Mateusz Hen odpowiada na zarzuty – kieruje je wobec konkretnych osób

Były zastępca dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Pomnik Chrztu Polski publikuje swoje spojrzenie na ostatnią głośną sprawę w kolejnym oświadczeniu oraz wypowiedzi na antenie Radia Poznań. Mateusz Hen wprost sugeruje, że jest to zmyślnie poprowadzona kampania przeciwko jego osobie. Sam wprost przyznaje: „Nie mam nic do ukrycia, jestem spokojny”.
Po dwóch artykułach Wirtualnej Polski na temat osoby Mateusza Hena, w których pojawiły się w sporej części informacje podawane już wcześniej, a nawet lata wcześniej w lokalnym wymiarze, jego postać stała się „rozpoznawalna” w całym kraju.
W ostatnich godzinach Mateusz Hen udzielił dwóch odpowiedzi na padające zarzuty, które mogą być interesujące dla osób śledzących tę sprawę. Pierwsza to oświadczenie, które zamieścił na swoim profilu społecznościowym na Facebooku (poniżej). Druga padła na antenie Radia Poznań 10 września podczas rozmowy z Adamem Michalkiewiczem w programie „Rozmowa dnia”.
W odpowiedzi na pytania, które zadawał prowadzący, Mateusz Hen stwierdził: – Od 2012 roku moim wrogiem po tym, jak prawdę powiedziałem o tym w oczy posłowi, co myślę na temat jego zorientowania się w sytuacji szpitala, jest poseł Dolata – powiedział zarzucając przy tym, że Wirtualna Polska nie jest portalem bezstronnym i dalej odnosząc się do Zbigniewa Dolaty, który go wiele razy atakował jego osobę: – Mówił wielokrotnie. Razem z moją byłą żoną tę kampanię przygotowali. Tu pojawiły się jeszcze inne czynniki wychodzące bezpośrednio ze szpitala – byłem narzędziem w rękach dyrektora szpitala do prowadzenia porządku. Moja rola taka była, jako zastępcy ds. lecznictwa, i znalazły się osoby, którym stanąłem na drodze. Wszyscy wiedzą w szpitalu, kto to jest. Jeden z tych ludzi się przedstawił, ksywa „doktor Lukstaedt”, jest ratownikiem medycznym (…) To jest cichy udziałowiec firmy Medica, która za wszelką cenę próbuje tylnymi drzwiami sprywatyzować szpital – mówił Mateusz Hen, nawiązując do osoby radnego powiatowego Rafała Lukstaedta z KO, który udzielił swojej wypowiedzi do artykułu Wirtualnej Polski. Dalej były zastępca dyrektora stwierdził, że nie widzi konfliktu interesu w tym, że w szpitalu świadczyć miała usługi firma, która podlega jego bliskim.
Dalej Mateusz Hen na antenie rozgłośni stwierdził, że do Koalicji Obywatelskiej wstąpił, bo został poproszony o to, ale nie był aktywnym członkiem. Jak stwierdził także, nie było sytuacji, opisanej w WP, jakoby miał on być powodem przewożenia dzieci do innych szpitali, a sam jest w zasadzie ofiarą nieprecyzyjności tzw. ustawy kamilkowej, gdzie skazany za pobicie dorosłej osoby (jego zdaniem, wyrok niesłuszny), zasadniczo nie powinien mieć kontaktu z dziećmi: – Jestem lekarzem, chcę działać jako lekarz, mam swoje inne cele. Jestem osobą niepełnosprawną, tworzymy ogromny projekt w firmie pomocy osobom niepełnosprawnym. Projekt, który jest cały czas bombardowany przez posła Dolatę, który nie dopuszcza do tego, by gnieźnieński lekarz mógł zrobić dobrego – powiedział i na końcu dodał, odnosząc się do planowanej kontroli: – Nie mam nic do ukrycia, jestem spokojny.
Zainteresowany tematem radny Rafał Lukstaedt dziś wprost nam przyznał, że jest zaskoczony wypowiedzią Mateusza Hena. Powiedział, że dla Wirtualnej Polski tylko udzielił swojej wypowiedzi w kontekście tego, czy osoba karana powinna pełnić funkcje kierownicze: – W moim przekonaniu, w kontekście dyrektorów szpitali ta niekaralność jest wymagana, a w stosunku każdej kolejnej osoby zajmującej stanowisko nie jest wymagana. Więc w tym przypadku prostą sprawą byłoby, gdyby do wszystkich osób zarządzających szpitalem stosować jedną miarę. W tym kontekście się wypowiedziałem – powiedział Rafał Lukstaedt. Dalej radny powiatowy wprost przyznał: – Z doktorem Henem nigdy się nie pokłóciłem, nigdy nie miałem żadnej scysji, żadnej awantury, kłótni, wręcz odwrotnie. Jak miałbym się wypowiadać na temat relacji między nami, to zawsze był uśmiech, zawsze były miłe wypowiedzi. Tym bardziej jestem zaskoczony.
Dyrektor szpitala Filip Waligóra wprost odniósł się nam do zarzutu swojego byłego zastępcy, dotyczącego próby „prywatyzacji szpitala tylnymi drzwiami”, gdyż jest wręcz odwrotnie: – Mam kadencję 6-letnią i postanowiłem sobie z panem starostą, że kończymy w Gnieźnie z wszystkimi spółkami. Medicą, Medsferą i tymi wszystkimi spółkami, które od kilku lat trawią ten szpital, budzą kontrowersje. Szpitale mogą bez tych spółek istnieć, funkcjonują w innych miastach i wierzę, że Gniezno też będzie funkcjonowało. Potrzebujemy po prostu czasu. Przykładem jest ostatnia decyzja o przywróceniu umów z lekarzami na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w miejscu właśnie funkcjonowania lekarskich spółek – w tym tych, które budziły liczne uwagi. Temat jeszcze będzie najpewniej powracać, tym bardziej, że poruszony on został na dzisiejszej sesji Rady Powiatu Gnieźnieńskiego.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.






















I to dopiero 4 z 7 odcinków serialu „Hen, hen”!
Gość ma tupet: po siemiu wyrokach nazywa się legalistą, występuje do prezydenta o ułaskawienie, a teraz jeszcze wydaje smieszne oswiadczenia…
Cóż, tak go wychowali lokalni notable, wszystko mu uchodzilo na sucho, więc jeszcze się nie obudził z tego snu
Przeczytałam kilka artykułów na temat Pana Mateusza Hena. Nie zrobiło to na mnie wrażenia, komuś bardzo się chce i zależy aby źle pisać o tym człowieku. Szkoda , że nigdzie nie napisano, ze jest to wybitny lekarz, który niejednokrotnie uratował wiele osób od kalectwa, czy innych zachorowań. Ma bardzo dobra rękę jako chirurg, sprawdza się jako przyjmujący w poradni chirurgicznej, wykazuje dużą wiedzę medyczną. Mnie jako pacjenta to właśnie interesuje…
hahahahahah hahahah
Co znaczy zatarcie winy?Ano to,że jej nie było. Dlaczego więc przywołuje sie coś, czego po prostu nie ma? Owszem,opisywany lekarz miewał w życiu zakręty,ale nie były one związane z pracą zawodową. Każdy wie, że często sprawy cywilne są pełne emocji,nie zawsze sąd jest w stanie stanąć po właściwej stronie.Nie wnikając w głębię człowieka,po opisie jego kariery życiowej widać jakis cel.Jakoś mało się wspomina o jego wiedzy i doświadczeniu zawodowym,a przecież to właśnie powinno być wyzmacznikiem oceny każdego pracownika.