Bartek ma zaledwie 20 lat i zmaga się ze złośliwym nowotworem kości. Choroba odebrała mu zdrowie, samodzielność i beztroską młodość. „W Polsce nie ma już dostępnych metod leczenia, a jedyną nadzieją jest pilne leczenie za granicą, na które sami nie jesteśmy w stanie zebrać potrzebnych środków” – piszą rodzice Bartka, mieszkańca gminy Gniezno.
Pierwsze symptomy pojawiły się wiosną 2024 roku i początkowo nie budziły większego niepokoju. Ból kolana, który miał być przeciążeniem lub urazem, okazał się sygnałem choroby nowotworowej. Kolejne badania, wykonane w trybie pilnym, doprowadziły do diagnozy postawionej latem 2024 roku. Od tego momentu życie młodego mężczyzny i jego rodziny podporządkowane zostało leczeniu.
Zastosowana chemioterapia początkowo przyniosła poprawę, co umożliwiło przeprowadzenie operacji i uratowanie nogi przed amputacją. Po zabiegu leczenie było kontynuowane, jednak badania kontrolne wykazały przerzuty nowotworu. Stan Bartka zaczął się gwałtownie pogarszać, a kolejne miesiące przyniosły ciężkie powikłania i pobyt na oddziale intensywnej terapii.
Pod koniec 2025 roku lekarze poinformowali rodzinę, że w Polsce nie ma już skutecznych opcji leczenia i zaproponowali opiekę paliatywną w warunkach domowych. Dla rodziców była to informacja, z którą nie potrafili się pogodzić. Choroba odebrała Bartkowi sprawność – dziś porusza się na wózku inwalidzkim i zmaga się z silnym bólem oraz postępującym osłabieniem organizmu.
– Pojawiła się iskra nadziei. Konsultacja z lekarzem za granicą potwierdziła, że istnieje możliwość dalszego leczenia. To ostatnia szansa dla naszego syna. Leczenie jest prywatne, nierefundowane, ale daje realną nadzieję na zahamowanie choroby i przedłużenie życia. Wyjazd za granicę wiąże się z ogromnymi kosztami: transportem medycznym, specjalistycznym leczeniem, lekami, badaniami i stałą opieką lekarzy. Kwoty, o których mowa, znacznie przekraczają nasze możliwości, jednak to właśnie one są dziś ceną nadziei – piszą rodzice Bartka.
Bartek przed chorobą był aktywnym i zaangażowanym społecznie młodym człowiekiem. Uczył się, działał lokalnie, pomagał innym i miał jasno sprecyzowane plany na przyszłość. Mimo ciężkiego stanu nie traci wiary i motywacji do walki. Jest aktywny w Kole Gospodyń Wiejskich oraz jest członkiem Rady Sołeckiej: – Dziś to on potrzebuje wsparcia. Bartek nie traci wiary – wciąż powtarza, że wróci do zdrowia i do domu. My, jako rodzice, trzymamy się tej nadziei z całych sił, ale czas jest naszym największym wrogiem. Każdy dzień zwłoki oddala go od leczenia – apelują rodzice, kierując do wszystkich słowa prośby o wsparcie: https://fundacjarakiety.pl/podopieczni/bartlomiej-morawski/
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.