Przejdź do treści głównej


Pytania, krzyki i szarpanina. Mieszkańców mniej „za”, a więcej „przeciw” strzelnicy

Nerwowy przebieg miało spotkanie, które odbyło się w minioną środę w Lulkowie w gminie Gniezno, a które dotyczyło możliwości powstania strzelnicy na skraju tej wsi. Mieszkańców przybyłych na zebranie nie uspokoiły argumenty inwestora, który zapewniał ograniczenie hałasu towarzyszącemu przedsięwzięciu. Po dyskusji doszło do szarpaniny pomiędzy dwiema mieszkankami.

Sprawa dotyczy tematu, o którym już pisaliśmy kilka tygodni temu. Do Urzędu Gminy Gniezno wpłynęła propozycja budowy strzelnicy na terenie Lulkowa, przy drodze prowadzącej z DK15 w kierunku stawów w miejscu dawnej żwirowni. Znajduje się to w oddaleniu od większych skupisk ludzkich, ale bardzo blisko dwóch gospodarstw. To z tymi mieszkańcami rozmawialiśmy już w lipcu, kiedy zbierane były podpisy przeciwko inwestycji (zobacz więcej).

Teraz w sali wiejskiej w Lulkowie odbyło się spotkanie, na które Urząd Gminy zdecydował się zaprosić mieszkańców oraz inwestora. Przybyło wielu, nie tylko mieszkańców tej wsi, ale także Kaliny i Wymysłowa z gminy Trzemeszno. Byli niektórzy radni gminni oraz wójt Maria Suplicka i, gościnnie, także zastępca burmistrza Trzemeszna Zygmunt Nowaczyk.

Pokrótce – inwestycja planuje powstanie 7 torów do strzelania o różnych długościach, ulokowanych na terenie dzierżawionym od gminy. Na obecnym etapie nie ma jeszcze wydanych warunków zabudowy, ani zgody Rady Gminy Gniezno na dzierżawę tego terenu. Samo spotkanie miało na celu, aby udzielić wszelkich informacji mieszkańcom.

– Zgłosiłem się do pani wójt z zapytaniem, czy jest może jakiś teren w gminie Gniezno, gdzie moglibyśmy stworzyć jakiś fajny projekt, jeśli chodzi o strzelnicę – przekazał Karol Wojnowski (instruktor strzelania i szkoleniowiec), opisując też, jaki był początek tego przedsięwzięcia. – Nie ukrywam, że zamiar budowy strzelnicy pojawiał się już od kilku lat, były też inne osoby zainteresowane, które chciały ją wybudować, ale każdorazowo kończyło się na jednym spotkaniu – przyznała wójt Maria Suplicka, dodając, że obecny temat pojawił się na początku roku jako pomysł: – Rozważaliśmy wiele lokalizacji, ale na pewno ta wydawała się najciekawsza ze względu na położenie ze względu na mało domów położonych w pobliżu oraz teren zalesiony – dodała. Wójt wskazała jeszcze, że Rada Gminy ma prawo jeszcze uchwalić regulamin strzelnicy, a więc zasad jej funkcjonowania, w tym godzin strzelania itp.

– Chciałbym, aby była to strzelnica częściowo otwarta i częściowo zamknięta. Chciałbym, aby były tam zastosowane nowoczesne technologie, jeśli chodzi o wiaty i stanowiska strzeleckie, które mają być wygłuszone akustycznie specjalnymi panelami – wyjaśniał Karol Wojnowski, wskazując, że celem przedsięwzięcia jest działalność na rzecz edukacji i proobronności: – Wiem, że to jest bardzo ciężki temat, ale sama strzelnica to nie tylko strzelanie. Chcę, żeby odbywały się tam szkolenia survivalowe, medycyny pola walki – wymieniał.

Jak jednak wskazano w trakcie spotkania, przepisy nie regulują np. wysokości kulochwytów. Pociski mają po prostu nie opuszczać strzelnicy, co może być dość „dowolnie” rozumiane, jeśli chodzi o tę kwestię. To jednak hałas związany ze strzelaniem wywołał najwięcej dyskusji, momentami bardzo gorącej.

– Niedaleko mamy też stajnię i wiadomo, że konie boją się hałasu i czy to nie będzie przeszkadzać. Nie będzie to straszyć zwierząt? – zapytała jedna z mieszkanek. – Strzelanie powoduje ogromny hałas. To ma być obiekt otwarty – mówiła druga. Inwestor przyznał, że punkty strzeleckie mają być zabudowane tak, by maksymalnie móc wygłuszyć hałas. To jednak nie uspokoiło obecnych na spotkaniu. Inna z mieszkanek z okolic planowanej inwestycji przekazała zainteresowanemu dokument lekarski, poświadczający, że jej dziecko choruje i powinno unikać tego typu hałasu.

– Ja mam za lasem gospodarstwo, mam tam łowisko i będę otwierał agroturystykę – i kto mi będzie tam wtedy przyjeżdżał? Mam syna, który poszedł teraz do szkoły rolniczej i będzie po mnie to przejmował i w życiu nie pozwolę na tę strzelnicę. Nie po to tyle lat pracowałem od świtu do nocy, by mi ktoś teraz „pukał” od rana do wieczora i robił sobie z tego przyjemność – powiedział inny z mieszkańców. – Mamy już wysypisko śmieci i smród, a teraz jeszcze ma być strzelnica? – pytał inny.

Jako przykład podana została sytuacja z Kowanówka niedaleko Kcyni, gdzie funkcjonuje strzelnica. Tu jednak głos zabrało dwóch mieszkańców, z których każdy wyniósł inny obraz jej działania. Wtedy też okazało się, że w sali są zwolennicy (choć mniej niż przeciwników) powstania strzelnicy w obecnej formie w Lulkowie. Jak udało się nam dowiedzieć, w tej sprawie również złożono w Urzędzie Gminy pismo, pod którym podpisało się kilkadziesiąt osób.

Wracając do zebrania: – Mam bezpośrednio w linii prostej 3 km do żwirowni. Jak otworzę okno latem, to nie słyszę silnika koparki, ale to pikanie przy cofających się wannach, które tam jeżdżą. Ja to ciągle słyszę – powiedział inny z uczestników wskazując, że nawet duża odległość nie oznacza „wyzwolenia” od hałasu.

Część zabierających głos przyznawała, że nie mają nic do inicjatywy strzelnicy jako takiej, ale nie w formie otwartej i w takiej lokalizacji. Obecni w sali radni gminni w zasadzie przysłuchiwali się temu, co mają do powiedzenia mieszkańcy. I pojawiły się w końcu głosy, że to oni powinni w tej sprawie wpłynąć na dalszy bieg inwestycji – przynajmniej w zakresie dzierżawy gruntu i wydania zgody (lub nie).

Spotkanie trwało godzinę, a pomiędzy wypowiedziami trwała wrzawa, w której czasem inwestor próbował odpowiedzieć na pytanie, a czasem ktoś wykrzyczeć swoje pytania czy racje. Prym wiodły niektóre osoby, które nie pozwalały spokojnie prowadzić zebrania. To natomiast zakończyło się w zasadzie niczym. 

W końcu też doszło do słownej sprzeczki pomiędzy dwiema mieszkankami, które wyraźnie miały „prywaty” do siebie. Później, po spotkaniu, przed wejściem do sali, skończyło się rękoczynami – jedna spoliczkowała drugą, a zaatakowana nie pozostała dłużna i oddała swojej rywalce, a co też przerodziło się w dalszą szarpaninę. Kobiety rozdzielił jeden z radnych gminnych. 

Konkluzja ze spotkania jest jedna – zwolennicy strzelnicy, których w sali było co najmniej kilku, w zasadzie zniknęli w tłumie przeciwników. Wiele na to wskazuje, że decyzja o warunkach zabudowy dla strzelnicy może być pozytywna (z administracyjnego punktu widzenia), więc wszystko pozostało jeszcze w rękach radnych. Chyba, że inwestor zmieni zdanie – mieszkańcy raczej tego nie zrobią.

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
2 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
roman
roman
18/09/2025 11:52

a w parku miejskim w gnieznie to kiedys mogla byc strzelnica ? a dzis jej byc nie moze ? teren pozostal idealny… obok kortow

Rafal
Rafal
18/09/2025 11:26

Tak merytoryczny i konstruktywny poziom rozmowy pozostał przez kilku krzykaczy sprowadzony do wiejskiego poziomu