Po sześciu latach od tragicznego wypadku, w którym zginął 37-letni Krystian Łaziński, przed Sądem Rejonowym w Żninie stanęło pięciu oskarżonych – pracowników GDDKiA oraz inżynierów odpowiedzialnym za budowę. Sprawa dotyczy zdarzenia z 3 listopada 2019 roku na czasowo oddanym do ruchu odcinku budowanej drogi S5 w miejscowości Cotoń, tuż za granicą z powiatem gnieźnieńskim.
Śledztwo w sprawie prowadzone było przez Prokuraturę Rejonową w Szubinie z siedzibą w Żninie. Dopiero w ubiegłym roku postawiono zarzuty pięciu osobom – trzem pracownikom GDDKiA w Bydgoszczy oraz dwóm inżynierom nadzorującym budowę. Prokuratura zarzuca im niedopełnienie obowiązków przy organizacji ruchu na placu budowy, co miało doprowadzić do niebezpiecznej sytuacji, w wyniku której zginął kierowca.
O rozpoczętym procesie poinformował serwis Pałuki (palukiznin.pl). Według ustaleń, kierowcy korzystający z nowego, czasowo udostępnionego odcinka S5 mogli być wprowadzeni w błąd – układ pasów i oznakowanie mogły sugerować, że poruszają się drogą dwupasmową, podczas gdy w rzeczywistości ruch odbywał się jednym pasem w obu kierunkach. To wrażenie towarzyszyło Krystianowi Łazińskiemu, który jadąc 3 listopada 2019 roku na czasowo oddanym fragmencie, zderzył się czołowo z jadącym busem. Mężczyzna zginął na miejscu, a kilka osób zostało rannych.
Tydzień później, na tym samym odcinku, doszło do kolejnego wypadku, w którym zginął 43-latek.
Oskarżonym urzędnikom, wśród których jest naczelnik jednego z wydziałów, zastępca dyrektora oddziału i członek zespołu projektowego, grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Dwaj pozostali inżynierowie odpowiedzą dodatkowo za poświadczenie nieprawdy w dokumentach dotyczących tymczasowej organizacji ruchu.
Jak informuje serwis Pałuki, pierwsze posiedzenie sądu odbyło się 27 października i miało charakter organizacyjny. Kolejne rozprawy zaplanowano na marzec 2026 roku.
Brat ofiary, Marcin Łaziński, który od początku walczy o wyjaśnienie okoliczności tragedii, podkreśla, że jego działania mają na celu nie tylko uzyskanie sprawiedliwości, ale też poprawę bezpieczeństwa na drogach. To jego starania doprowadziły do tego, że ten proces mógł się w ogóle rozpocząć – od początku wskazywał, że okoliczności śmierci jego brata wynikały z błędnego oznakowania drogi, a nie brawurowej jazdy.
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.