Przejdź do treści głównej



Ciszej nad tą Spółdzielnią? Plotka kontra polityczne plany

Starosta Tomasz Budasz nie zamierza ubiegać się o stanowisko prezesa spółdzielni mieszkaniowej. Mimo czasowej zmiany, jaka zaistniała w funkcjonowaniu tej instytucji, jest oczywistym, że obecny starosta ma zupełnie inne cele swojej aktywności – budowanie poparcia na potrzeby działalności politycznej. Spółdzielnia wprost przyznaje – prezes jest, a insynuacje są nieuzasadnione.

Pogłoski o możliwych zmianach w obsadzie stanowisk w Gnieźnieńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej krążą już od dobrych dwóch miesięcy. Spowodowane to jest rzecz jasna – nie jest to tajemnicą – absencją obecnego prezesa Zdzisława Kujawy. O ile powody tejże są wszystkim dobrze znane, o tyle wraz z nimi pojawiły się głosy o możliwej „zmianie władzy” w GSM. Wszystkie jednak w sferze plotek.

W ostatnim czasie informowaliśmy o powrocie do Spółdzielni byłego zastępcy prezesa, który od roku przebywał na emeryturze. Roman Klejborowski, który w maju 2025 roku odszedł z GSM na zasłużony odpoczynek po latach pracy, ponownie pojawił się w jej strukturach. Nie da się ukryć, że ma pełnić przede wszystkim merytoryczne wsparcie dla Szymona Fabisiaka, obecnego zastępcy, o czym informowała sama Spółdzielnia, pisząc o „trosce o zabezpieczenie interesów i prawidłowego funkcjonowania”.

Wraz z sytuacją w Spółdzielni pojawiły się jednak plotki, które zaczęły urastać do rangi o charakterze politycznym – jakoby obecny starosta Tomasz Budasz zamierzał zająć stanowisko prezesa tej instytucji. Ten jednak jednoznacznie przekazał, że nie ma takich planów. Także Spółdzielnia wprost traktuje takie insynuacje, jako „nieuprawnione i niezgodne ze stanem faktycznym”.

Nikomu jednak w powtarzaniu takich pogłosek nie przyszło do głowy skalkulowanie wartości takiej zamiany – i nie chodzi tu wcale o ogromne apanaże, jakie się z tym wiążą (zgodnie z oświadczeniami majątkowymi, ponad 40 tys. złotych miesięcznie za kierowanie GSM). Mowa tu raczej o celach politycznych i o tym, jakie możliwości daje bycie prezesem spółdzielni, a jakie starostą. Zwłaszcza, jeśli myśli się o dalszych planach na pięcie się w strukturach do poziomu parlamentarnego. A takie plany ma Tomasz Budasz. Wybory do Sejmu i Senatu są bowiem za niespełna 1,5 roku, a prezesowanie Spółdzielnią nie wydaje się dobrą trampoliną do planowanego skoku. Jednocześnie chętny na stanowisko starosty zawsze się znajdzie. Zresztą, kandydat już jest tuż obok – obecny wicestarosta Łukasz Scheffs.

Cała sprawa, jak udało się nam nieoficjalnie dowiedzieć, jest jedynie próbą machinacji, odległym już echem walki o władzę w strukturach Koalicji Obywatelskiej. A tymczasem w przypadku ewentualnej prezesury w GSM to kwestia ustaleń, także w ramach samorządowej koalicji. Może, w nieustalonej jeszcze przyszłości, nie będzie to kandydat, ale… kandydatka. To także póki co plotka, ale te będą się pojawiać. Tym bardziej, że jest grono osób, które chciałoby zmiany stylu zarządzania Spółdzielnią, utrzymywanego od wielu lat. Na to jednak chyba póki co się nie zanosi.

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany