiego. Szczęśliwie przetrwał zawieruchę wojenną, by na przełomie 1918 i 1919 roku wziąć udział w powstaniu wielkopolskim – najpierw we Wronkach, a następnie w Poznaniu. Jego kolejnym etapem wojskowym było zaangażowanie w wojnie polsko-bolszewickiej. Po wyleczeniu się z tyfusu, ukończył szkołę oficerską, pozostając na Kresach. Wiosną 1922 roku został zwolniony do rezerwy.
W maju 1922 roku zdecydował się wstąpić w szeregi Policji Państwowej, od razu będąc skierowanym do pionu śledczego na terenie Poznania. Taki bezpośredni przydział świadczyć może tylko o tym, że znane były jego predyspozycje do tych czynności. Przynależność do służby śledczej oznaczała, że nie pracował w mundurze, tylko w ubraniu cywilnym. Po pół roku, w październiku 1922 roku, otrzymał przeniesienie do Komendy Powiatowej Policji Państwowej w Ostrowie (dziś Ostrów Wielkopolski).
Początek lat 20. w odradzającej się Polsce to czas walki o utrzymanie niepodległości oraz granic. Jednym z takich obszarów było pogranicze polsko-litewskie, gdzie pomimo utrwalenia podziału administracyjnego, trwały ciągłe potyczki. Jednym z faktów historycznych, przekazywanych w podręcznikach, jest utworzenie Korpusu Ochrony Pogranicza – odpowiednika dzisiejszej Straży Granicznej. Mało kto jednak ma świadomość, że zanim to nastąpiło, do 1924 roku granic kraju pilnowali funkcjonariusze Policji Państwowej. W tych najbardziej zaognionych obszarach wspierali ich policjanci wezwani z głębi kraju. Karol Buszkiewicz wziął udział w starciu, do jakiego doszło 21 lutego 1923 roku we wsi Podkamień. Teren ten zabezpieczali funkcjonariusze z ówczesnego województwa poznańskiego i pomorskiego, skierowani do działań zaledwie dzień wcześniej. Do ich dyspozycji były także karabiny maszynowe, tzw. maszynki.
Około 1 w nocy nastąpił atak. – Litwini skierowali skoncentrowany ogień swych karabinów na wspomnianą maszynkę, zabijając strzałem w serce posterunkowego Kmiecika i raniąc w nogi i ręce przodownika Cichockiego oraz poster. Graczyka. Poster. Buszkiewicz nie traci głowy, lecz sam pełniąc funkcję strzelca i taśmowego, strzela do ostatniego ładunku na zbliżających się łotrów Litwinów. Kiedy skończyła się amunicja i w tej chwili już leci 5-ciu Litwinów, posterunkowy Buszkiewicz chwyta za rewolwer, oddaje kilka strzałów w kierunku zbliżających się Litwinów, a w tej chwili słychać się dały okrzyki „Niech żyje!”. To 2-ga kompanja, a na jej czele aspirant Borzek z Komendy Okręgu XI PP atakuje lewe skrzydło Litwinów, którzy niezwłocznie robiąc w tył zwrot, uciekają w kierunku, z którego przybyli – opisywał walkę „Przegląd Poranny”. Za to zachowanie zimnej krwi do ostatniego momentu, Karol Buszkiewicz otrzymał awans na starszego posterunkowego. Został także odznaczony Krzyżem Walecznych.
Kolejny okres służby to czas nieustannego doskonalenia swojej wiedzy na specjalnych szkoleniach i kursach, organizowanych przez Okręgową Szkołę PP w Poznaniu oraz Szkołę Przodowników PP w Poznaniu. Oba ukończył z wynikiem bardzo dobrym. Był też nagradzany finansowo przez instytucje za wykrywanie różnych przestępstw na szkodę Skarbu Państwa. Tę aktywną i wydatną służbę dostrzeżono i w styczniu 1928 roku otrzymał awans na przodownika PP.
W 1930 roku na kilka miesięcy trafił do Warszawy na kurs śledczy, który również ukończył z wynikiem bardzo dobrym. Taki rezultat nie był oczywisty i wymagał dobrej wiedzy oraz umiejętności. Powróciwszy do Ostrowa, służył w miejscowej komendzie do początku 1934 roku.
Decyzje o przeniesieniu funkcjonariuszy PP z danej jednostki do innej, niekiedy odległej od poprzedniej, w większości przypadków nie są wyjaśnione w zachowanej dokumentacji. Powodów jednak bywało kilka. Czasem policjant sam o to prosił, a niekiedy było to pokierowane „dobrem służby”. To ostatnie występowało np. w przypadku konieczności zdyscyplinowania podwładnego, zmiany otoczenia z uwagi na grożące mu ryzyko (lub zbyt „pozytywną” znajomość z miejscowym środowiskiem), ale też w przypadku konieczności nabycia dodatkowego doświadczenia w innych warunkach terenowych.
Tak też stało się w styczniu 1934 roku, kiedy Karol Buszkiewicz otrzymał przeniesienie do KP PP w Gnieźnie. Wówczas była to jedna z większych jednostek na terenie województwa poznańskiego. Objął on stanowisko kierownika Wydziału Śledczego w gnieźnieńskiej jednostce, zastępując w tej roli st. przod. Jana Szatkowskiego, awansowanego na równoległe stanowisko do Bydgoszczy. Za swoją dotychczasową działalność i niejako zachętę do dalszej aktywności, w marcu 1934 roku Karol Buszkiewicz został odznaczony Brązowym Krzyżem Zasługi za pracę w służbie bezpieczeństwa publicznego, a kwietniu tego samego roku awansowano go na starszego przodownika.
W Gnieźnie, targanym rosnącym bezrobociem, a także pospolitą przestępczością, przod. Karol Buszkiewicz miał ułatwione zadanie, gdyż jego poprzednik podniósł podległy mu pion na wysoki poziom. W zasadzie przeważająca część przestępstw była wykrywana, do czego przyczyniła się dobra współpraca podległych funkcjonariuszy z ludnością, rozeznanie w środowisku kryminalnym oraz posiadana sieć konfidentów. W sprawie jednego z tych ostatnich Karol Buszkiewicz występował jako świadek w rozprawie, która miała miejsce w czerwcu 1938 roku (zobacz więcej).
Niemniej, zawiłych spraw nie brakowało, tym bardziej w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony mniejszości niemieckiej, w której to nastroje radykalizowały się od momentu objęcia władzy w Niemczech przez hitlerowców. Wobec osób przejawiających pronazistowskie sympatie był bezwzględny, przez co stał się jednym z bardziej znienawidzonych przez miejscowych Niemców funkcjonariuszy. W tym wykonywaniu zadań nie był jednak odosobniony, bowiem w owym czasie służba kierownika Wydziału Śledczego podlegała zarówno komendantowi powiatowemu, jaki prokuratorowi – w zakresie czynności, jakie należało wykonać w tym czy innym postępowaniu lub śledztwie.
Najpoważniejszym wyzwaniem, przed którym stanął jako kierownik, było m.in. zebranie materiału dowodowego w sprawie zniszczeń dokonanych podczas burd pod Magistratem oraz wewnątrz urzędu w grudniu 1936 roku. Na ławie oskarżonych zasiadło wtedy ponad 50 osób. Pracował też przy zbrodniach, które miały miejsce w owym czasie, jak morderstwa czy napady rabunkowe i oszustwa. Niemym znakiem, ale poniekąd pozwalającym sporo powiedzieć o pracy śledczych w tamtym czasie, są dwa grupowe zdjęcia gnieźnieńskich policjantów. Na obu fotografiach st. przod. Karol Buszkiewicz siedzi w marynarce, która sprawia wrażenie jej pospiesznego założenia, bez zapinania wszystkich guzików – tak, jakby na chwilę dosiadł się do wszystkich, by wkrótce po tym czym prędzej wracać do swojej pracy. Tym bardziej, że podległy mu Wydział Śledczy w Gnieźnie miał na swojej głowie dwa powiaty – gnieźnieński i wrzesiński.
W prywatnym życiu Karol Buszkiewicz od połowy lat 20. był związany z Heleną, z którą miał jedynego syna Zbigniewa, urodzonego w 1928 roku w Ostrowie. W Gnieźnie rodzina zamieszkiwała w kamienicy przy ul. św. Wawrzyńca 39a, naprzeciw wlotu w ul. Kaszarską.
Nie jest dokładnie ustalony los rodziny w momencie wybuchu wojny. Policjant, kierowany instrukcjami przygotowanymi na ten czas lub naprędce napływającymi „z góry”, wykonywał polecenia dotyczące internowania Niemców podejrzanych o dywersję lub antypolskie działania. Następnie, najprawdopodobniej 3 lub 4 września 1939 roku, zgodnie z instrukcjami, ewakuował się wraz z kierownictwem komendy i całą dokumentacją w kierunku planowanej dyslokacji tj. na wschód kraju w rejon Kowla. Nie jest jasnym, czy Helena towarzyszyła mu w trakcie tej podróży wraz z synem, czy też rodzina się rozdzieliła (bliscy policjantów jechali osobnym transportem). Wiadomo jednak, że jego żona zginęła w rejonie Warszawy na skutek niemieckiego ataku. Syn samotnie powrócił do Gniezna, odnajdując rodzinę ojca. Powrotu tego ostatniego nigdy się nie doczekał.
Najprawdopodobniej krótko przed 22 września 1939 roku, st. przod. Karol Buszkiewicz dostał się w ręce sowietów w rejonie Równego. Tam też został osadzony w miejscowym więzieniu. W marcu 1940 roku wywieziono go do Kijowa. Nie był tam sam – jest szansa, że w trasie lub na miejscu mógł się spotkać z Adolfem Kretem, komisarzem PP w stanie spoczynku i byłym komendantem powiatowym KP PP Gniezno. Ten bowiem, po przejściu na emeryturę w 1936 r., wyprowadził się do Stanisławowa i tam też został aresztowany przez NKWD – podzielił on los starszego przodownika, bowiem obaj znajdują się na tej samej liście wywozowej.
Nie jest znana dokładna data śmierci Karola Buszkiewicza. Został zamordowany prawdopodobnie w kwietniu 1940 roku przez oficerów NKWD. Jego ciało najpewniej spoczęło w lesie w Bykowni koło Kijowa.
Dziś nazwisko Karola Buszkiewicza znajduje się na pomniku w Parku Miejskim w Gnieźnie wśród innych funkcjonariuszy KP PP Gniezno, którzy zostali zamordowani przez NKWD na Wschodzie – jest jednak pomyłka w jego stopniu służbowym, gdyż wymieniono go jako starszego posterunkowego, podczas gdy w momencie śmierci był starszym przodownikiem.
Po wojnie Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Gnieźnie poszukiwał informacji na temat funkcjonariusza. Zbierano informacje o jego przedwojennej działalności w ramach operacji „Targowica”, polegającej na inwigilacji środowiska przedwojennych policjantów. Interesująca była przede wszystkim ich działalność przeciwko, jak to najogólniej określano, klasie robotniczej. Dość szybko wyjaśniono losy rodziny tj. śmierć żony i sieroctwo ich syna. W sprawie Karola Buszkiewicza ustalono, że najprawdopodobniej nie żyje, jednak ubekom nie były znane okoliczności jego zgonu. W 1955 roku teczkę w jego sprawie zamknięto.
* * *
Osoby posiadające informacje, stare zdjęcia do powyższego tematu lub innej ciekawej historii z Gniezna i okolic, proszone są o kontakt: historia@gniezno24.com
W materiale wykorzystano:
- Instytut Pamięci Narodowej w Poznaniu, Sprawa obiektowa kryptonim „Targowica” (…), sygn. IPN Po 003/74.
- „Przegląd Poranny” z 04.03.1923 r.
- W. Bogajewski, „Mieszkańcy województwa poznańskiego – ofiary ludobójstwa katyńskiego”, Poznań 2018.
- Archiwum Państwowe w Poznaniu, zespół: Rozkazy Komendanta Wojewódzkiego Policji Państwowej w Poznaniu, sygn. 8 – 21.
- Zdjęcie z tableau: Z. Smolarek, A. Borowski, „Martyrologia policjantów województwa poznańskiego II RP”, Szczytno 2010
- Kontakt z rodziną.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.


















