Przejdź do treści głównej



Brud na ulicach miasta. Radni pytają o więźniów i wyciąganie konsekwencji

Miasto musi dołożyć więcej do sprzątania ulic, gdyż jedyna oferta złożona w przetargu jest wyższa od zakładanej. Radni pytają – czy więcej pieniędzy oznacza większy zakres prac i czy można wykorzystać pracę więźniów. Władze miasta przyznają, że praca osób osadzonych jest tańsza, ale trzeba zapewnić dozór oraz wykonać inne obowiązkowe zadania. Tymczasem wiosna za pasem, a na ulicach i chodnikach wciąż zalega sporo piasku i brudu. Niektórzy wskazują, że odpowiednie służby w ogóle nie wyciągają konsekwencji.

Temat poruszono na Komisji Gospodarki Miejskiej i Ochrony Środowiska, ponieważ podczas zmian w budżecie na 2026 rok znalazł się punkt dotyczący zwiększenia środków na utrzymanie czystości ulic. W przetargu ogłoszonym kilka tygodni temu wystartowała jedna firma, składając ofertę na 3 mln 800 tys. złotych, podczas gdy Miasto zarezerwowało na ten cel 3,5 mln złotych. W sprawie czystości w mieście i tego, jak to funkcjonuje, członkowie komisji postanowili wypytać przedstawicieli Urzędu Miejskiego. 

Radny Arkadiusz Masłowski zapytał: – Czy zwiększeniu ulegnie ilość pracy albo jakość pracy? Zastępczyni prezydenta Joanna Śmigielska odparła: – Jeśli chodzi o zakres prac i wykonywane zadania, pozostaną one bez zmian w stosunku do tej umowy, którą mamy zawartą obecnie – stwierdziła. Radny zapytał, czy władze są zadowolone o ten zakres i jakość prac: – Na wielu ulicach jest po prostu brudno i nawet patrząc, co się dzieje w innych miastach, jak zaczęły wiosenne porządki. Nie mówię, że w Gnieźnie się nie zaczęły, natomiast tego pozimowego piachu i brudu jest naprawdę bardzo dużo, a pogoda mimo wszystko sprzyja tym porządkom.

– Obecnie w budżecie miasta mamy przeznaczone takie, a nie inne środki na realizację zadania pt. utrzymanie ulic w mieście i zakres zadań dostosowujemy do tych możliwości finansowych, które budżet miasta ma. Mając świadomość tego, w jakiej sytuacji politycznej i gospodarczej znajdujemy się dzisiaj, uważamy, że warto skorzystać z oferty, która wpłynęła w postępowaniu przetargowym – powiedziała Joanna Śmigielska wskazując, że obecnie bardzo szybko rosną ceny paliwa i to może tylko oznaczać, że kolejne oferty będą znacznie droższe. Dodała, że w przetargu dostępnym w internecie jest wyszczególnione, kiedy i w jakim zakresie będą sprzątane ulice.

Radny Tomasz Dzionek, przewodniczący komisji, zapytał o kwestię wykorzystywania więźniów. – Pamiętam, lata temu funkcjonowało sprzątanie przestrzeni miejskich ulic przez osoby osadzone z Zakładu Karnego w Gębarzewie. Dlaczego to jest takie trudne, żeby dzisiaj to wprowadzić? Za każdym razem, jak to proponowałem, to była informacja odmowna – stwierdził, wskazując, że są przedsiębiorcy, którzy korzystają z usług takich osób.

Joanna Śmigielska stwierdziła: – Zgadzam się z radnym, że na pewno praca więźnia jest tańsza niż praca pracownika, ale to nie jest bezpłatna praca. Koszty, które ponosić byśmy musieli w związku z tą pracą, są różnorakie. Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, co pan radny powiedział – zapewnienie dozoru nad tymi osobami, bo my zgodnie z projektem umowy, który dostaliśmy, przejmujemy dozór nad tymi osobami, kiedy one będą wykonywały pracę w mieście. Jest to dużo łatwiej zorganizować w miejscach zamkniętych, dlatego powstała fabryka na terenie zakładu karnego, bo to łatwiej zrobić. Do tego dochodzą koszty dowozu i wyżywienie. Największą częścią ewentualną tego były kwestie nadzoru. Gdyby te osoby miały pracować w kilku miejscach, to mamy koszt dodatkowego pracownika, który musiałby sprawować nad tym nadzór.

Radny Tomasz Dzionek stwierdził, że 20 lat temu widział osadzonych, którzy regularnie sprzątali ulice w mieście, a obecnie tego po prostu nie ma i nikt z tego nie korzysta: – Nie wyobrażam sobie, żeby 20 lat temu tego ryzyka i obowiązku dozoru nad osadzonymi nie było, a teraz by zakład karny tego wymagał. Te procedury byłyby takie same. Poza tym osoby osadzone, które są dobierane do pracy na wolności, to są osoby, które spełniają przesłanki do tego, by pracować poza zakładem karnym. Często mają niewielkie kary do odbycia i zwyczajnie nie opłaca im się uciekać, pracując na wolności – mówił, wskazując, że zastępczyni prezydenta sama wskazała, że są tańsi niż „zwykli pracownicy”. Wskazał, że można zawrzeć umowę o dowozie osadzonych przez zakład karny: – Do mnie te argumenty nie przemawiają. Jeżeli ciągle mówimy o szukaniu oszczędności, to ja te oszczędności widzę chociażby tutaj.

Radny Jan Budzyński stwierdził: – 20 lat temu to było 20 lat temu. Tam jeszcze dochodziła sprawa szkoleń BHP, ubrań roboczych i całych szereg innych zabezpieczeń. Zmiana przepisów myślę, że są one też inne niż w tej chwili, bo kiedyś skazany musiał pracować, a teraz mówi, że nie po to się urodził, żeby pracować. To są takie różne momenty takie, z których myśmy zrezygnowali z tych prac, bo nie byliśmy w stanie zabezpieczyć tych spraw. A ucieczki też były, pili bardzo silną herbatę, silną kawę, różnie to bywało. Sami zgłaszali się w nocy do bramy w Zakładzie Karnym w Gębarzewie. Były problemy i wcale nie było tak słodko, jak kolega mówi.

Po dalszej wymianie zdań Joanna Śmigielska przyznała, że chciałaby zwiększyć zakres prac w obszarze sprzątania miasta, ale to się wiąże z kosztami. Dodała, że w zakresie zanieczyszczeń przez psy, należy zwiększać świadomość u mieszkańców. Nawiązując do tematu więźniów dodała, że w stosunku do tego, co było 20 lat temu, a obecnie, zakres obowiązków nakładanych na zatrudniającego więźniów znacznie się zwiększył.

Konkretną wypowiedź pod adresem Miasta skierował radny Robert Gaweł, który stwierdził, że on czuje się odpowiedzialny za utrzymanie porządku przed swoją posesją, ale…: – Co się stało z systemem, który kiedyś był w mieście i właściciele nieruchomości mieli obowiązek. W dawnych czasach byli dozorcy, którzy wychodzili z miotłą i zamiatali codziennie rano. Dzisiaj wszystko jest oczywiście przerzucone na samorząd, na pieniądze z podatków – stwierdził wskazując, że nikt nie wyciąga konsekwencji wobec tych właścicieli posesji, którzy nie sprzątają chodników – ze śniegu czy zalegającego brudu, a co wynika z przepisów. Tomasz Dzionek stwierdził, że nie ma sankcji, nie ma wyciągania konsekwencji – skierował te słowa pod adresem Straży Miejskiej i Policji: – Jeżeli nikt nie zwraca uwagi i nie karze, że w któryś miejscach są śmieci czy gromadzą się jakkolwiek, to trudno mówić, byśmy wyedukowali jakoś społeczeństwo. 

Na tym jednak zasadniczo komisja zakończyła dyskusję. Efekty przyjdą na dniach, bowiem od środy – przynajmniej w centrum miasta – trwa sprzątanie ulic mechanicznym pojazdem. Nie jest to jednak efektywne, bowiem nie wciąga kurzu z tych miejsc, gdzie stoją samochody. Na pełne wysprzątanie ulic trzeba czekać znowu do intensywnej ulewy (na którą się nie zanosi) albo może nie nastąpi to w ogóle.

#Tagi

W związku z dbałością o poziom komentarzy prowadzona jest ich moderacja. Wpisy mogące naruszać czyjeś dobra osobiste lub podstawowe zasady netykiety (np. pisanie WIELKIMI LITERAMI), nie będą publikowane. Wszelkie uwagi do redakcji należy kierować w formie mailowej. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

guest
2 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Marek Antoni ZYGMUNT
Marek Antoni ZYGMUNT
23/03/2026 07:05

Czy nie można skoordynować ustawiania czasowych znaków ZAKAZU POSTOJU przy danej ulicy, z dniami pracy zamiatarki, by można było DOKŁADNIE zamieść piasek i śmieci PRZY WSZYSTKICH KRAWĘŻNIKACH !!

urzędas
urzędas
21/03/2026 07:29

Nie przypominam sobie,by kiedykolwiek więźniowie pracowali przy sprzątaniu gnieźnieńskich ulic w Gnieźnie. Podczas wielokrotnych dyskusji przed laty w tym temacie zawsze powracał ten sam problem,że osadzeni w czasie wykonywania pracy muszą mieć zapewnione takie same warunki BHP,jak każdy inny pracownik do tego odzież ochronną itd,a oprócz tego potrzebny jest większy nadzór,co wcale nie jest opłacalne dla obu stron takiej umowy. A tak w ogóle to Straż Miejska powinna egzekwowac od dozorców ich pracy,bo między innymi do tego zostaĺa powoĺana!