Mateusz Hen odpowiada na zarzuty posła i przypomina jego „aktywność”

Zastępca dyrektora ds. lecznictwa odpowiedział na zarzuty kierowane pod swoim adresem przez posła Zbigniewa Dolatę. Mateusz Hen powiedział, że odkąd zna posła, to już nie raz doświadczył, jak dużo można z taką funkcją w Polsce – zrobić dobrego, ale też zaszkodzić, co kilkukrotnie spotkało go osobiście od parlamentarzysty PiS.
W odpowiedzi na wymyślony FOH, czyli Front Obrony Hena, którego to sformułowania użył poseł Zbigniew Dolata pod adresem osób zapewniających nietykalność na stanowisku dla obecnego zastępcy dyrektora ds. lecznictwa w Szpitalu Pomnik Chrztu Polski (zobacz więcej), wypowiedział się sam zainteresowany. Wcześniej zrobił to też wicestarosta Łukasz Scheffs (zobacz więcej).
– Jestem zastępcą dyrektora ds. lecznictwa i staram się dyrektorowi pomóc w tym zakresie. Szpitalem, jako całością kieruje dyrektor Waligóra i tu chyba nie ma wątpliwości, że wszystkie decyzje podejmuje samodzielnie – stwierdził Mateusz Hen, odpowiadając na stwierdzenie parlamentarzysty, jakoby to jemu podlegało kierowanie lecznicą.
– Ja miałem możliwość poznać posła Dolatę w 2012 roku, kiedy pojawił się na wiecu zorganizowanym przez związki zawodowe pielęgniarek i personelu średniego. Zaczął straszyć personel, że szpital nie wypłaci im pensji. Nie wiedziałem, że poseł Dolata to poseł Dolata. Pierwszy raz widziałem tego człowieka. Wtedy wstałem i powiedziałem, że pan poseł ma złych doradców, albo jest po prostu indolentem i wypowiada się w zakresach, o których nie ma zielonego pojęcia. Z przykrością stwierdzam, że niewiele się w tym zakresie przez te lata zmieniło. Nadal te wypowiedzi są dokładnie takie same, pozbawione merytoryki – dodał Mateusz Hen.
Co jednak z wyrokami, o których mówił Zbigniew Dolata? – Słowo „wyroki”, równie dobrze można powiedzieć jak poseł, „nadużycia”. Owszem, mam wyrok, pojechałem odebrać mojego małoletniego syna zgodnie z wyrokiem sądu, nie otrzymałem go, dziecko nie zostało mi przekazane, walczę o kontakt z małoletnim synem, bo władzę rodzicielską mam, a okazało się, że przy drobnej przepychance przy bramie zostałem oskarżony o pobicie, razem z moją 75-letnią matką. I taki wyrok posiadam, owszem. Nie przeszkadza to w niczym, aby nadal pełnić te obowiązki, są opinie prawne w tym zakresie i to jest jedyny wyrok – stwierdził zastępca dyrektora ds. lecznictwa i jak dalej dodał: – Owszem, byłem oskarżony o fałszywe zeznania czy namawianie, ale sąd mnie od tego uniewinnił. Poseł tu po prostu kłamie.
Odnosząc się do spraw konkursów, które w szpitalu mają być rzekomo ustawiane, Mateusz Hen odparł: – Z konkursami jest dokładnie tak, jak z FOH-em. Pracuję w szpitalu 28 lat w tej chwili i generalnie ustawa o działalności leczniczej wymaga, żeby dyrektor jednostki co pewien czas ogłaszał konkursy na działalność leczniczą w zakresie obsługi lekarskiej. Państwo pracujecie na etatach, np. 20 lat w jednym miejscu, lekarz pracujący na kontrakcie nie ma takiej możliwości, ponieważ te kontrakty są co chwilę odnawiane. Tą formą, zgodnie z ustawą o działalności leczniczej, są konkursy. Sposób, w jaki lekarz może świadczyć takie usługi, to jest albo etat – mamy 1 na 200 lekarzy zatrudnionych, indywidualna praktyka lekarska, albo podmiot leczniczy. To są te owe spółki. Z jednym się zgodzę z panem posłem. Konkurs na SOR może powinien wyglądać inaczej i na pewno tam spółki Medsfera nie będzie w tym konkursie, ale zwykła normalna praca lekarska nie jest żadnym nadużyciem w tym przypadku – powiedział Mateusz Hen, odrzucając zarzuty o prywatyzację szpitala.
Mateusz Hen odniósł się jeszcze do pewnych innych kwestii związanych z działalnością posła Zbigniewa Dolaty na przestrzeni lat, w tym jego zwolnienia dekadę temu, kiedy PiS przejął władzę w powiecie: – Poseł Dolata tu przyszedł do tego gabinetu do ówczesnego dyrektora i powiedział mu wprost: albo ja wyrzucę ciebie, albo ty wyrzucisz Hena. Jako dyrektor pracuję na etacie, więc mam takie same prawa jak każdy pracownik, więc odwołałem się do sądu i sąd pracy uznał to za niewłaściwe działanie i szpital musiał zapłacić odszkodowanie z tego tytułu. To kolejne nadużycie władzy przez posła Dolatę ocenione przez sąd za czasów PiS-u. Jak twierdzi Mateusz Hen, to samo dotyczyło sytuacji, kiedy jako właściciel budynku po klasztorze bożogrobców, otrzymał dotację na remont z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, która to została następnie mu odebrana:– Poseł Dolata osobiście biegał po korytarzach. Jak tam się nie udało, to zszedł dwa piętra niżej w całej hierarchii, aby doprowadzić do tego, aby ta dotacja nie została przyznana. Udało mu się to. Mając władzę posła w Polsce, można naprawdę wiele dobrego zrobić, a można też bardzo zaszkodzić – powiedział na koniec.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.






















To proszę mi wytłumaczyć dlaczego jeden może a inny nie może?
„…wyrok posiadam, owszem. Nie przeszkadza to w niczym, aby nadal pełnić te obowiązki, są opinie prawne w tym zakresie…”
A w GOSiR Dyrektor złożył rezygnację.
Każdy człowiek ma przeciez wolna wolę. Nie słyszała pani o tym?
A jak tam jazda na pasach? Jak tam klasztor Bożogrobców?
Sąd mnie skazał za przemoc, ale mi to nie przeszkadza. Halo ekipa – uśmiechnijcie się!
A co to ma do rzeczy? Dotyczy to spraw szpitala? Dotyczy to wiedzy leczniczej doktora? Co do klasztoru, to on dawno nie jest w rękach tego pana. Kazdy ma prawo mieć marzenia, które nie zawsze uda się zrealizować. A nienawiść posła Dolaty do pewnych osób w Gnieźnie jest zastanawiająca i kuriozalna. Tak się nie buduje więzi wspólnotowej. Ale poseł jak widać tego nie wie.
no właśnie, biedny ten pan chirurg, pamięć mu szwankuje…
np.:
Był już wcześniej karany za przestępstwa przeciwko obrotowi gospodarczemu i przeciwko dokumentom ” – źródło: rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu
a to nie wszystko ;-)))
I co z tego? Odebrano mu prawa obywatelskie? Przestał być lekarzem? Jakiekolwiek przeszkody prawne sa związane z wykonywana pracą administratora szpitala? I nie podszywaj się pod mój nick, bo pacjentem może i jesteś ale tego drugiego szpitala na Dziekance. I uważaj, co piszesz, bo upublicznianie cudzych spraw nie podanych do wiadomości publicznej przez sąd ma konsekwencje prawne. No chyba, ze masz żółte papiery.
No cóż, może gdyby nie poseł Dolata, to PiS w Gnieźnie żyłby normalnie i się rozwijał. Bo partię tę popierają często naprawdę zdolni ludzie. Ale osoba posła jest hamulcem i jak widać otoczenie posła jest mu wierne, ale niestety bierne.
Tak, to niestety prawda.Poseł już dawno powinien dać sobie spokój z polityką. Gniezno ma dość problemów i do mieszamia ludzi nie potrzebuje.Rządzenie szpitalem w dzisiejszych warunkach zapasci NfZ jest naprawdę karkołomne i co do tego mają sprawy osobiste kierownictwa trudno pojąć.