|  Rafał Wichniewicz  |  6 komentarzy

Zabrany sprzed domu pies powrócił do właścicieli

źródło: Fundacja Przyjaciele Zwierząt

Wolontariusze i osoby zajmujące się zwierzętami na terenie Gniezna poinformowały o szczęśliwym finale związanym z informacją o zabraniu psa z ul. Witkowskiej przez nieznane osoby. Maltańczyk wrócił do rodziny, a wolontariusze z Fundacji Przyjaciele Zwierząt opisując przebieg całej sprawy.

O całym zajściu, które miało miejsce w sobotni wieczór 26 lipca, informowało Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami oraz inne instytucje, zajmujące się pomocą czworonogom. Pies miał wyjść przez niedomkniętą furtkę i zabrany przez nieznane osoby z białego samochodu, który oddalił się w kierunku Witkowa.

– Z ogromną ulgą i radością informujemy, że malutka sunia, która została zabrana sprzed posesji przy ul. Witkowskiej 108 w Gnieźnie, wróciła już do swoich właścicieli. Jest bezpieczna, cała i zdrowa – informuje Fundacja Przyjaciele Zwierząt. Dalej jej przedstawiciele opisują całą sytuację – jak się okazało, właściciele psa nie są z Gniezna: – Piesek przez przypadek wyszedł przez niedomkniętą furtkę. To była chwila. Dosłownie kilka minut później przejeżdżający biały samochód zatrzymał się, a osoby z auta zabrały psa z ulicy. Właściciele natychmiast rozpoczęli gorączkowe poszukiwania. Zgłosili sprawę na policję i rozpoczęli publikowanie ogłoszeń. Dzięki niesamowitemu zaangażowaniu naszej koleżanki z Fundacji – obdarzonej prawdziwym detektywistycznym zmysłem – i dzięki informacjom od Was, udało się namierzyć samochód, a dalej – jego trasę i miejsce postoju. Koleżanka ruszyła w teren, odnalazła pojazd, przeprowadziła wywiad, trafiła do osoby, która brała udział w zabraniu psa… i sunia wróciła do opiekunów – informują, publikując zdjęcia z oddania zwierzęcia, które trafiło z powrotem do dzieci.

Dalej Fundacja zamieściła swoje oświadczenie do całej sprawy i zaapelowała o rozsądek przy ferowaniu wyroków, dziękując wszystkim, którzy pomogli w tej sprawie: – Chcemy też odnieść się do komentarzy, które pojawiły się pod wcześniejszymi postami. Tak – furtka była niedomknięta, i tak – piesek wyszedł. Czy to błąd? Tak. Ale pytanie: czy komuś z nas nigdy nie zdarzyło się czegoś nie dopilnować? Nawet dzieci czasem wychodzą niezauważone z domu – tym bardziej psy. Ważne jest, jak reagujemy – a rodzina tej suczki zareagowała natychmiast. Byli w rozpaczy, w stresie, w szoku. I zrobili wszystko, co mogli, by ją odzyskać. Rozumiemy też, że osoby, które zabrały psa z ulicy, mogły działać z dobrych pobudek – widząc biegające po ruchliwej ulicy zwierzę, chciały je zabezpieczyć. Ale trzeba to jasno powiedzieć: jeśli znajdujemy psa, naszym obowiązkiem jest natychmiastowe powiadomienie odpowiednich służb – schroniska, policji, straży miejskiej – a także umieszczenie ogłoszeń w mediach społecznościowych. Można też odezwać się do lokalnego radia. Zwierzę, zgodnie z polskim prawem, traktowane jest jako rzecz – nie można jej po prostu zabrać i zatrzymać. To także kwestia moralności: ten pies miał swoją rodzinę, która go szukała i cierpiała. Niestety, osoby, które go zabrały, nie wykonały żadnego z tych kroków. Mijały kolejne godziny, a nikt nie próbował odnaleźć właścicieli. Dziękujemy wszystkim, którzy pomogli – każdej osobie, która przesłała informację, udostępniła post, podniosła alarm. Dzięki Wam ten piesek wrócił do domu. Niech ta historia będzie przestrogą, ale też lekcją empatii i refleksji.

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
6 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
wodzirej
wodzirej
29/07/2025 13:08

Cieszcie się , że Ktoś go przyjął, a nie rozjechał. Całe te wywody o miłości do pieska można wsadzić sobie gdzieś, skoro nie potrafimy zapewnić mu bezpieczeństwa.

Paulina
Paulina
28/07/2025 23:05

Popłakałam się. Parę miesięcy temu odszedł mój 16 letni Maltańczyk. Jak był szczeniakiem budowlańcy pracujący na posesji obok ukradli go z podwórka. Na szczęście głośno szczekał i go znaleźliśmy ❤️ To są psy, które wiele znoszą od człowieka a mimo to w zamian potrafią oddać mu całe swoje serce.

Basia
Basia
28/07/2025 20:07

Najważniejsze że wróciła do właściciela też mam psa nie wyobrażam sobie żeby ktoś mógł mi go zabrać

Marcin
Marcin
28/07/2025 19:45

Też miałem taki przypadek około 5 lat temu, poszedłem na spacer z dorosłym 13 letnim psem do lasu blisko morza i puściłem że smyczy jak zawsze. Szukałem później psa 3 dni po lasach i wydmach, ale się nie odnalazł, a drogę dobrze znał do domu. Po miesiącu żona przypadkiem odnalazła na internecie, okazało się że jest w schronisku. Żeby odzyskać psa musiałem pokazać zdjęcia ze jestem jego właścicielem i wtedy zrobiłem błąd policzyli mnie za lekarza karmę i bytowa nie, a jeszcze nie zdążyli go sterylizować, mój błąd bo nie miał czipa, ale za jego Ala wygody i głupotę ludzi, którzy go zabrali zapłaciłem ponad 600 zł. I gdzie tu myślenie tych co go zabrali. Za adopcję i zabranie ze schroniska nie zapłacił bym nic. Taka u nas sprawiedliwość., a po roku pies zmarł że starości.

Lola
Lola
28/07/2025 14:43

Dobrze że piesek nie wpadł pod ten samochód ,bo byłaby tragedia ,pilnujcie pieska i nie miejcie pretensji do ludzi którzy zaopiekowali nim !!!

Yull
Yull
28/07/2025 11:27

Widać, że rodzina traktuję sunie jak członka rodziny. Dobra robota fundacji!



© Gniezno24. All rights reserved. Powered by Libermedia.