Osiedle blisko i daleko od jeziora. Nazewniczy „rozgardiasz” w gminie Gniezno

Chaos urbanistyczny, na jaki przyzwalają obowiązujące od lat na terenie kraju przepisy sprzyja temu, że na terenie gmin planiści nie mają wyjścia i tworzą małe skupiska zabudowy, nazywane szumnie osiedlami. Kolejnym takim przypadkiem jest dyskusja, jaka wyniknęła na ostatniej sesji Rady Gminy Gniezno, kiedy pojawiła się uchwała o nadaniu nazwy osiedla Przy Jeziorze. Mimo, że do akwenu jest kilkaset metrów drogi, a domy z innych osiedli znajdują się bliżej niego.
Wyprowadzka do gminy wielu osobom kojarzy się z niższymi opłatami, ale i większym spokojem. Tymczasem pojedyncze domy szybko obrastają w najzwyklejsze osiedla, a nawet do niższego kosztu życia trzeba doliczyć paliwo na dojazdy w różnych kierunkach. A jednak wciąż wiele osób szuka takiej alternatywy, przez co powstają kolejne „wyspy” zabudowy, nierzadko w polu. Sprzyja temu bałagan urbanistyczny w przepisach, które na to pozwalają. Wydźwięk tego problemu znalazł właśnie ujście na lutowym posiedzeniu Rady Gminy Gniezno.
Na sesji pojawiła się uchwała o nadaniu nazwy osiedla Przy Jeziorze na terenie Kaliny. Na polu z wydzielonymi działkami budowlanymi powstają pierwsze domy. Decyzja o tej nazwie zapadła na zebraniu sołeckim i trafiła do Urzędu Gminy Gniezno. Tam ją przyjęto i sporządzono projekt uchwały. Radni na sesji jednak wyrazili wątpliwości, ponieważ do jeziora jest kilkaset metrów, ale też dyskusja przeszła z tematu na pokrewny wątek.
Radna Agata Górna zapytała na początku, czy nazwa osiedla nie powtarza się gdzieś na terenie gminy. Uzyskała odpowiedź, że ani na terenie gminy, ani na terenie miasta. Następnie radny Mariusz Nawrocki zapytał o terminologię nazwy osiedla: – Z tego miejsca jeziora nie widać – stwierdził, wskazując, że równie dobrze można byłoby nazwać je „Pod Rysami”: – Jeżeli jest nazwa Przy Jeziorze, ktoś przyjedzie i będzie szukał, to będzie szukał przy jeziorze, a do jeziora to tam jest kilometr albo i lepiej – dodał i wskazał, że propozycje nazw na zebraniach sołeckich powinny mieć nadawany jakiś sens. Faktycznie, od osiedla do jeziora jest około 700 metrów. Znacznie bliżej mają mieszkańcy samej Kaliny – tam jednak powstało osiedle Wczasowe i osiedle Leśne.
Na skutek powyższej wątpliwości wywiązała się dyskusja w ogóle o nazewnictwie na terenie gminy Gniezno, w której od lat panuje chaos. Przyczyn jest wiele – to nadmierny rozrost zabudowy, gdzie niekiedy powstające w polu domy wymagają nadania adresów. Te jednak w gminie nie mogą się powtarzać. Przykładowo, jak podano, wyczerpano już określenia nawiązujące do… lasu.
– Te nazwy nie mają się dublować na terenie gminy i miasta Gniezna i w pewnym momencie te nazwy tak się kurczą, że już nie ma z czego wybierać, a nazwa „Przy Jeziorze” w żaden sposób nie koliduje, nie jest obraźliwa, także uważam, że jak najbardziej i skoro mieszkańcy chcieli taką nazwę, to nie ma podstaw, by jej nie nadać – powiedział Sławomir Gabryszak z Referatu planowania, gospodarki przestrzennej i nieruchomości w Urzędzie Gminy Gniezno. Mariusz Nawrocki odparł: – Posługuję się językiem polskim od 50 lat i jak coś jest przy jeziorze, to znaczy, że jest blisko jeziora. A ja tam jeziora nie widzę. Przewodniczący Patryk Dobrzyński dodał: – Na Kalinie mamy osiedle, które jest dużo bliżej jeziora, w zasadzie przy jeziorze i ludzie będą mieli problem – powiedział.
Mariusz Nawrocki przypomniał, że w poprzednich kadencjach była już dyskusja nt. dublowania nazw na terenie gminy Gniezno: – Ja mieszkam na osiedlu Słonecznym i osiedle Słoneczne powstało też w Kalinie. Teraz przez długie lata korespondencja do pana na Kalinie trafiała do mnie. Ja miałem jego telefon i jak do mnie przychodziła, to mu dzwoniłem, szanowny sąsiedzie, niech pan przyjedzie po korespondencję. I to trwało lata. Potem to zmieniliśmy, że nie dublujemy. Teraz chodzi o to, żeby nie nadawać nazw, które nie mają odniesienia w terenie – powiedział.
Agata Górna stwierdziła nieco z żartem, że można zaproponować nazwę „Prawie Przy Jeziorze”: – Faktycznie najbardziej chodzi tu o ratowanie życia, żeby te nazwy się nie powtarzały – wskazała, że zdublowanie nazw terenowych powoduje problemy z dotarciem służb ratunkowych, jak ma to miejsce w przypadku np. ulicy Osiniec w Gnieźnie i wsi Osiniec w gminie Gniezno, czy ul. Wierzbiczany i wsi Wierzbiczany itp. W tym przypadku ktoś może w sytuacji zagrożenia szukać osiedla położonego w rejonie jeziora, ale które faktycznie bezpośrednio przy nim nie jest.
Agnieszka Rzempała-Chmielewska zaproponowała, żeby wstrzymać się od nadania nazwy i przedyskutować z mieszkańcami: – Dzisiaj ludzie nie muszą tego rozumieć i brać pod uwagę, bo nie zdają sobie sprawy, jak coś się kiedyś wydarzy. Po to jesteśmy radnymi, żeby na takie rzeczy uwagę zwracać.
Robert Błoch, kierownik ww. Referatu dodał: – My zaczynamy sprowadzać te nazwy osiedli do rzeczy absurdalnych, bo do jeziora jest niecałe 700 metrów. Do parkingu, który myślę, że większość osób zamieszkujących tę gminę kojarzy, jest około 600 metrów. Z tego parkingu można zejść schodami do plaży. Czy zaraz będziemy określać odległości, co od czego musi się znaleźć, żeby taka nazwa padła? Pierwszą propozycją mieszkańców była rzecz, na którą też nie przystaliśmy, z tego co pamiętam „Przy Plaży”. To mogłoby być mylące.
Tutaj Patryk Dobrzyński dodał, że jeszcze większy bałagan jest z nadawaniem numerów posesjom: – Najpierw mamy A, kawałek gdzieś jest G, potem obok jest B. Powiem panu, że jest bardzo duży rozgardiasz – powiedział i dodał, że trzeba to usystematyzować, bo ludzie mają z tym problem, nie mogąc się zorientować: – Jadę sobie w terenie i mam na GPS osiedle Przy Jeziorze i nagle wyłącza mi się telefon. Patrzę i szukam, gdzie jest jezioro, a nie gdzie jest osiedle Przy Jeziorze. Jeśli mamy ten mały skrawek osiedla, a Jezioro Jankowskie jest dalej, to dlaczego logicznie nie pociągniemy całego obszaru jako osiedle Przy Jeziorze, tylko fragment, który jest tu – stwierdził Patryk Dobrzyński wskazując, że powinno się tak nazwać większy teren, a nie dwie ulice, położone do tego za lasem w oddaleniu od akwenu. Robert Błoch stwierdził, że na tym osiedlu jest jeden dom, a drugi w budowie i to jest potrzeba tej jednej osoby, która musi mieć nadany adres na potrzeby administracyjne.
Patryk Dobrzyński stwierdził, że chodzi o logikę nadawania nazwy i nie powinno się jej nadawać dla małego kawałka terenu, ale dla większego. Robert Błoch odparł, że na to trzeba byłoby uzyskać zgody wszystkich właścicieli działek, także tych, gdzie nie są planowane zabudowy. Dodał też, że na tak dużym obszarze będzie trudniej nadawać numery posesjom w sposób, które nie będzie sprawiał problemu i jako przykład wskazał osiedle Porzeczkowe na Piekarach, gdzie jest dużo dróg wewnętrznych, często ślepych, gdzie nadanie uporządkowanej numeracji było trudne.
– Powiem panu szczerze, że naprawdę podróżując nie tylko po województwie, ale po powiecie gnieźnieńskim, widać te różnice w nazywaniu. Ja jadę na puste działki i mają nazwy osiedla. Tam nie ma żadnego domu. To skąd się to bierze? Tam można, a tu nie? – pytał Patryk Dobrzyński. Robert Błoch odparł: – Odkąd tu pracuję, nigdy nie było przyjęte, że nazwy nadawane są od razu na obszar podzielony, bądź też jak w przypadku tej działki na obszar niepodzielony z urzędu. To zawsze była inicjatywa osób, które mają tam jednak mieszkać. Patryk Dobrzyński odparł: – Właśnie tu jest ten problem, bo ktoś mi mówi, że całe życie tak było. Po to są zmiany, żeby to zmieniać. Jeżeli widać, że coś jest nie tak i mieszkańcy nam zgłaszają taki problem, to fajnie jest iść w tym kierunku.
Agnieszka Rzempała-Chmielewska stwierdziła, że powinno się poszukać zestawu nazw związanych z gminą Gniezno, w tym postaci historycznych z nią związanych, które powinny trafić do bazy dostępnej w urzędzie. Wskazała, że ustawodawca dał radom gmin instrument do nadawania nazewnictwa, aby nie było z tym bałaganu, a i tak on występuje. Radna dodała, że stwierdzenie, że coś było „od lat tak robione”, jest najgłupszym, jaki można powiedzieć: – Może trzeba to zmienić, bo widzimy, jaki jest chaos informacyjny w gminie.
Na sesji pojawiła się także sołtys Kaliny, która przekazała, że ta droga kojarzy się mieszkańcom z drogą do jeziora, stąd ta nazwa została zaakceptowana.
Wówczas też przewodniczący zarządził przerwę w obradach, po której zapadła decyzja o skierowaniu uchwały do ponownego rozpatrzenia na komisji, ale nie z uwagi na nazwę, ale na to, czy nie można nią objąć większego obszaru.
#Tagi
W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.






















A ja proponowałabym np. nazwę Osiedle Księżycowe. Księżyc świeci wszędzie i nie ma problemu z odległością, bo jest widoczny. I nazwa ładna.
Jak zawsze inne gminy potrafią rozwiązać temat tylko Gmina Gniezno, 20 lat do tyłu…Bo zawsze tak było.
Kierownictwo wydziału do zmiany
A może niektórych radnych raczej wymienić?