Przejdź do treści głównej



Pies zachorował po spacerze – mieszkanka podejrzewa oprysk. Miasto przekonuje, że od lat go nie stosuje

Jedna z mieszkanek centrum Gniezna kilka dni temu wyszła na spacer z psem. Efektem tego było to, że czworonóg zachorował i konieczna była interwencja weterynaryjna. To już kolejny raz. Gnieźnianka podejrzewa, że pies musiał się zatruć po oprysku, który miał być wykonany na chodniku. Tymczasem Miasto odpowiedziało nam, że od lat nie stosuje takich działań. 

Sytuacja miała miejsce w miniony czwartek 30 kwietnia w rejonie Rynku i ul. Franciszkańskiej. Jak poinformowała nas Gnieźnianka, jej pies podczas spaceru miał nagle doznać reakcji alergicznej, na skutek której wymagane było ratowanie jego życia.

– Tym razem, dzięki szybkiej reakcji, udało się uniknąć hospitalizacji, jednak konieczne były zastrzyki i leczenie farmakologiczne, które również stanowią obciążenie dla organizmu – informuje nas. Jak dodała, ta sytuacja się powtórzyła, bowiem podobnie było pół roku temu: – W październiku/listopadzie ubiegłego roku w Gnieźnie – w rejonie ulicy Franciszkańskiej oraz Rynku – przeprowadzono opryski bez jakiejkolwiek informacji dla mieszkańców. W wyniku tego zdarzenia mój pies uległ poważnemu zatruciu i konieczna była natychmiastowa pomoc weterynaryjna w Poznaniu, ponieważ jego stan gwałtownie się pogarszał (problemy z oddychaniem, osłabienie, utrata kontaktu ze świadomością).

Jak wskazała, jej zdaniem za to wszystko odpowiada oprysk, który ma być stosowany w mieście, a który może być szkodliwy nie tylko dla zwierząt, ale i dzieci. Rozumiem konieczność przeprowadzania takich zabiegów, jednak całkowicie niezrozumiały jest brak jakiejkolwiek informacji czy oznaczenia terenu – dodaje pytając, dlaczego nikt nie informuje o takich działaniach. 

W sprawie zwróciliśmy się z zapytaniem do Urzędu Miejskiego w Gnieźnie, by wyjaśnić tę sytuację. W odpowiedzi otrzymaliśmy: – Miasto Gniezno od kilku lat – właśnie ze względu na ochronę środowiska, w tym także żyjących w mieście zwierząt – nie stosuje oprysków – przekazała nam Monika Fifer, rzeczniczka prasowa Magistratu.

W tym rejonie miasta nie ma innych zarządców dróg, dlatego pozostaje pytanie, czy oprysk – jeśli faktycznie był powodem zachorowania – nie był wykonywany np. przez zarządcę lub właściciela którejś z nieruchomości przy chodniku. W takiej sytuacji należy podobne sytuacje wyjaśniać, jednak zazwyczaj takie działania podejmowane są jedynie na wniosek zainteresowanej osoby, która może zgłosić swoje podejrzenia odpowiednim organom.

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments