|  Rafał Wichniewicz  |  Zostaw komentarz

„Oświadczenie odchodzącego” Krzysztofa Szymoniaka i rozliczenie z przeszłością

Twierdzi, że to koniec publicystyki. Gruba kreska na pełnym aktywności twórczej życiorysie „starzejącego się faceta” – jak to sam siebie określił Krzysztof Szymoniak – nie została zaakceptowana przez uczestników spotkania, które odbyło się w czytelni Biblioteki Publicznej Miasta Gniezna.

Motyw klepsydry na okładce, „oświadczenie odchodzącego”, podziękowania za współpracę przez cale życie. Takie było spotkanie z Krzysztofem Szymoniakiem, literatem, nauczycielem akademickim, twórcą, który wprost przyznaje, że chce zakończyć działalność publicystyczną. To, że przyciągnął wielu dobrych znajomych, jest samo w sobie wymowne. To, że jego aktywność, to pasmo ciągłych wypraw słowem po meandrach ludzkich losów i tego, co przynosi życie, dla wielu jest oczywiste. Ale w to, że zamierza finalizować swój dorobek twórczy w taki sposób, nikt nie chce uwierzyć. I nie pomogły tu słowa samego autora, że „odchodzi, oddaje pole do popisu młodszym”. 

– Teraz odchodzę, znikam, zwalniam miejsce na kulturalnej i literackiej mapie Gniezna. Niech zajmą je ci z grona moich znajomych (i nieznajomych), którzy dobrze rokują, chcą pracować i mają coś fajnego (lub interesującego) do powiedzenia, napisania, pokazania, zaśpiewania temu miastu, tej epoce, tym spośród Nas i was, którzy kochamy to miejsce na mapie, bo to jest nasze najlepsze miejsce, nasz świat – napisał Krzysztof Szymoniak w „Oświadczeniu odchodzącego…”. To tylko jednostronicowy suplement do jego ostatniej książki „Oraz. Paniczne zapiski emeryta”. 

Jak przyznał Krzysztof Szymoniak, ta publikacja to podsumowanie pewnych wątków, odniesienie do obecnej sytuacji z wojną na Ukrainie, nawiązanie do relacji międzyludzkiej, przyjaźni, działalności pedagogicznej, ale także zamknięcie kolejnego rozdziału w jego życiu. Kiedy ją tworzył, postanowił rozliczyć się ostatecznie z przeszłością, a dokładniej z pewnym epizodem, po którym – jak mówił – nie chciał wstępować do powstającej Solidarności. Lata 1974-75 spędził w Zakładzie Karnym w Potulicach, gdzie odsiadywał miesiącami swoją winę „braku miłości do PZPR i ZSRR”. Teraz, po 50 latach, otrzymał potwierdzenie osoby represjonowanej i pozyskaną ulgę do podróży pociągami traktuje jako zadośćuczynienie od ojczyzny. Tej ojczyzny, w której jest też zbyt dobrze wykształconym, by teraz podjąć się fizycznej pracy we wciąż państwowym zakładzie przetwórstwa warzywnego. By po prostu trochę dorobić do swojej emerytury, na którą przez tyle lat pracował.

Autor uznał, że po 70. latach życia, otrzymaniu tego czy tamtego wyróżnienia (a ostatnio kulturalnego Królika), podsumowaniu kilkudziesięciu lat pracy zawodowej na łamach prasy, w twórczości prozatorsko-poetyckiej, pora pójść inną drogą. – Wolę spokojnie znikać niż umacniać się w fatalnym przekonaniu, że beze mnie panorama Gniezna coś straci. Nic nie straci. Bo kiedyś mnie nie było. I za chwilę znowu mnie nie będzie. A miasto przetrwa. Świat przetrwa. Taka jest kolej rzeczy – napisał dalej w swoim oświadczeniu. Jest więc coś filozoficznego zarówno w jego treści, ale i ostatniej publikacji. 

Obecni nie wierzyli twórcy. Zbyt dobrze go znają, nie wierzą w jego słowa i – jak padało podczas spotkania – na pewno jeszcze coś będzie tworzył, notował, aż w końcu… no właśnie. Coś jednak wyda? Krzysztof Szymoniak stanowczo zaprzeczał, ale, jak też zauważono „pomiędzy swemi”, było to jeszcze bez przekonania. Przecież Krzysztof Szymoniak tworzył „od zawsze”. On jednak wskazywał na okładkę swojej nowej książki, na której widnieje klepsydra, pokazując, jak mało czasu mu zostało. I że życia, natury ludzkiej, biologii się nie oszuka. Teraz ma jednak plany swoje – poznawanie i zwiedzanie świata. Na początek Francja. A potem? Może jednak przeleją się na papier jakieś słowa? W końcu można się powstrzymać od notowania, nagrywania, robienia zdjęć, utrwalania w jakiejkolwiek formie. Ale pędzących myśli nie da się już opanować. Tak więc…

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments



© Gniezno24. All rights reserved. Powered by Libermedia.