|  Rafał Wichniewicz  |  1 komentarz

Narożnik z „zamkową wieżą”. Krótka historia hotelu zakończona skandalem

Kamienica jak jedna z wielu w centrum miasta, a jednak wyróżniająca się charakterystycznym zwieńczeniem. Jej historia jest podobna innych domów w śródmieściu – różne pomysły na działalność, różne interesy. Budynek u zbiegu ul. Mieszka I i Moniuszki liczy sobie już ponad 150 lat i kiedy powstał, na pewno wyróżniał się w okolicznej zabudowie. Na przestrzeni kilku dekad funkcjonowały tu różne hotele, a działalność jednego z nich definitywnie zakończyła mała afera obyczajowa.

Skrzyżowanie ul. Mieszka I i Moniuszki to dzisiaj jedno z najbardziej ruchliwych w śródmieściu Gniezna. Mało kto z pospiesznie jadących autami czy idących chodnikami zwraca uwagę na okoliczną zabudowę, a i nawet ze stojących w korku samochodów trudno jest dojrzeć coś interesującego. Ten jednak budynek swoją formą trochę się wyróżnia – narożnik ma nietypowe zwieńczenie i zakończony jest czymś, co przypomina wieżę z blankami. Cóż o niej mówią archiwalne zapiski?

Ul. Moniuszki dzisiaj może wydawać się niezbyt interesującą dla zwykłego mieszkańca – zależy, czy znajduje na niej to, czego szuka w miejscowych sklepach. Ale co jeśli się powie, że ulica swoim układem sięga najpewniej głębokiego średniowiecza? Kilkaset lat temu był to łącznik pomiędzy osadą targową Cierpięgi (tudzież Jędrzejewo) w rejonie Targowiska, a inną jurysdykcją – Wójtostwo, które zaczynało się w rejonie kościoła św. Mikołaja (naprzeciwko dzisiejszego MOK-u) i ciągnęło aż za kościół św. Michała.

Na mapie Gniezna z 1787 roku, teren u zbiegu dzisiejszej ul. Mieszka I i Moniuszki był niezabudowany – znajdował się tu ogród. W takiej formie przetrwał on najprawdopodobniej do 1870 roku, kiedy nowy właściciel terenu, A. Ballenstedt, zdecydował się postawić nowy budynek.

To był czas, kiedy zabudowa Gniezna, odbudowanego po pożarze z 1819 roku, zaczynała się zmieniać. W miejscu charakterystycznych, piętrowych domów (stojących do dziś m.in. przy ul. Tumskiej), zaczynano wznosić coraz wyższe kamienice, a puste dotąd parcele były zabudowywane. Tak też było z tą, o której jest ta historia.

Kamienica powstała prawdopodobnie około 1870 roku. Budowniczym i zarazem właścicielem nieruchomości był wspomniany A. Ballenstedt, opisywany jako „zimmermeister”, a więc mistrz stolarski.

Kiedy Ballenstedt zgłosił zamiar budowy wraz z projektem, działka znajdowała się u zbiegu Hornstrasse (ob. ul. Mieszka I) i uliczki, nazwanej w dokumentach jako Rosen Gasse – dziś byśmy to przetłumaczyli, jako Aleja Różana (ob. ul. Moniuszki). Czy to z powodu znajdujących się wzdłuż niej ogrodów, w których rosły róże…? 

Powstający budynek swoją formą wyróżniał się nieco spośród innych okolicznych domów mieszkalnych. Dlaczego projektant zdecydował się na takie nietypowe wykonanie narożnika budynku? Być może inspiracji szukał gdzieś w historyzmie, a podobne realizacje, przypominające detalami średniowieczne zamki nie były czymś obcym w drugiej połowie XIX wieku i można je spotkać w innych miastach. Dodać jeszcze należy, że przy Hornstrasse kilka lat wcześniej, bo już w 1863 roku, wzniesiono Gimnazjum Męskie (ob. Medyk), przez co ulica ta zyskała na prestiżu.

Co więcej, najdalszy odcinek Hornstrasse, który w latach 70. XIX wieku pozostawał jeszcze niezabudowany, na mapach był przed 1872 rokiem nazywany „drogą co na Kawiory idzie”. Dalej bowiem ulica prowadziła już za miasto – do wsi Kawiary. Ten ciąg komunikacyjny został przerwany przez budowę torów w latach 1871-1872. Kto wie, może A. Ballenstedt przewidział, że wkrótce droga, przy której postawi kamienicę, znajdzie się przy jednej z ulic prowadzącej w stronę przyszłego dworca kolejowego?

Kilka lat później, bo już w 1879 roku, właścicielem nieruchomości został A. Stahn. On to postanowił w budynku urządzić hotel. W tym celu zdecydował się zlikwidować wejście „od szczytu”, które prowadziło z narożnika do wnętrza kamienicy, a także urządzić nowe wejście od Machatiusstrasse – ul. Moniuszki, nazwanej tak na cześć burmistrza Gniezna Franza Machatiusa. Nad zwieńczeniem prostych drzwi prowadzących do środka znajdował się napis Hotel & Restaurant Stahn.

A. Stahn był właścicielem hotelu do połowy lat 90. XIX wieku. Już w 1898 roku, jako prowadzący ten przybytek występuje w dokumentach Emil Hänsch. To właśnie wtedy zostało wykonane zaprezentowane wyżej zdjęcie z perspektywą w kierunku Machatiusstrasse, które dzisiaj można podziwiać – na zwieńczeniu owej „wieży” widać obwieszczający z daleka wszystkim jadącym napis, że mieści się tu Hotel Hänsch dawniej Stahn.

W 1920 roku nieruchomość kupił M. Lorett – ten to zaczął prowadzić nowe miejsce pod nazwą Hotelu Piast. To były nowe czasy, pod polską niepodległością, dlatego nawiązano do najdawniejszej historii odrodzonego kraju. Zresztą, Hornstrasse (czy też ul. Horna, jak pisali i mówili Polacy), nazwano ulicą Mieczysława – na cześć Mieszka I, a pruskiego burmistrza miasta zastąpił Stanisław Moniuszko.

Biznes jednak chyba nie szedł po myśli właściciela nieruchomości, mimo, iż zdecydowano się nawet na dzierżawę interesu. Prowadzącym Hotel Piast od maja 1921 roku był Edmund Boruczkiewicz, ale już w sierpniu tego samego roku pojawiło się w dzienniku „Lech” ogłoszenie o licytacji fortepianu z tego miejsca. Gdzieś w tym czasie nastąpiła zmiana dzierżawcy i został nim Leon Białkiewicz, który prowadził go przez kolejny rok. Organizowano m.in. koncerty orkiestry 17. Pułku Artylerii Lekkiej, a właściciel oferował gościom „znakomitą kuchnię i dobre napoje”.

Interes jednak nie powiódł się tak, jak przewidywano. Już pod koniec 1922 roku hotel przestał istnieć. W archiwalnych dokumentach próżno szukać wyjaśnień, ale być może wskazówką będzie to, co zamieszczono w dzienniku „Lech”. To pozwala też przypuszczać, jakich niecnych czynów dopuszczano się w Hotelu Piast.

Oto w notatce kryminalnej z czerwca 1922 roku zanotowano, że wyrokiem Sądu Okręgowego w Gnieźnie skazano m.in. „byłego dzierżawcę hotelu „Piasta” Leona Białkiewicza z Gniezna, Moniuszki 1, za rajfurstwo i przetrzymywanie gości poza godziną policyjną, na karę 3 miesięcy więzienia”, a także „portjera hotelu Jana Gąszczaka obecnie w Trzemesznie za rajfurstwo na tygodnie więzienia”.

Czymże jest owo rajfurstwo, słowo oryginalne w swojej formie, acz zapomniane współcześnie? To nic innego, jak stręczycielstwo, czyli nakłanianie innych osób do uprawiania prostytucji. Czyżby więc w nobliwym z nazwy Hotelu Piast „obdarowywano” klientów płatnymi wdziękami pań lekkich obyczajów? A może tylko obiekt był wykorzystywany do „wizyt na godziny”? Tego już prawdopodobnie się nie dowiemy…

Józef Konieczny, nowy właściciel adresu przy ul. Moniuszki 1, zdecydował się nie kontynuować działalności hotelowej. On sam na jej terenie postanowił ulokować siedzibę swojej firmy – Fabryki maszyn i narzędzi, zajmującą się produkcją i sprowadzaniem części do urządzeń wykorzystywanych w rolnictwie. Ten interes przetrwał tu do wybuchu II wojny światowej.

Dziś kamienica przy ul. Moniuszki 1 stoi nadal w swojej formie, jak na początku lat 70. XIX wieku, choć już większość tego czasu jako budynek mieszkalny. I od jakiegoś czasu ponownie są tu miejsca noclegowe, a raczej pokoje do wynajęcia. Historia więc cały czas się toczy…

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Przybysz
Przybysz
28/12/2025 12:05

Dzięki
Więcej takich artykułów w Nowym Roku



© Gniezno24. All rights reserved. Powered by Libermedia.