|  Rafał Wichniewicz  |  1 komentarz

Szpital, zakon i niekończący się spór. Nowa monografia o Bożogrobcach z Gniezna

Kilka dni temu w Gnieźnie odbyła się premiera najnowszej publikacji, dotyczącej historii miasta, a właściwie obejmująca jeden z najstarszych istniejących zabytków. Swoją monografię o Bożogrobcach napisała prof. UJK dr hab. Anna Jabłońska, która przyjrzała się działalności tego zakonu w kontekście jego istnienia na Wzgórzu Krzyżackim na Grzybowie. To wiele historii i wątków, które zebrano w jednym miejscu.

Nawet w świadomości regionalistów, a co dopiero mieszkańców Gniezna, nie ma zbyt wiele wiedzy o zakonie Bożogrobców. Nic dziwnego, skoro nie istnieje on od ponad 200 lat, kiedy to władze pruskie dokonały jego kasacji. A jest to kilkaset lat ciekawej historii, dotyczącej także Gniezna.

Tej działalności przyjrzała się profesor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, dr hab. Anna Jabłońska, opracowując publikację „Bożogrobcy św. Jana w świetle źródeł gnieźnieńskich w okresie staropolskim”. Jest w niej dużo o działalności zakonu, dotąd – w kontekście Gniezna – gdzieś ukrytym w mroku dziejów. Spotkanie autorskie połączone z promocją książki odbyło się w kościele św. Jana, wybudowanym najpewniej przez sam zakon. Z autorką rozmowę prowadził ks. Jarosław Bogacz.

Sam zakon, którego pełna nazwa brzmiała Kanonicy Regularni Grobu Bożego, trafił do Polski w 1163 roku – sprowadzono ich do Miechowa w Małopolsce. Stąd wzięła się też ich druga nazwa – Miechowici, ale najczęściej stosowaną obecnie są po prostu Bożogrobcy.

– Z Miechowa rozpoczęła się budowa kongregacji, powstawały kolejne placówki w kolejnych ośrodkach, prowincjach. Do XVI wieku powstały cztery prowincje – Wielkopolska, Małopolska, Ruska i Mazowiecka – opowiadała Anna Jabłońska. Nawiązując do najbardziej interesującego regionalnie wątku dodała: – Kiedy bożogrobcy osiedli w Miechowie, to w końcu zaczęli też się pojawiać także w Wielkopolsce. Pierwszym miejscem związanym z ich obecnością było Grodzisko nad Prosną. Następnie pojawili się w Gnieźnie, potem w kolejnych miejscach, Sępólnie Krajeńskim, Pyzdrach, tworząc kolejne jednostki. W Gnieźnie Bożogrobcy pojawili się prawdopodobnie około 1198 roku, sprowadzeni przez niejakiego Przecława Grzymalitę – to jest jedna z tez. Podobno był on kanonikiem wrocławskim, gnieźnieńskim i biskupem lubuskim, a także rektorem jednego z kościołów w Jerozolimie. Stąd być może pomysł na sprowadzenie tutaj przedstawiciela zakonu, który tam był obecny. Inna teza mówi, że był to niejaki Prelaius, już miechowita. Osoba fundatora pozostaje z dużym znakiem zapytania.

W Gnieźnie Bożogrobcy jednak na początku nie pojawili się na Grzybowie, ale nieco dalej, gdzie dzisiaj rozpościera się cmentarz św. Krzyża – wtedy był to teren otoczony wodami z niewielką świątynią na wzgórzu: – Początkowo Bożogrobcy nie byli przywiązani do tego miejsca, które znamy, ale do św. Krzyża wraz z uposażeniem, nad jeziorem. Św. Krzyż znany był z tego, według legendy, bo wszystko tkwi w mrokach i niesprawdzonych powieściach, że rybacy wyłowili tam święty krucyfiks, otoczony świętą czcią, działy się tam cuda, został zbudowany kościół i ten kościół został on podarowany Bożogrobcom. Być może dlatego też, że oni praktykowali kult krzyża, śmierci i zmartwychwstania – mówiła autorka.

W 1243 roku Bożogrobcy dostali Grzybowo, a dokładniej wzniesienie nad przepływającą w dolinie rzeczką Srawą wraz z przyległymi zabudowaniami. – Książęta wielkopolscy, Przemysław II, Bolesław i matka Jadwiga postanowili im podarować istniejący tu szpital z kościołem. Z tym było związane konkretne uposażenie. Bożogrobcy mieli się zajmować tutaj ubogimi i majątek miał być przeznaczony właśnie na to. Ciekawostką jest to, że ów szpital podarowany Bożogrobcom, wcześniej Władysław Odonic, ojciec tych książąt, przeznaczył na rzecz Templariuszy w 1232 roku, a więc dekadę wcześniej. Coś jednak z nimi nie wyszło i w zasadzie niewiele wiadomo na ten temat. Chwilę później to samo miejsce przeznaczono, ze znacznie większym uposażeniem, dla znacznie większego zakonu, silnie rozwijającego się, ekspansywnego w Polsce – wyjaśniła.

Pod nazwą „szpital” w kontekście średniowiecza nie należy jednak rozumieć tego, co mamy przed oczami dzisiaj. Była to zupełnie inna instytucja. Raczej sprawiało to wrażenie przytułku. W ostatnich latach na Wzgórzu Krzyżackim prowadzone były badania archeologiczne, nadzorowane przez dra Tomasza Janiaka, ale też wciąż trwają dyskusje na temat charakteru gnieźnieńskiego klasztoru. Na wiele pytań jednak trudno jest odpowiedzieć, gdyż otoczenie kościoła św. Jana zostało mocno zniszczone podczas innych, wcześniejszych prac budowlanych, np. budowy Szkoły Podstawowej nr 1 około 120 lat temu. Badaczka przyjęła w publikacji każdą tezę ws. głównej działalności zakonu, jako możliwą.

– Idea szpitali wzięła się z tego, że głównie przy szlakach pielgrzymich i innych, gdzie ludzie pokonywali większe dystanse, pojawiło się zapotrzebowanie na dawanie im wsparcia. Pierwszą ideą było więc schronienie. To się nasiliło przed i w czasie epoki krucjat, ale pierwsze zinstytucjonalizowane szpitale były związane z zakonami. To zakony prowadziły tego typu przybytki lub też bractwa. Potem przyszła era tzw. prepozytów – samodzielnych, dobrze wyposażonych jednostek, z osobnym duchownym, niezależnym od parafii, gdzie na kompleks składał się budynek szpitalny, kościół, kaplica z domem prepozyta, zabudowania gospodarcze, cmentarz. To jest epoka związana z rozwojem miast, kiedy się pojawiają miasta, gdyż była to odpowiedź na potrzeby ludności miejskiej – opowiadała Anna Jabłońska.

W publikacji badaczka wskazała, że szpitale działały w oparciu o miłosierdzie – jeden z głównych filarów chrześcijaństwa. To fundacje i datki od ofiarowywane przez ludzi różnych stanów. Obdarowywany lub korzystający ze szpitala modlił się w zamian, co miało zapewnić ofiarodawcy zbawienie. Z czasem do szpitali zaczęli też trafiać ci, którzy nie mogli już sami funkcjonować w życiu – biedni, kalecy, sieroty, czasem traktowano je jako domy spokojnej starości. W samym Gnieźnie takich szpitali przykościelnych było kilka – najbliżej od Bożogrobców położony był ten przy kościele św. Ducha, u zbiegu dzisiejszej ul. Dąbrówki i Krzywe Koło. Same szpitale były niewielkimi obiektami, prawdopodobnie drewnianymi.

– Szpital, który był przekazany bożogrobcom, musiał już istnieć. Nie wiadomo jednak w którym miejscu. Wzgórze zostało zabudowane w nieregularnym kształcie. Powstał najpierw kościół, który obecnie jest do uchwycenia. Najpierw prezbiterium, potem nawa i wieża – w takiej kolejności. Prawdopodobnie bożogrobcy mieszkali, co udało się wydedukować, w wieży mieszkalnej, przypominającej trochę rycerską. Minęło trochę czasu, zanim kościół zaczął nabierać obecnego kształtu. XII i XIV wiek dał to, co widzimy – mówiła autorka publikacji, wymieniając przebudowy obiektu w kolejnych stuleciach.

W opracowaniu badaczka poruszyła wiele różnych wątków, dotyczących działalności zakonu w Gnieźnie. To nie tylko majątek, biblioteka czy przestrzeń architektoniczna, ale także życie codzienne czy… spory. Bożogrobcy bowiem przez setki lat kłócili się z kapitułą. – Pierwszy poważny etap sporu miał już miejsce w połowie XV wieku. Skończyło się to nawet rezygnacją prepozyta. Kapituła twierdziła, że Bożogrobcy nie prowadzą szpitala, majątek przejęli dla własnych korzyści i spór był na tyle ostry, że prepozyt wolał zrezygnować. Genezą sporu był fundacyjny dokument z 1243 roku, który mówił, że Bożogrobcy dostają szpital i wyposażenie jest przywiązane do szpitala, nie do zakonu. Mają więc zarządzać tym szpitalem i opiekować ubogimi, w związku z czym mają do dyspozycji ten majątek, ale nie jest on ich. Bożogrobcy potem się upierali, że przez zmianę jednego z punków w dokumencie, że oni mogą, a nie muszą dawać opiekę, że to nie jest ich obowiązek – opowiadała o genezie sporu. Jak wyjaśniła: – Bożogrobcy chcieli nie tylko przejąć majątek i zamiast szpitala główną instytucją uczynić swój zakon i klasztor, ale też podważali kontrole i zwierzchność kapituły oraz arcybiskupa nad sobą. Twierdzili, że arcybiskup i kapituła nie ma nic do powiedzenia, ale druga strona była oczywiście przeciwnego zdania. Jak prześledzi się te wydarzenia, to ewidentnie widać, że kapituła i arcybiskup byli tymi zwierzchnikami. O ile głównodowodzący całą kongregacją z Miechowa, czyli prepozyt generalny, proponował tutejszego przełożonego, o tyle na urzędzie obsadzał go arcybiskup przy zgodzie kapituły. Jak dodała, cała sprawa zakończyła się w 1768 roku, kiedy po pierwsze konstytucja Sejmu Rzeczypospolitej uznała rację kapituły, a ostateczne porozumienie zawarto w 1780 roku. Stało się to na kilkanaście lat przed zaborami i zajęciem Gniezna przez prusaków, którzy w 1819 roku dokonali kasacji zakonu i tym samym zajęcia owego spornego majątku.

Jak przyznała Anna Jabłońska, sam zakon stał na wysokim poziomie wykształcenia. Miało to przełożenie na postrzeganie Bożogrobców wśród duchowieństwa. – Byli bardzo dobrze wykształceni. To był elitarny, intelektualny zakon. Na początku, jeśli chodzi o warunki polskie, cieszyli się dużą samodzielnością. W Miechowie już w średniowieczu istniała taka wewnętrzna szkoła dla zakonników, a w czasach nowożytnych sprawa przedstawiała się następująco – po nowicjacie Bożogrobcy odbywali trzyletni kurs filozofii. Jesli wykazali się odpowiednimi zdolnościami, szli na trzyletni kurs teologii – wszystko w ramach studiów wewnętrznych zakonnych. Następnie Bożogrobcy albo trafiali do zakonu albo jako zakonnicy robili studia – przede wszystkim na Akademii Krakowskiej. Tam studiowali filozofię i teologię, otrzymując przeróżne stopnie, zostając także wykładowcami u siebie czy na Akademii Krakowskiej – mówiła.

Sam fakt, że spotkanie przyciągnęło tak dużą grupę zainteresowanych, pokazuje, że nawet takie „małe historie” potrafią być warte odkrycia i promowania. Tym bardziej, że kościół św. Jana jest najstarszym, zachowanym w pierwotnej formie średniowiecznym kościołem na terenie Gniezna, który zachował się do naszych czasów.  

Publikacja pt. „Bożogrobcy św. Jana w świetle źródeł gnieźnieńskich w okresie staropolskim” jest dostępna do nabycia na stronie Wydawnictwa Rys (link).

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments



© Gniezno24. All rights reserved. Powered by Libermedia.