Powstał projekt, jest autor, a potem przyszły emocje. Za muralem stoi człowiek

Wokół malowidła, które ma się pojawić na ul. Farnej, najwięcej szumu wywołało środowisko artystyczne. O ile mieszkańcy nad tym przeszli do porządku dziennego, wybierając wypatrzony projekt, o tyle ci pierwsi – wciąż nie dają spokoju. Zarzuty o AI, naginanie regulaminu, ale także „prześwietlanie” życiorysu autora sprawiły, że ten ostatni, młody twórca, sam postanowił odnieść się do całej sprawy.
Mural przy ul. Farnej, a właściwie dopiero mający się pojawić od wolnej ściany widocznej z ul. Warszawskiej, to tak „niesamowita” historia, jak zgoda konserwatora na jego realizację w śródmieściu Gniezna. O ile w całym kraju w centrach dużych i małych miast pojawiają się najróżniejsze murale, uzupełniające i kolorujące puste ściany, o tyle w Pierwszej Stolicy Polski – właśnie z owych konserwatorskich powodów – zwyczajnie ich nie było.
Dlatego konkurs i zamieszanie wokół niego rozpaliło środowisko twórcze – to, które brało w nim udział, jak i tych, których w wielu przypadkach „skrzyknięto” do tematu. Widać to po reakcjach na Facebooku, gdzie – zwłaszcza pod wpisem Urzędu Miejskiego – pojawiła się wyjątkowo duża ilość reakcji oraz komentarzy, także tych skrajnych i to również pod adresem autora. Tego, którego oskarżono o stosowanie sztucznej inteligencji w projekcie, a także brak portfolio, wyraźnego doświadczenia czy rzekome koneksje. A przecież nikt nie zabraniał brania udziału nawet nowicjuszom, a o wszystkim – regulaminie i eliminacjach – i tak przecież decydowali urzędnicy. To oni stworzyli zasady, a Komisja wybrała 3 projekty, które następnie poddała pod głosowanie mieszkańcom, którzy miażdżącą przewagą głosów wybrali projekt, a który to ostatecznie też wygrał.
Dotarliśmy do autora prac. Aleksander Popielak zaprezentował nam swoje szkice muralu, a właściwie wiele koncepcji, jakie tworzył na potrzeby konkursu: np. grodzisko, karty królów i inne. Zamiast miecza, miała być np. włócznia św. Maurycego, ale autor uznał, że miecz dodawał Chrobremu „lepszego klimatu”. – Początkowo bazowa wersja projektu przedstawiała Chrobrego trzymającego miecz za rękojeść. W trakcie przenoszenia pracy na wizualizację zauważyłem jednak, że przez kadr widoczny był głównie fragment rękojeści, co mogło powodować niejednoznaczne skojarzenia. Zacząłem więc szukać innych rozwiązań. Siedziałem, rysowałem, pokazywałem szkice znajomym – mówi. W końcu jednak znalazł motyw, który postanowił przerysować na papier. Jak stwierdził, ten, który stworzył, lepiej prezentuje się w wersji „trzymania za ostrze”, niż gdyby Chrobry pochwycił za rękojeść. Taka jest wizja artysty, który – swoją drogą – w wygraną i tak nie wierzył, a projekt dostarczył w ostatniej chwili.
– Konkurs od początku był anonimowy i szczerze mówiąc chciałem, żeby tak też zostało po ogłoszeniu wyników. Wokół projektów zrobiło się jednak sporo zamieszania i różnych spekulacji, dlatego Miasto poprosiło mnie, żeby ujawnić w internecie autora zwycięskiej pracy – przyznaje Aleksander Popielak. Jak dodaje, od lat współpracuje z kilkoma firmami zajmującymi się realizacją murali (m.in. Murall Studio). Przy tworzeniu wielkoformatowych prac działa również z artystką Kariną Wika. Murale przy których współtworzeniu brał udział można zobaczyć nie tylko w stolicy Wielkopolski, ale także w wielu miejscach w całej Polsce oraz za granicą. – Obrazy tworzę przede wszystkim dla siebie. Część zostaje w domu, część oddaję znajomym albo sprzedaję. Jeśli jednak chodzi o moje portfolio, to największą jego część stanowią murale reklamowe i artystyczne – mówi, wymieniając poznańskie Garbary, Śródkę, Wildę, Jeżyce, gdzie można je zobaczyć.
A co z wizualizacją, a nie projektem, jaki został zaprezentowany w konkursie? – Wizualizacja miała jedynie pokazać, jak praca będzie wyglądała w docelowej przestrzeni. Przy wykonywaniu murali zazwyczaj pracujemy w dwóch etapach – najpierw powstaje wizualizacja, która pozwala zobaczyć ogólny efekt i relację projektu do ściany, a później podczas realizacji korzystamy już z właściwego projektu technicznego oraz przepróchy, czyli odbicia szablonu na ścianę. To właśnie projekt i przeprócha są podstawą samego malowania – mówi.
Autor dodaje dalej: – Ponieważ w regulaminie znajdowało się zdjęcie z Google Street View oraz podane były wymiary ściany, potraktowałem to jako możliwość pokazania projektu w formie wizualizacji osadzonej w konkretnej przestrzeni. Bazowałem więc na standardowym sposobie prezentacji murali przed realizacją, a nie na zastąpieniu samego projektu wizualizacją – przyznaje Aleksander Popielak. Projekt muralu, wbrew krzywdzącym opiniom, fizycznie istnieje i mural powstanie dokładnie w takiej formie, w jakiej został przedstawiony w wizualnej prezentacji. Ma być jednak ograniczony kolorystycznie tak by dopasować się do restrykcji konserwatora, co jest standardowym zabiegiem.
O wynikach eliminacji prac do konkursu, jak wspomniano, decydowała komisja. Jej skład jest na stronie Urzędu Miejskiego. Zarzuty jednak powędrowały do twórcy, i to pomimo, że przecież praca przeszła zarówno tę ocenę, jak i regulamin stworzony przez organizatora.
– Jeśli ktoś dalej uważa, że nie jestem w stanie tego wykonać, to zapraszam pod ścianę. Krzesła dla niedowiarków się znajdą. Jestem artystą, przesłałem swoją pracę do konkursu, który wygrałem głosami mieszkańców. Nie miałem żadnego wpływu na przebieg tego konkursu, czy treść regulaminu. Projekt stanowi moje indywidualne dzieło, na dowód czego posiadam szereg szkiców, które pokazałem także pracownikom Urzędu. Przykrym jest, że taka fala negatywnych komentarzy została niesłusznie skierowana w moją stronę. Mam nadzieję, że mural powstanie i będzie wyjątkowym punktem na mapie miasta, który nie tylko przyciągnie turystów, ale przede wszystkim wzbogaci lokalną przestrzeń i będzie powodem do dumy dla samych mieszkańców. Dziękuję przy okazji za wszystkie głosy oddane na moją pracę – przekazał, zapewniając, że będzie obecny przy wykonywaniu malowidła przy ul. Farnej i tam, podczas wykonywania dzieła w najbliższym czasie, będzie można go spotkać.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.




























